Piotr Arak dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) powiedział w rozmowie z PAP, że polska gospodarka odłącza się od cyklu koniunkturalnego Niemiec. Pytanie, czy nie jest to zbyt odważna deklaracja?

Najnowsze prognozy OECD pokazują, że Polska będzie jednym z najszybciej rozwijających się krajów UE, znacznie odstając od państw Europy Zachodniej, u których pojawiają się objawy spowolnienia.

Nie da się ukryć, że dynamika wzrostu PKB Polski jest o wiele wyższa niż pozostałych państw UE. Szczególnie jest to zauważalne przy porównywaniu Niemiec i Polski. Obie gospodarki ze sobą blisko współpracują, a mimo to prognozy wzrostu są bardzo różne (uwzględniając nawet efekt doganiania).

Piotr Arak dyrektor PIE stwierdził, że to objaw odłączania się polskiej gospodarki od cyklu koniunkturalnego Niemiec. Uważam jednak, że zbyt szybko na takie stwierdzenia.

„Oznacza to, że mamy bardziej zdywersyfikowaną gospodarkę” - podkreślił. "Nie tak, jak na początku lat 2000., czy w roku 2008, gdy wybuchł kryzys gospodarczy - wówczas bardzo szybko reagowaliśmy na wszelkie zmiany w gospodarce niemieckiej. Wydaje się więc, że zaszła znacząca zmiana w strukturze polskiego przemysłu" - ocenił.

Po pierwsze, należy zauważyć, że udział Niemiec w polskim eksporcie nie dość, że nie spadł, to na przestrzeni ostatnich 10 lat wzrósł. W 2018 roku do naszych zachodnich sąsiadów trafiało 28,2 proc. naszego eksportu. W 2008 roku było to 25 proc. Dane pokazują, że zależność polskiej gospodarki wcale nie maleje, przynajmniej w kontekście handlu zagranicznego, a co za tym idzie wszelkie zmiany w niemieckiej gospodarce powinna w mniejszym lub większym stopniu odczuwać również Polska.

Po drugie, Arak zauważył, że wzrasta udział wydatków inwestycyjnych we wzroście PKB, jednak dalej ponad 60 proc. udziału stanowi konsumpcja. Wzrostu udziału inwestycji we wzroście to dobra prognoza jednak konsumpcja dalej ma dużo do powiedzenia na tej materii, a to oznacza, że w długiej perspektywie zależność między konsumpcją a inwestycjami musi się odwrócić, gdyż nie da się w długim terminie opierać wzrostu gospodarczego o konsumpcję. Z prostej przyczyny, gospodarka zbliży się do poziomu produkcji potencjalnej i nie mając możliwości zaspokojenia wzrastającego popytu zostanie wywołana inflacja. Dlatego obecna, wysoka dynamika wzrostu gospodarczego, wcale nie musi być długotrwała.

Dlatego odnosząc się do słów dyrektora PIE, prawdopodobnym jest, że polska gospodarka jest bardziej zdywersyfikowana niż 10, czy 20 lat temu, jednak dalej jest wysoce zależna od naszych zachodnich sąsiadów. To trochę jak jeździć na rowerze z dwoma pomocniczymi kółkami, a potem zacząć jeździć tylko z jednym kółkiem pomocniczym. Sytuacja ulega poprawie, ale dalej nie umiemy jeździć jak dorośli – na dwóch kołach.

Tak samo jest z polską gospodarką. Być może oddzielamy się od cyklu koniunkturalnego Niemiec, ale dalej bliskość naszych gospodarek jest wyraźna, co oznacza, że nie jesteśmy w pełni samodzielni i niezależni od Niemiec. Ponadto, jesteśmy dopiero w początkowej fazie spowolnienia gospodarczego i nie można oceniać na podstawie kilku miesięcy, że polska gospodarka na stałe odłącza się od niemieckiej.

Kierunek zmian jest bardzo interesujący, gdyż prognozuje się, że PKB Polski będzie rosnąć coraz szybciej, natomiast wzrost w Niemczech pozostanie bez zmian na poziomie 0,7 proc. w roku bieżącym. To ciekawe zjawisko, gdyż rośnie rozwarstwienie pomiędzy Europą Zachodnią i Środkową, jednak na razie jest ono krótkotrwałe w związku z tym twierdzę, że ocenianie na podstawie tak krótkiego okresu jest nieco ryzykowne.

By jednoznacznie stwierdzić, że oddzielamy się od cyklu koniunkturalnego Niemiec, potrzebna jest do tego dłuższa perspektywa czasowa i to najlepiej w okresie spowolnienie gospodarczego. Wtedy będziemy mogli określić, czy stwierdzenie dyrektora Araka jest trafne.

Filip Lamański



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane