Ten tekst miał nigdy nie powstać. Miałem duże opory od komentowania polskiej sceny politycznej m.in. ze względu na wiele niewiadomych, ale też ze względu na to, że polityka często dzieli ludzi. Uznałem jednak, że nie można z tego robić tematu tabu i należy o tym podyskutować. A zrobiłem tak ze względu na opozycję, która jest po prostu żałosna.

Nie znam osobiście Grzegorza Schetyny, więc nie będę się o nim wypowiadał jako o człowieku, ale wypowiem się jako o polityku. W mojej perspektywy jest beznadziejny. Nie ma żadnej charyzmy, miota się w poglądach i od czterech lat nie potrafi ukierunkować platformy na właściwe tory. PO od 2015 nie ma sprecyzowanego planu działania.

Problemy zaczęły się wraz z wyjazdem Tuska do Brukseli. Już wtedy Premier Kopacz nie radziła sobie z prowadzeniem partii i rządu, jednak jechali jeszcze siłą rozpędu. Dziś tego rozpędu nie ma, bo wagonik w październiku 2015 roku rozbił się o mur i do tej pory nie ma kto go ciągnąć/pchać.

Od tamtej pory głównym postulatem PO jest odsunięcie PiS od władzy. Platforma nie ma od dłuższego czasu żadnego sprecyzowanego planu działania, żadnego programu, ani linii prowadzenia polityki. Zamiast tego miota się od lewa do prawa w odmętach ideologii i poglądów rzucając kompletnie bez pomyślunku kolejne hasła i udowadniając tylko swój brak organizacji i pomysłu na funkcjonowanie. Dotychczasowe propozycje, które padły ze strony PO wydają się być kompletnie nieprzedyskutowane. Jakby rzucali w eter wszystko co im przyjdzie do głowy potwierdzając tylko swoją niestabilność.

Coraz bardziej PO próbuje przyjąć taktykę PiS rzucając populizmami i uderzając do klasy niższej i średniej niższej. To błąd. Ten elektorat jest elektoratem PiS zwłaszcza, że PiS realizuje swoje obietnice. Najubożsi od PO przez 8 lat nie otrzymali 500+ i masy innych plusów, więc na opozycję nie zagłosują. Nie wiem więc dlaczego PO tak mocno się pcha w ten elektorat. Brak organizacji potwierdził też wczoraj Schetyna, który przyznał, że podwyżka wieku emerytalnego była pomyłką. Jest to stwierdzenie żałosne. Schetyna doskonale wie, że w długiej perspektywie jest to nieuniknione, a podwyżka wieku emerytalnego w naszym kraju to był najprostszy sposób na poradzenie sobie ze zbliżającymi się problemami demograficznymi.

Takimi głupimi stwierdzeniami zraża do siebie swój potencjalny elektorat, który (jak wynika z badań) jest elektoratem nieco lepiej wykształconym i nieco lepiej pojmuje zachodzące w gospodarce zmiany. Tym samym jest to już nie strzał w stopę czy w kolano. To jest po prostu strzał w głowę. Elektoratu PiSowi nie zabierze, a straci poparcie u liberalnego elektoratu wielkomiejskiego, który potrzebuje partii mającej wyraźny program, który im odpowiada. Platforma takiego programu na razie nie ma i z tego co zaprezentowała nie zamierza mieć. Już potwierdzono, że zamierzają m.in. zostawić trzynastą emeryturę.

PiS natomiast robi to doskonale. Stworzył swoją „sieć” plusów, które kojarzone są z pomocą najuboższym. PO powinno zrobić to samo uderzając stricte do klasy średniej, przedstawiając jej m.in. rozwiązania dla przedsiębiorców, którzy stanowią duży odsetek middle class.

Jedna wielka koalicja

PO chciała/chce  (trudno de facto powiedzieć, co jeszcze wymyślą) stworzyć jedną wielką koalicję opozycyjną, w której znalazłyby się oprócz niej PSL i Lewica. To absurd! Tak szerokie spektrum poglądów się nie przyjmie. Mogli do tego dokooptować jeszcze Konfederacja, a potem się zastanawiać, jak to się stało, że mało kto na nich zagłosował. Tak szeroka koalicja z wykluczającymi się poglądami to przepis na wyborczą porażkę.

Konserwatywny wiejski elektorat PSL nie pogodzi się z postępowymi postulatami lewicy. Tym samym ucieknie do PiS, gdzie znajdzie coś dla siebie. Kosiniak – Kamysz to zauważył i postawił ultimatum, że wejdzie do koalicji z PO pod warunkiem, że nie znajdzie się w niej lewica. Ostatecznie pomysł upadł, a po ogłoszonych wczoraj i dziś postulatach PO wydawać się może, że jest możliwa koalicja z lewicą.

W obecnej formule wyborczej, która premiuje duże partie jest to jakieś rozwiązanie, ale zawiedziony tym elektorat lewicowy w części po prostu nie pójdzie na wybory, bo nie chce popierać skompromitowanej PO.

Będąc więc przy lewicy należałoby zauważyć wyniki sondażowego Wiosny, która już jest poniżej progu wyborczego. W lutym napisałem tekst o tym, że wysokie wyniki sondażowe Wiosny, to przelotny romans lewicowego elektoratu z Biedroniem, a samej Wiośnie z czasem mocno spadnie poparcie. Dostało mi się za to ostro od czytelników, ale okazuje się, że miałem racje.

Wiosna była powiewem świeżości z frontmanem w postaci Biedronia, który miał dobry PR. Im jednak dłużej trwała kampania, tym bardziej było widać, że Biedroń nie bardzo ma pomysł na realizację innej polityki niż społeczna. W tych kwestiach odnajdował się świetnie, jednak gdy przyszło o sprecyzowanie swoich poglądów m.in. gospodarczych, to było widać dużą niepewność. Z resztą unaoczniało się to m.in. w wypowiedziach działaczy Wiosny, którzy nie tak chętnie nawiązywali do kwestii polityki ekonomicznej, czy też zagranicznej. To wszystko przełożyło się na spadek poparcia, które w mojej opinii zintensyfikowało się, gdy Biedroń coraz głośniej zaczął mówić o ewentualnej koalicji z PO.

Elektorat Lewicowy poczuł się kompletnie zawiedziony. Widział w Biedroniu ideowca, a stwierdzeniami o koalicji z PO pokazał, że zamiast tego może być oportunistą.

Z perspektywy wyborcy najlepszym rozwiązaniem byłoby pójście opozycji w blokach. PO + PSL i Lewica (SLD, Wiosna, Razem, Zieloni) lub PSL + Kukiz, PO, Lewica. Wyborcy mieliby najlepiej sprecyzowany obraz poszczególnych ugrupowań. Centroprawicowe PSL z Kukizem, centrowe PO i Lewica. To jest rozwiązanie, które przyciągnęłoby najwięcej osób do wyborów, jednak wcale nie musiałoby dać najwięcej mandatów. Politycy o tym wiedzą i próbują tworzyć koalicję, która jednak część osób do pójścia na wybory zniechęci i być może wyjdzie na to samo.

Sęk w tym, że trudno przewidzieć ile osób zrezygnuje z udziału w głosowaniu w przypadku koalicji. Łatwo jednak przewidzieć, że wspomniane bloki wygenerują najwyższą frekwencję po stronie opozycji.    

Kukiz natomiast chyba też zapomniał, że mimo wszystko jego wyborcom bliżej do centrum niż do poglądów Pana Kolonko i w związku z tym dogaduje się z przybyszem zza oceanu, który chce wzniecić w Polsce „rewolucję”, coraz bardziej zbliżając się do Konfederacji, która również ma dość twardy elektorat. Jeśli Konfederacji uda się przekroczyć próg, to być może będzie to jakaś przeciwwaga, która odbierze PiSowi nieco mandatów. Może się też jednak zdarzyć, że będzie magazynem głosów dla rządzących, podobnie jak dotychczas był nim Kukiz.

Ponadto Razem zapowiedziało, że nie wejdzie w żadne koalicje z PO, a SLD też specjalnie się do tego nie skłania, po porażce w wyborach do PE. Po lewej stronie robi się olbrzymi chaos, który w przypadku nie pójścia lewicy do wyborów razem w koalicji sprawi, że będziemy znów mieli parlament bez czerwonych, a lewicowi wyborcy w dużej mierze zostaną w domach.

Dlatego uważam, że opozycja powinna się podzielić na bloki, które jasno przedstawiłyby swoje stanowisko. Wówczas lewica zbierałaby swój elektorat, który nawet jeśli popiera Razem, a nie specjalnie Biedronia, czy też SLD, to i tak zagłosuje na tę koalicję. PO uderzałoby stricte do klasy średniej, a PSL z Kukizem lub samo PSL próbowałoby zabrać elektorat wiejski i konserwatywny.

Na koniec powiem tylko, że PiS wygra te wybory. Będzie też rządzić samodzielnie. Ważne jest jednak by nie miał większości konstytucyjnej, bo to może prowadzić do nasilenia się autorytaryzmów. Problem jednak w tym, że mamy połowę lipca, a opozycja dalej ze sobą rozmawia, bo jak mówi Robert Biedroń „trzeba rozmawiać”. W tym czasie PiS prowadzi już ostrą kampanie wyborczą i coraz bardziej odskakuje opozycji w sondażach.

Filip Lamański

Nie bądź jak opozycja. Jasno przedstaw kogo popierasz i wesprzyj nasz portal w rozwoju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane