Co jakiś czas na różnego rodzaju portalach internetowych - mniejszych lub większych - i na wszelkich fanpagach na Facebooku pojawiają się informacje o zarobkach w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie błąd, który przez autorów publikacji jest popełniany – świadomie lub nieświadomie.

Czytając nagłówki artykułów możemy znaleźć takie cuda jak: „Polska w ogonie Europy pod względem płacy minimalnej”, „Nasze zarobki są jednymi z najniższych w UE” i jeszcze wiele więcej headlinów w podobnym duchu, które powołują się na dane Eurostatu wprowadzając jednocześnie zamęt w głowach osób czytających owe artykuły nie będących wtajemniczonych w ideę parytetu siły nabywczej.

Problem polega na tym, że autorom tych artykułów nie można zarzucić kłamstwa, gdyż to o czym piszą jest prawdą, jednak bardzo okrojoną, a powiedziałbym wręcz, że zmanipulowaną prawdą, która nie przedstawia stanu faktycznego. Wszystko rozbija się o przedstawianie danych na temat pensji minimalnej w poszczególnych krajach UE za pomocą euro bez uwzględniania parytetu siły nabywczej.

place bez pppsss

Dla osób nie do końca zaznajomionych z tematem: wszystkie miesięczne płace minimalne są przedstawiane we wspólnotowej walucie tylko po przeliczeniu po rynkowym kursie. Tzn. płaca minimalna w Polsce została w styczniu tego roku przeliczona po kursie 4,30 zł za 1 euro i tym oto sposobem okazało się, że w Polsce w styczniu 2019 roku wyniosła ona 523 euro i była jedną z niższych w Unii Europejskiej.

Sęk w tym, że płaca płacy nierówna ze względu na ceny w danym kraju. Za 500 euro w Polsce kupimy o wiele więcej niż za 500 euro w Niemczech, co w przypadku prostego przelicznika z waluty krajowej na euro nie jest uwzględniane.

Dlatego Eurostat stosuje drugi przelicznik biorący pod uwagę parytet siły nabywczej (PPP), jednakże publicyści wydają się udawać, że o nim nie wiedzą i rzadko kiedy o parytecie siły nabywczej możemy przeczytać w artykułach dotyczących płac.

Wielu może się to wydawać mało istotne, jednak wprowadza to dość istotną różnicę, zwłaszcza w Polsce. W naszym kraju ceny należą do jednych z najniższych w Unii Europejskiej, co wyraźnie podbija naszą siłę nabywczą i pozwala kupić za daną pensję wyraźnie więcej niż w innych krajach.

Powołując się na przykład przytoczonych Niemiec i Polski oraz ich zarobków. Dla ułatwienia przyjmijmy, że Niemiec może zarabiać 600 euro, a Polak 2250 zł. Kurs euro może wynosić 4,5 zł. Wówczas po przewalutowaniu Kowalski otrzyma równe 500 euro. Oznacza to, że pensja Niemca jest o 20 proc. wyższa niż jego sąsiada zza Odry.

Wówczas w Internecie zobaczymy najprawdopodobniej bijące na alarm tytułu, które mówią, że Niemcy zarabiają aż o 1/5 więcej od nas. Zwykła gra na emocjach, gdyż okazuje się, że Muller za chleb musi zapłacić 2 euro, a Polak po przeliczeniu 1 euro. Oznacza to, że siłą nabywcza Niemca wynosi 300 bochenków chleba, a Polaka 500 i jest o blisko 70 proc. wyższa. To całkowicie zmienia obraz zarobków, jednak o tym się nie wspomina*.

ppssss

Wspomina natomiast o tym Eurostat, który przedstawia również pensje z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej. Okazuje się, że gdyby wyrównać ceny we wszystkich krajach, to wówczas aby utrzymać swoje możliwości zakupowe, które mamy w tej chwili, musielibyśmy zarabiać ponad 930 euro. Tym oto sposobem z 15 miejsca w UE pod względem zarobków awansowaliśmy na 9. miejsce. I to 9 miejsce pokazuje jaka jest realna moc nabywcza naszej minimalnej pensji, gdyż uwzględnia ona niskie, jak na unijne warunki, ceny.

Niestety wielu dziennikarzy, albo nie rozumie idei parytetu siły nabywczej, albo celowo o nim nie pisze, gdyż łatwiej grać na emocjach i wygenerować wejścia na stronę gdy ludzie widzą tytuł, z którego wynika, że Polacy to biedota Europy. Co gorsza znajdują się publicyści, którzy krytykują parytet siły nabywczej podając jako argument informację, że nic za PPP nie kupimy. To pokazuje, że idea tego wskaźnika jest nie do końca przez wszystkich zrozumiała.

Pewnie niektórzy z Was zadają sobie pytanie, po co w takim razie Eurostat publikuje informacje o płacach bez uwzględniania parytetu? Tak się składa, że takie informacje są przydatne m.in. dla inwestorów zagranicznych, którzy szukają najlepszego miejsca na ulokowanie swojej inwestycji. Firma z Niemiec widząc, że pensja minimalna w Polsce wynosi po przeliczeniu 500 euro, o wiele chętniej zainwestuje w Polsce niż w przypadku gdyby przy wymienianiu pensji z euro na złote okazało się, że zapłacenie polskiemu pracownikowi kosztuje ją 1000 euro. I to jest właśnie idea porównywania płac bez uwzględniania siły nabywczej. Ten wskaźnik jest dobry dla inwestorów zagranicznych oraz turystów. Natomiast dla osób mieszkających i wydających swoje pieniądze w jednym kraju jest on mało istotny i nieobiektywny.

*Przytoczone dane mają ułatwić zrozumienie idei parytetu siły nabywczej i nie są danymi rzeczywistymi.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane