Właśnie minęło 100 dni od wyborów parlamentarnych w Belgii i nic nie wskazuje na to, by król Filip miał niedługo ogłosić skład nowego rządu. Tymczasem obecny rząd liberała Charlesa Michela (43) uprawniony jest przez konstytucję do kontynuacji i spełniania swoich obowiązków do momentu zaprzysiężenia następcy. Rząd Michela jest obecnie rządem mniejszościowym, po odejściu z koalicji rządowej w grudniu 2018 r. flamandzkich nacjonalistów z Nowego Sojuszu Flamandzkiego (N-VA). Powodem rozpadu był pakt migracyjny ONZ, na który N-VA się nie zgodziła.

Długie i skomplikowane pertraktacje koalicyjne nie są w Belgii rzadkością. Po wyborach w 2010 r. Belgowie czekali aż 541 dni, nim partiom politycznym udało się dojść do porozumienia. Tym razem linie konfliktu utrudniające rozmowy koalicyjne wydają się podobne. Belgia podzielona jest na regiony autonomiczne: waloński, flamandzki oraz stołeczny region brukselski. Daleko posunięta autonomia regionów wyraża się nie tylko w formie parlamentów regionalnych i dużych uprawnień władz regionów, ale także poprzez autonomię systemów partyjnych. W konsekwencji w regionach prowadzone są odrębne kampanie wyborcze, które skutkują wysoką rozbieżnością w wynikach wyborczych, w szczególności między Flandrią i Walonią.

Wyniki wyborcze w zróżnicowanej politycznie Belgii wyłoniły wielu zwycięzców, liczących teraz na silną reprezentację w rządzie centralnym. We Flandrii wygrała N-VA, zdobywając 25,5% głosów. Na drugim miejscu znalazła się prawicowa i ekstremistyczna partia „Vlaams Belang” (VB), którą wybrało 18,6% wyborców. Socjaldemokraci (sp.a) osiągnęli 10,8%. W Walonii wygrała natomiast Partia Socjalistyczna (PS), zdobywając 26,1% głosów. Na partię premiera Charlesa Michela głosowało 20,5% Walonów. Dużym zaskoczeniem był tu także wynik komunistycznej Parti du Travail de Belgique (PTB), która osiągnęła 13,8%.

Obecny stan rozmów koalicyjnych nie wskazuje na to, by mogło dojść do porozumienia między Flandrią i Walonią. Regiony koncentrują się raczej na konsolidacji wewnętrznej. W Walonii poszukuje się kompromisu między Socjalistami, Liberałami i Zielonymi. Natomiast Bart DeWever, szef N-VA, rozpoczął rozmowy z Socjaldemokratami. Zyskując ich poparcie we Flandrii, DeWever może mieć nadzieję na szeroką koalicję z flamandzkimi Liberałami (Open VLD) oraz Chadecją (CD&V).

Belgijskie partie polityczne nie potrafią przełamać różnic między Flandrią i Walonią dla dobra całego kraju. Kolejne wybory parlamentarne pokazały, że gospodarczo rozwinięta i bogatsza Flandria ma silne tendencje separatystyczne. Słabiej rozwinięta Walonia kieruje się natomiast ku partiom socjalistycznym lub wręcz ekstremalnie lewicowym. Trudno sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać kompromis, który pogodziłby ze sobą tak bardzo zróżnicowane cele. Belgijska prasa zaznacza jednak, że mimo trudności rząd będzie musiał powstać. Nie wyklucza się także pewnego rodzaju paktu między PS i N-VA, który mógłby być ograniczony czasowo i obejmować ogólnie nakreślony zakres współpracy w ramach polityki klimatycznej, digitalizacji i rozwoju demograficznego kraju. Polityka gospodarcza, co do której obie partie nie mogą dojść do porozumienia, mogłaby zostać powierzona specjalistom, nie wykluczając nawet przedstawicieli obecnego rządu.

Aleksandra Fedorska

Ten tekst powstał dzięki wsparciu czytelników, którzy pomagaja w rozwoju portalu.

Też możesz mieć w tym swój udział przelewając na nasz nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane