W czasach gdy to Brexit dominuje debatę na temat przyszłości projektu Unii Europejskiej brakuje konstruktywnych i  krytycznych odpowiedzi na pytanie co naprawdę oznacza członkostwo w Unii? Kolejne odsłony męczących i niekiedy żenujących scen rozwodu Wielkiej Brytani z Brukselą zniechęcają do dalszej dyskusji o możliwościach zachowania suwerenności dla krajów europejskich.

Niemalże niezauważone zostają tu ścieżki i realne rozwiązania istniejące poza unijnymi stereotypami. Jednym z nich jest model członkostwa duńskiego, który wyklucza wspólną politykę obronną i współpracę w zakresie wymiaru sprawiedliwości oraz policji, a także wspólnej waluty euro.

W Brukseli duńska ścieżka nie przyciągnęła zbytnio uwagi ani w przeszłości, ani dziś. Inaczej u niemieckich sąsiadów, przynajmniej od czasu kryzysu uchodźczego w 2015 roku. Niemieckie media coraz częściej wyrażają swoją irytację odmienią polityką Królestwa Duńskiego. Głośna krytyka czy nawet zarzuty w kierunku Kopenhagi są jednak ledwo słyszalne.

Niemiecko-duński region transgraniczny uważany jest za europejski model idealnej polityki partycypacji i tolerancji mniejszości narodowych. Tragiczne wojny i przesiedlenia  XIX-ego i XX-ego wieku doprowadziły do reprezentacji mniejszości duńskich i niemieckich po obu stronach granicy. W 1955 roku Danii udało się wynegocjować z Niemcami Deklarację Bońsko-Kopenhaską. Przedstawiciele Danii negocjowali niebywale skutecznie. Wykorzystali szczególny moment, kiedy to ówczesny kanclerz Konrad Adenauer za wszelką cenę dążył do integracji w Zachodem. Powojenne pojednanie z Danią oraz stworzenie modelu polityki mniejszościowej w Szlezwiku-Holsztynie zapewniało mu niezbędną aprobatę krajów skandynawskich.

Duńczycy wykorzystali tę okazję po mistrzowsku. Mniejszość duńska w niemieckim landzie Szlezwik-Holsztyn reprezentowana jest przez własną partię polityczną, Südschleswigscher Wählerverband (SSW). SSW jest absolutnie wyjątkowym przypadkiem polityki niemieckiej. Nie podlega on progom wyborczym 5% - ani nie musi zwracać uwagi na niemiecką  ustawą o partiach politycznych, ponieważ ma przywilej być finansowany w wiekszości przez państwo duńskie. W przypadku wszystkich innych partii politycznych w Niemczech jest to zabronione. Szczególnym sukcesem SSW było przewodnictwo Ministerstwa ds. Sprawiedliwości i Europy podczas wspólnego rządu z socjaldemokratami i zielonymi w latach 2012-2017 w landzie Szlezwik-Holsztyn.

Równie mało znany jest  fakt, że wraz z przystąpieniem do UE w 1973 r. Dania zastrzegła sobie pare wyjątkowych klausul, np. że cudzoziemcy nie mogą kupować domów letniskowych. Miało to przede wszystkim uniemożliwić wyprzedaż pięknych duńskich  plaż ekonomicznie znacznie potężniejszym niemieckim sąsiadom. Następujące etapy integracji dotyczyły tzn. duńskich  "Forbeholdts", zastrzerzeń potwierdzonych przez duńskie społeczeństwo na drodzie referendum z 1972 i 1999 r. Jedno z nich to decyzja o zachowaniu własnej waluty.

W ostatnich latach Dania dała wyraz swojej asertywności  w szczególny sposób podczas kryzysu uchodźczego jesienią 2015 r. Duńczycy wprowadzili kontrole graniczne na granicy z Niemcami w styczniu 2016 r., kiedy wielu uchodźców kierowało się przez Niemcy na północ.

"Na europejskie granice zewnętrzne wciąż występuje presja ze strony migrantów" – powiedziała duńska minister ds. integracji Inger Støjberg w rozmowie z niemiecką prasą. "Jednocześnie zagrożenie w Danii atakami terrorystycznymi jest wysokie, co sprawia, że kontrole graniczne są konieczne". Samym zamknięciem swoich granic Dania jednoznacznie i stanowczo zajęła stanowisko w stosunku do  niemieckiej polityki migracyjnej.

Skuteczna polityka państwa duńskiego znalazła również odzwierciedlenie w polityce energetycznej. Dania jest jednym z tych państw, które już na wczesnym etapie wykluczyły energię jądrową. Duński parlament zakazał w 1985 r. budowy elektrowni jądrowych w Danii. Jednak dziesięć lat wcześniej sąsiednia Szwecja ukończyła budowę  elektrowni jądrowej w Barsebäck. Elektrownia, składająca się z dwóch reaktorów, położona jest 20 kilometrów w linii prostej od duńskiej stolicy, Kopenhagi. Po stronie duńskiej elekrownia w Barsebäck wywołala wielkie protesty. Duńczycy żądali zamkniącie elektrowni w Szwecji. Ten początkowo nierokujący niczym  protest obywatelski zakończył się jednak sukcesem, gdy to właśnie reaktory w Barsebäck wygaszono jako pierwsze elektrownie jądrowe w Szwecji w latach 1999 i 2005.

Niebywała polityka duńska widoczna jest również w polityce gospodarczej. Dania planuje budowę 18-kilometrowego tunelu między duńską wyspą Lollland a Fehnmarn po stronie niemieckiej. Dzięki tej infrastrukturze powstanie połączenie najważniejszego regionu gospodarczego metropolitalnego Øresund z zachodnią Europą.  

Ten olbrzymi projekt infrastrukturalny przypomina strategiczne założenia rurociągu gazowego Baltic Pipe. W obu przypadkach Dania łączy się  ściśle arteriami transportowymi z resztą Europy, lecz na własnych zasadach. To państwo duńskie bedzie jedynym właścicielem nie tylko tunelu duńsko-niemieckiego, ale i jedynego konkurencyjnego do Nord Stream rurociągu gazowego na Bałtyku.

Kolejnym polem asertywnej polityki Danii względem sąsiadujących Niemiec  jest polityka rolnicza. W celu ochrony trzody chlewnej przed afrykańskim pomorem świń budowany jest obecnie plot na granicy niemiecko-duńskiej. Dzikom, przenoszącym chorobę, uniemożliwia się w ten sposób migrację na terytorium Danii. Sam pomysł i budowa tego płotu przyciągnęła znaczną uwagę po stronie niemieckiej. Z perspektywy niemieckiej ogrodzenie jest nie potrzebne i przesadzone, tym bardziej że świńska grypa nie dotarła jeszcze do Niemiec.

Duńska decyzja o zapobieganiu transmigracji dzików służy ochronie duńskiego rolnictwa. W pierwszej połowie 2018 r. duńscy eksporterzy wieprzowiny na jednolitym rynku europejskim osiągnęli lepsze wyniki niż rok wcześniej, zarówno pod względem handlu w sekcjach (+6,5% do 367 270 ton), jak i żywych świń (+ 6,2% do 220,020 ton). Świńska zaraza całkowicie zniszczyłaby ich sukcesy ostatnich lat.

Duńska polityka jest imponująca. Dania idzie cierpliwie i umiejętnie własną drogą i zawsze dokładnie wie, kiedy szanse są korzystne dla zapewnienia swoich interesów w kontakcie z sąsiednimi państwami, ale także na poziomie UE. Co zaskakujące, Danii, jako małemu państwu udaje się równoważyć siły w międzynarodowych i wielonarodowych traktatach i projektach gospodarczych, jak na przykład w przypadku słynnego Mostu nad Sundem. Właścielami mostu są po połowie państwo duńskie i państwo szwedzkie.

Nadszedł czas, aby Polska nauczyła się od najlepszych, że równowaga sił to nie tylko kwestia siły ekonomicznej, siły militarnej i wielkości terytorialnej, ale i cierpliwość, determinacja, dyplomacja oraz asertywność.

Aleksandra Fedorska

Więcej o autorce przeczytacie Państwo tutaj


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane