Kilka dni temu pojawiła się informacja dotycząca tego ile prawdopodobnie mają wynosić składki na ZUS w 2020 roku. Daniny na rzecz ZUS mają odnotować rekordowy wzrost zarówno kwotowy jak i procentowy. Oczywiście wraz z pojawieniem tej informacji pojawiły się głosy obarczające rząd o to, że nas okrada. Pozwolę sobie w związku z tym całą sprawę skomentować.

Po pierwsze, rząd nas nie okrada. Składki te trafiają na nasze konta emerytalne, które w późniejszym terminie do nas powrócą w formie emerytur. Każdy z nas może sobie sprawdzić co miesiąc stan naszego konta w ZUS bez wychodzenia z domu – przez Internet.

Po drugie, wysokość składek na ZUS nie jest widzimisię rządu. Wysokość składek ZUS wynika z przyjętego wiele lat temu systemu naliczania. Składki są obliczane w oparciu o 60 proc. prognozowanego na przyszły rok średniego wynagrodzenia. I to 60 proc. jest podstawą do naliczania składek dla przedsiębiorców. W 2020 roku będzie to 3136 zł. Oznacza to, że dokładnie takie same składki byłyby odprowadzane od naszego wynagrodzenia gdybyśmy zarabiali 3136 zł brutto na etacie. Kwota nie wydaje się nadto wygórowana nawet dla niezbyt obrotnego przedsiębiorcy.

To były spostrzeżenia ekonomisty. Teraz chciałbym przedstawić spostrzeżenia osoby, która obraca się wśród przedsiębiorców dokładnie tyle samo czasu ile żyje na tym świecie.

Trochę praktyki

System naliczania składek na ZUS jest źle skonstruowany. Przede wszystkim oparcie ich wzrostu o wzrost średniej płacy jest dość niefortunnym rozwiązaniem. Średnia prognozowana płaca od roku 2018 do 2019 urosła o ponad 7 proc., a co za tym idzie również składki na ZUS. Ceny natomiast wzrastały o niespełna 2 proc.

Oznacza to, że składki na ubezpieczenia społeczne rosły znacznie szybciej aniżeli ceny towarów i usług. To z kolei oznacza nic innego jak szybszy wzrost kosztów niż przychodów. Przedsiębiorcy muszą w związku z tym zwiększać sprzedaż lub redukować pozostałe koszty bądź jedno i drugie jeśli chcą dopasować się do wzrostu składek na ZUS. Zmusza to co prawda do zwiększenia efektywności, ale należy mieć na uwadze, że są branże gdzie zwiększenie tej efektywności nie jest specjalnie możliwe i są to w dużej mierze branże usługowe.

Drugi problem obecnie przyjętego systemu to ryczałtowe składki na ZUS. Przedsiębiorca mający 7 tys. zł miesięcznego przychodu przy dużych kosztach oraz przedsiębiorca mający 50 tys. zł miesięcznego przychodu przy znacznie niższych kosztach płacą identyczną składkę na ZUS. Osobiście uważam, że jest to absurdalne rozwiązanie.

Składki na ZUS dla przedsiębiorców powinny być w systemie progresywnym, tak jak jest to w przypadku pracowników najemnych – im więcej zarabiasz, tym więcej płacisz. Oczywiście musiałaby zostać ustalona składka minimalna, która niezależnie od dochodu byłaby opłacana. Miałoby to na celu ustrzeżenie się przed przedsiębiorcami, którzy notorycznie notowaliby „straty” i nie odprowadzali ani grosza składek.

Celowo użyłem w powyższym akapicie słowa „dochód” a nie „przychód”. Składki powinny być odprowadzane od dochodu. Jednocześnie instytucje skarbowe powinny bardzo skrupulatnie przyglądać się kosztom prowadzenia działalności by te sztucznie nie zaniżały podstawy wyliczenia składki na ZUS.

To niestety są główne bolączki obecnego systemu na ZUS. Opcje całkowitej rezygnacji z ZUS i podobne bajki bym sobie odpuścił. Nie ma sensu wszczynać rewolucji. Przydałaby się natomiast ewolucja systemu, która uczyniłaby go przede wszystkim przystępniejszym.

Filip Lamański

Podobają Ci się nasze treści? Możesz udzielić nam wsparcia przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę. Jako odbiorcę wpisując "Obserwator Gospodarczy". Dalszy rozwój portalu wymaga dalszych nakładów finansowych. Dlatego też liczy się dla nas każdy grosz. W tytule przelewu wpisz tematykę, którą chciałbyś/chciałabyś zobaczyć na naszym portalu, a my postaramy się zrealizować Twoją propozycję.



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane