Przed feralnym dla całego systemu finansowego roku 2008 wydawało się, że europejskie banki inwestycyjne zawładną Wall Street. 11 lat później możemy z całą pewnością stwierdzić, że stała się rzecz odwrotna.

W 2007 roku amerykańskie banki inwestycyjne odpowiadały za 46 proc. dochodów branży, zaś ich europejscy konkurenci za 39 proc., dziś jest to odpowiednio 52 proc. i 26 proc., a różnica ma tendencję wzrostową.  

banki us eu

Każda spośród największych nazw europejskiej bankowości inwestycyjnej ma własne problemy. Wszyscy zapewne są mniej lub bardziej zaznajomieni z kłopotami Deutsche Banku, który w zeszłym roku sprzedał swoją działalność w Polsce, jednak nasz rynek nie jest jedynym, na którym największy niemiecki kredytodawca kończy działalność.

Po upadku rozmów z Commerzbankiem (właścicielem mBanku) ogłoszono plan likwidacji około 18 tysięcy etatów, głównie w Londynie i Nowym Jorku, a także skupienie się na rynku europejskim oraz bankowości detalicznej. Właśnie DB opublikował wyniki za II kwartał, z których wynika, że w przeciągu 3 miesięcy stracił on 3,15 miliardów euro. Jednak szefostwo banku twierdzi, że gdyby nie działania restrukturyzacyjne, wynik byłby pozytywny na poziomie 231 milionów euro, co może wydawać się sporą sumą, póki nie zdamy sobie sprawy z tego, że Morgan Stanley w analogicznym okresie zarabiał tyle co około 10 dni. Jednak czempion naszego zachodniego sąsiada nie jest przecież jedynym europejskim bankiem inwestycyjnym.

W nieco lepszej kondycji wydaje się być brytyjski Barclays, który swoje wyniki za Q2 ma opublikować 1 sierpnia, w pierwszym kwartale 2019 roku zarobił on półtora miliarda funtów przed opodatkowaniem i około miliard po. Jednak dział inwestycyjny prezentuje gorsze wyniki niż średnia grupy, co jest powodem konfliktu prezesa Jesa Stanleya z aktywnym inwestorem Edwardem Bramsonem, który chce skupić całość kapitału na bankowości detalicznej. Co prawda przegrał on na ostatnim walnym zgromadzeniu z prezesem, jednak nie zapowiada się na to, by miał się poddać. Wizja obecnego CEO zakłada zostanie przez Barclays europejskim flagowym bankiem inwestycyjnym, pytanie jednak pozostawia wpływ brexitu na możliwość realizacji takiej strategii, jak i znaczenie procesu dla zysków holdingu.

Tymczasem w kraju Helwetów Credit Suisse w 2018 roku zakończył z sukcesem restrukturyzacje i powrócił do zyskowności. Jednak nie był to łaskawy proces dla działu inwestycyjnego banku. Grupa skupiła się na private bankingu i zarządzaniu majątkowym, nic nie wskazuje na to, by planowała powiększanie działalności inwestycyjnej. Podobną drogą poszedł największy rywal Credit Suisse – UBS.

Pozostaje pytanie: jak to się stało? Czemu Amerykańskie banki wyszły szybciej z kryzysu i zaczęły przejmować pole od Europejczyków? Nie jest to jednoznaczne, jednak istnieją pewne przypuszczenia. 

  1. Szybsze wyjście amerykańskiej gospodarki z kryzysu i co za tym idzie wzrost wydatków amerykańskich konsumentów.
  2. Innym powodem może być fakt, że europejskie stopy procentowe są obecnie niższe niż te amerykańskie.

banki us eu2

Na drugim wykresie można jednak zaobserwować, że przez długi czas stopy procentowe FEDu były niższe, lecz w tamtym okresie amerykański rząd skupił z rynku finansowego długi warte 700 miliardów dolarów, co zdecydowanie poprawiło sytuację banków.

banki us eu3

Warto także zwrócić uwagę na fakt, że zaplecze detaliczne amerykańskich banków jest znacznie większe niż ich europejskich rywali. Tak więc banki z USA miały:

  • w początkowej fazie kryzys szybciej zapewnioną płynność,
  • większą bazę klientów detalicznych, którzy szybciej zaczęli się podnosić z kryzysu i wydawać więcej 
  • już po kryzysie – wyższe stopy procentowe pozwalające na wyższe zyski z bezpiecznej działalności. 

Wszystko to pozwoliło im szybciej być zyskownymi i zacząć inwestować w działalność inwestycyjną, a więc zyskiwać przewagę nad europejskimi bankami

Pojawia się też pytanie: czy europejskie banki nie są zbyt małe by podjąć walkę? Czy mogą być większe, skoro operują na mniejszych rynkach? Istnieją ruchy dążące do stworzenia wspólnego rynku bankowego w Europie, poprzez np. utworzenie unii bankowej. Jednak dyskusyjnym jest to, czy taka unia pozwoli stworzyć rynek tak spójny jak amerykański? W końcu wiązałoby się to zapewne z konsolidacją, a państwa członkowskie nadal pozostają państwami członkowskimi i będą zapewne wobec niej oporne. Czy bez tego jednak europejskie banki mogą podjąć walkę na polu bankowości inwestycyjnej, gdy zaczną się problemy?

Morgan Stanley ma większy rynek detaliczny niż Barclays (gdyż ten z europejskich banków wydaje się być najbardziej zainteresowany pozostaniem w tej działalności), przez co prawdopodobnie szybciej się podniesie. Tak więc czy jesteśmy skazani na amerykańską dominację? Wszystko wskazuje na to, że tak, niemniej Jes Stanley nie zamierza zmieniać kursu Barcleys. Czy ma rację? To pokaże historia, ale może lepiej dla wszystkich by miał. 

Kamil Łempicki

 

Obserwator Gospodarczy nie chce zostawać w tyle jak europejskie banki. Chcemy gonić najlepszych i rywalizować z nimi jak równy z równym. Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane