W oczekiwaniu na wyniki wyborów prezydenckich na Ukrainie, postanowiłem pokusić się o małe porównanie gospodarcze tego kraju do Polski i zmian, które zachodziły na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat.

W 1990 roku, czyli zaraz po upadku w Polsce rządów komunistycznych PKB per capita mierzone parytetem siły nabywczej wyniosło w Polsce blisko 6180 dolarów. W tym samym czasie na Ukrainie wynosiło ono ponad 6760 dolarów, a więc było mniej więcej o 10 proc. wyższe niż w Polsce. W związku z tym Ukraińcy w 1990 roku byli bogatsi niż Polacy. Im jednak bliżej teraźniejszości, tym bardziej sytuacja ulegała zmianie.

W 1991 roku, kiedy również Ukraina wkroczyła na ścieżkę gospodarki wolnorynkowej, wskaźnik ten uległ zmniejszeniu do poziomu około 6400 dolarów. W Polsce również odnotowano recesje i PKB przekraczało nieznacznie poziom 5900 dolarów. To był przełomowy moment, ponieważ był to ostatni raz kiedy Ukraińcy byli bogatsi od Polaków. Od tamtej pory polska gospodarka nie była też ani chwili w recesji. Nie można jednak tego powiedzieć o Ukrainie.

PKB per capita PPP, czyli de facto siła nabywcza naszych sąsiadów, spadało do 1997 roku. Wówczas wskaźnik spadł poniżej poziomu 3400 dolarów. Jednak rok później wzrost był de facto kosmetyczny i zwiększył wartość wskaźnika o niespełna 2 dolary. W tym samym czasie PKB per capita PPP w Polsce przekroczyło poziom 8900 dolarów.

Na Ukrainie wartość wskaźnika przekroczyła poziom z roku 1990 dopiero w roku 2006, kiedy to osiągnął on wartość 7180 dolarów. W tym samym czasie w Polsce było to już ponad 15 140 dolarów. Oznacza to, że na przestrzeni 15 lat ze społeczeństwa o podobnej zamożności staliśmy się społeczeństwem dwa razy bogatszym.

Do roku 2017 PKB per capita na Ukrainie urosło do poziomu niespełna 8670 dolarów. W Polsce przekroczyło 29 000 dolarów.

Gdyby samo PKB Was nie przekonywało, to można się pokusić jeszcze o porównanie oczekiwanej długości życia. W 1989 roku była ona wyższa niż 70,5 roku. Do 2016 roku wydłużyła się ona o niecały rok zaliczając po drodze mocne spadki. W Polsce w 1989 roku oczekiwana długość życia była równa 71 lat. W 2016 roku była bliska 77,5 roku przy delikatnym spadku w stosunku do szczytowego 2014 roku. To pokazuje jak istotny wpływ zmiany gospodarcze lub ich brak mają na oczekiwaną długość życia.

Z kolei w rankingu rozwoju społeczno-ekonomicznego HDI, Polska jest na 33. miejscu na świecie, a Ukraina dopiero na 88, będąc sklasyfikowaną niżej niż Macedonia, czy też Bośnia i Hercegowina, która została zdewastowana przez wojnę na Bałkanach.

Przyczyn tak dużych rozbieżności w rozwoju obu państw można szukać po obu stronach. Polacy zdecydowanie wykorzystali szansę jaką dostali od gospodarki wolnorynkowej systematycznie się rozwijając na przestrzeni tych trzydziestu lat. Ukraińcy natomiast wręcz przeciwnie. Całkowicie się zagubili w nowej sytuacji. Jednakże zdecydowanie większy wpływ na taki rozwój spraw mieli Ukraińcy, którzy mieli potencjał by rozwijać się tak szybko jak Polska i dziś być bogatszym narodem od nas. Niestety, społeczeństwo nie wiedziało co zrobić z prezentami zwanymi demokracja i wolny rynek.

Ponadto u naszych wschodnich sąsiadów na scenie politycznej zmieniła się tylko scenografia, aktorzy pozostali ci sami. Osoby sprawujące władze miały przeszłość komunistyczną i kompletnie nie odnajdowały się w nowym systemie, który funkcjonował na nowych zasadach. Ukraińcy sami do końca nie wiedzieli, czy aby na pewno chcą niepodległości. Nie potrafili zdecydować o zmianie warty w polityce, gdzie nowa gwardia wprowadziłaby odpowiednie zmiany. W kolejnych latach do głosu zaczęli dochodzić możni przedsiębiorcy, którzy zaczęli przeistaczać Ukrainę w społeczeństwo oligarchiczne zależne od garstki bardzo bogatych ludzi. W poprawie sytuacji nie pomagały również szerokie wpływy Rosjan. Kiedy sytuacja, wydawało się, zaczyna ulegać poprawie, wybuchł kryzys finansowy w 2008 roku. Zaraz po nim wybuchły protesty na Majdanie oraz wojna w Donbasie, a także miała miejsce aneksja Krymu przez Rosjan.

W Polsce sytuacja wyglądała zgoła odmiennie. Na najwyższych szczeblach władzy nastąpiła bezkrwawa zmiana, która pozwoliła na szybki rozwój kraju. Pomimo wielu plemiennych wojen, wszyscy mimo wszystko mieli jeden cel – przybliżyć Polskę do Zachodu. Ten sam cel łączył zarówno polityków jak i resztę społeczeństwa. Dzięki takiemu zdecydowanemu działaniu udało nam się popchać kraj do przodu.

Na Ukrainie tego nie było. Społeczeństwo było całkowicie zagubione, politycy władzę wykorzystywali tylko do realizacji swoich partykularnych interesów nie wykorzystując w żaden sposób okazji, która im się trafiła. Ukraińcy całkowicie przespali blisko dwie dekady swojej niepodległości, która okazała się dla nich takim szokiem, że nie wiedzieli za co się zabrać przy budowaniu swojej państwowości.

Dlatego mimo, że nasze kraje są kulturowo bliskie, to gospodarczo dzieli je przepaść. Możemy je postawić obok siebie i przedstawiać Polskę jako kraj, który osiągnął sukces gospodarczy, a Ukrainę jako państwo, które poniosło porażkę gospodarczą.

Filip Lamański

Aby być na bieżąco z wszelkiego rodzaju tekstami zapraszamy na naszego FB >>> https://www.facebook.com/Obserwator.gospodarczy/


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane