Czy mamy w Polsce rynek pracownika? Bezrobocie jest rekordowo niskie – wynosi zaledwie 3,5%, co jest trzecim najniższym wynikiem w całej Unii Europejskiej.

To jednak wcale nie oznacza, że naszemu rynkowi pracy można już wystawić ocenę "bardzo dobry". Niskie bezrobocie jest dopiero szansą, którą powinniśmy wykorzystywać do tego, żeby nasz rynek pracy zmieniać. W jaki sposób?

Po pierwsze, fajnie że mamy niskie bezrobocie, ale wielu ludzi pracuje w sektorach o niskiej produktywności. Np. w rolnictwie. Rolnictwo to około 10% zatrudnienia w Polsce, a sektor ten wytwarza zaledwie 3% naszego PKB. Jeżeli chcemy się bogacić i mieć wyższe płace, to musimy zachęcać ludzi, żeby przenosili się z miejsc gdzie produktywność jest niska, do miejsc, gdzie jest ona średnia lub wysoka. Tymczasem my wciąż mamy wiele zachęt do tego, żeby ludzie trwali przy swoich mało produktywnych pracach. W ten sposób marnujemy zasoby. Niskie bezrobocie to świetna okazja, żeby to zmieniać.

Po drugie, fajnie że mamy niskie bezrobocie, ale aktywność zawodowa jest niska. W tym zdaniu nie ma sprzeczności. Bezrobocie dotyczy osób, które nie pracują, ale szukają pracy. Tymczasem mamy w Polsce bardzo duży odsetek osób biernych zawodowo, czyli takich, które nie pracują i nie chcą pracować. Niskie bezrobocie to świetna okazja do tego, żeby aktywizować tych, którzy do tej pory byli poza rynkiem pracy.

Po trzecie, fajnie że mamy niskie bezrobocie, ale jakość miejsc pracy jest niska. To paradoks – przy jednym z najniższych wskaźników bezrobocia mamy jednocześnie jedną z najgorszych ocen jakości miejsc pracy w UE. Na naszym rynku pracy wciąż jest dużo umów śmieciowych, słabe warunki pracy, niska ilość szkoleń w firmach, itd. Niskie bezrobocie to świetna okazja, żeby tę jakość poprawiać.

Niestety, nie wykorzystujemy szansy jaką jest niskie bezrobocie. Nie widać znaczących zmian w strukturze zatrudnienia między branżami o niskiej i wysokiej produktywności. Nie widać wzrostu aktywności zawodowej, a nawet dla niektórych grup ona spada (np. dla kobiet w wieku średnim). Jakość miejsc pracy wcale się nie poprawia – np. liczba umów śmieciowych zatrzymała się na stałym poziomie.

Dlatego nasz rynek pracy wciąż zasługuje jedynie na słabą tróję.

dr Jakub Sawulski

Autor tekstu to wykładowca Szkoły Głównej Handlowej oraz pracownik Instytutu Badań Strukturalnych. Prowadzi bloga edukacyjnego o ekonomii na facebooku: link


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane