Nassim Nicholas Taleb  wprowadził do świata finansów pojęcie „czarnego łabędzia”, czyli zdarzenia, którego nikt nie przewiduje. Skok cen ropy o 19,5% w ciągu jednego dnia, był tym, co 16 września 2019 roku zszokowało cały świat.

W sobotę rano zaatakowano instalacje do oczyszczania ropy w Arabii Saudyjskiej, zdarzenie miało miejsce w Bukajku. Przez pożar i uszkodzenia został wstrzymany przerób ropy o objętości 5,7 mln baryłek dziennie. To stanowi ok. 5% globalnej podaży ropy na światowe rynku (około połowę dostaw z Arabii Saudyjskiej). Zaatakowane jednostki oczyszczały ropę. Infrastruktura wydobywcza i rafinerie przetwarzające ropę na paliwa nie zostały zniszczone.

Atak miał miejsce w sobotę, ale skala zniszczeń została podana do wiadomości publicznej dopiero dziś (w poniedziałek). Pojawiły się informacje, że powrót infrastruktury do sprawności może zająć tygodnie, a nie dni, co wywołało bardzo silną zwyżkę cen czarnego surowca.

Nieznany jest sprawca ataku. USA oskarżają… tu „niespodzianka” – Iran! Jednak władze tego szyickiego państwa zaprzeczyły. Za to przyznali się rebelianci Huti z Jemenu, gdzie trwa wojna domowa o podłożu religijnym. Władze Jemenu i Arabii Saudyjskiej krytykują Iran za wspieranie Huti. W roku 2009 marynarka wojenna Jemenu przejęła transportowaną przez irański statek broń. Co więcej, przedstawiciele Jemenu są zdania, że rebelianci są również szkoleni na terenie Erytrei i otrzymują od Teheranu wsparcie militarno-logistyczne.

The Wall Street Journal podał, że atak przeprowadzono manewrującymi pociskami rakietowymi, które zostały wystrzelone z terytorium Iraku lub Iranu. Mike Pompeo (sekretarz tanu USA) na twitterze nawołuje do potępienia Iranu za ataki.  Amir Ali Hadżizadeh (dowódca sił lotniczych irańskiej Gwardii Rewolucyjnej Amir) ostrzegł, że zarówno bazy USA, jak i amerykańskie lotniskowce są w zasięgu irańskich rakiet.

Gigant Saudi Aramco, który był celem ataków, planuje zadebiutować na giełdzie w Rijadzie (Arabia Saudyjska). Byłby to największy IPO (Initial Public Offering – pierwsza oferta publiczna) w historii. Zniszczenia i zasiana niepewność może obniżyć wartość IPO, ponieważ mniejsza ilość kapitału może być chętna do zainwestowania w spółkę w obawie przed dalszymi zniszczeniami i wzrostem napięcia politycznego. Saudowie wynajęli do pomocy w IPO banki inwestycyjne: Goldman Sachs i Morgan Stanley. Jak się można domyślić, politycy z USA wspierają Saudów, a ci nie pozostają dłużni i pozwalają się „obłowić” amerykańskim bankierom.

Sojusz Arabii Saudyjskiej i USA nabrał wagi w latach 70, gdy za prezydentury Nixona i Forda zawarto z Arabią Saudyjską tajną umowę o ochronie tego arabskiego państwa w zamian za rozliczania ropy w dolarach. Amerykańska waluta potrzebowała wtedy takiego wsparcia utwierdzającego świat, że dolar pełni funkcje pieniądza światowego po upadku Systemu z Bretton Woods, kiedy Amerykanie nie byli w stanie pokrywać dolarów złotem, do czego byli zobowiązani.

Dziś, w poniedziałek rano, notowania ropy Brent szybowały już ponad 19% w górę, aż do poziomów 71,95 USD. Takich wzrostów w skali jednego dnia nie notowano od Wojny w Zatoce Perskiej (styczeń 1991 roku). Po południu ceny nieco skorygowały pierwszą reakcję. Cena konsoliduje się na poziomach 66-67 USD za baryłkę, co i tak jest silną zwyżką w porównaniu do piątkowego zamknięcia w okolicach 60 USD za baryłkę. Cenę zbiły m.in. deklaracje USA o możliwości wpuszczenia na rynek ogromnych rezerw ropy ze Strategicznej Rezerwy Naftowej. To właśnie Amerykanie są aktualnie światowym liderem wydobycia ropy. Inne kraje wydobywające też mają wolne moce produkcyjne. Co więcej, wraz z rosnącą ceną coraz więcej złóż staje się rentowna, zatem na zwiększoną cenę, znajdzie się również podaż.

Jak to wydarzenie wpłynie na Polskę? Rosnące ceny ropy mogą przełożyć się na wzrost cen paliwa oraz ogólnie inflacji kosztowej, ponieważ w cenie dużej liczby dóbr znajduje się cena transportu, która jest pochodną cen ropy. Jeśli perturbacje zatrzymają się na tym chwilowym przestoju w Arabii Saudyjskiej, to nie zagrozi to globalnej stabilności cenowej. Problemem jest zaostrzająca się sytuacja geopolityczna. Jeśli USA zdecydują się na atak, wówczas ceny mogą wzrosnąć bardzo drastycznie, co zetnie z nóg wiele gospodarek i wpędzi je w recesje lub stagnacje. Myśląc racjonalnie, jeśli Trump ma zamiar wygrać wybory w następnym roku, to nie powinien iść na wojnę. Śmierć amerykańskich żołnierzy i krach na rynkach, pewnością by nie pomogły, szczególnie że czterdziesty piąty prezydent nie cieszy się stabilnym poparciem w kraju.

dr Wojciech Świder

 

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane