Obecnie trwają debaty nad wysokością pensji minimalnej w 2020 roku. Z pewnością możemy spodziewać się rozbieżności pomiędzy pracodawcami, a związkami zawodowymi. Nim jednak do tego dojdzie można pokusić się o porównanie tego jak zmieniała się w Polsce siła nabywcza naszych pensji minimalnych.

W roku 2000 z pensji minimalnej otrzymywaliśmy netto, czyli na rękę, niespełna 513 złotych. Za tę kwotę mogliśmy kupić pewien koszyk dóbr. Jest to założenie przy którym wydajemy wszystkie nasze zarobki, czyli krańcowa skłonność do konsumpcji wynosi 1.

W 2001 roku nastąpiło podniesienie płacy minimalnej do poziomu nieco ponad 559 zł netto. W tym samym czasie wspomniany koszyk dóbr podrożał do 541 złotych co oznacza, że siła nabywcza Polaków się zwiększyła, gdyż mogliśmy kupić tyle samo co przed rokiem i jeszcze odłożyć.

Siła nabywcza powoli zwiększała się do 2007 roku. Potem pensja minimalna zaczęła rosnąć znacznie szybciej niż wskaźnik inflacji. W 2010 roku pensja minimalna netto wyniosła już 984 zł, a koszyk dóbr kosztował niespełna 673 zł. W 2014 roku inflacja się nawet zatrzymała a jej wskaźnik wyniósł równe 0%. Wówczas na rękę otrzymywaliśmy blisko 1240 zł przy wartości koszyka na poziomie 734 zł.

Z kolei w 2015 roku i 2016 roku pierwszy raz w historii w Polsce zagościła deflacja. Wówczas siła nabywcza Polaków rosła stosunkowo szybko. W 2019 roku pensja minimalna netto była równa 1620 zł natomiast nasz koszyk dóbr kosztował nieco ponad 770 zł. Wszystkie te zmiany widać na powyższym wykresie, który pokazuje, że koszty życia rosną o wiele wolniej niż nasze pensje.

Wszystko to oznacza, że na przestrzeni 20 lat siła nabywcza Polaków zwiększyła się ponad dwukrotnie, co da się odczuć. Oczywiście jest to tylko model, który ma pewne wady. Podawana przez GUS inflacja nie dotyczy tego samego koszyka, gdyż jego skład jest dostosowywany do realiów zakupowych Polaków. Oznacza to, że koszyk z 2000 roku nie jest identycznym koszykiem co ten z 2019 roku. Niemniej jednak rozbieżności nie są na tyle istotne by nie oddawały zmian jakie nastąpiły w sile nabywczej pensji minimalnej.

Ponadto sama wysokość inflacji nie do końca dobrze się odnosi do pensji minimalnej. Im mniej zarabiamy, tym więcej wydajemy na żywności i napoje, które często stanowią dużą część naszych wydatków. GUS natomiast nie przywiązuje aż takiej wagi do tego rodzaju produktów (gdyż nie wylicza inflacji w oparciu o koszyk dóbr osób żyjących z pensji minimalnej) w związku z czym inflacja dla pensji minimalnej może być nieco zaniżona, gdyż ceny żywności często rosną szybciej niż pozostałe artykuły znajdujące się w koszyku.

Te różnice nie są jednak na tyle duże by bardzo mocno zniekształcały wynik, który wyraźnie pokazuje, że na przestrzeni ostatnich lat mogliśmy z roku na rok pozwolić sobie na więcej. Ta sytuacja raczej się nie zmieni, jednak by mieć co do tego 100 proc. pewność musi mieć miejsce wzrost wydajności pracowników, któremu z pewnością pomoże wyższa automatyzacja pracy.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane