Lewica ruszyła swoim lewicobusem w trasę po wszystkich 41 okręgach naszego kraju, a ja wziąłem się za analizowanie ich programu wyborczego.

Na wstępie należy zauważyć, że program Lewicy pomimo, że lewicowy to jest całkiem merytoryczny. Warto również wspomnieć, że jest to program zdecydowanie bardziej skierowany do młodych Polaków, aniżeli programy PiS i PO.

Zacznijmy jednak od początku. Lewica swój program prezentuje w rozdziałach. Jest wśród nich m.in. pakiet dla rozwoju, rozdział godna praca, zdrowie, rodzina oraz mieszkania i tymi częściami chciałbym się zająć.  

Pakiet dla rozwoju przedstawia m.in. pomysł zniesienia ryczałtowego ZUSu i możliwość płacenia ZUS w zależności od przychodu. Podobny pomysł ma Prawo i Sprawiedliwość, z tą różnicą, że rządzący chcą wprowadzić ZUS w zależności od dochodu. Pomysł z pewnością in plus zarówno po stronie Lewicy jak i PiS (choć to też w sumie lewica). Warto również pochwalić Lewicę za pomysł rozliczania się firm przez Internet.

W pakiecie dla rozwoju są jeszcze dwa ważne aspekty. Mianowicie wspomaganie ze strony państwa innowacyjnych rozwiązań z budżetem rocznym w wysokości 3,5 mld złotych oraz wzrost nakładów na badania i rozwój do 2 proc. PKB. Są to zdecydowanie rozwiązania prorozwojowe i jak pokazuje przykład amerykańskiej gospodarki – bardzo skuteczne. Angażowanie się państwa w innowacja jest kwestią kluczową jeśli chcemy mówić o rozwoju technologicznym państwa. Dowodziła to w swojej książce m.in. Mariana Mazzucato w książce „Przedsiębiorcze Państwo”.

Godna Praca

W tej części Lewica zwraca uwagę na postulaty pracownicze. Pierwsza rzecz, która rzuca mi się w oczy i która mi się nie podoba to 100 proc. wynagrodzenia na zwolnieniu chorobowym. Są przykłady m.in. w służbach mundurowych, gdzie okazało się, że po zmniejszeniu chorobowego ze 100 proc. wynagrodzenia na 80 proc. wynagrodzenia policjanci przestali chorować. Uważam, że 100 proc. wynagrodzenie chorobowe kreuje pokusę nadużycia wśród pracowników. Dlatego twierdzę, że wynagrodzenie chorobowe nie powinno być płatne w 100 proc.

Lewica proponuje również wzrost płacy minimalnej od przyszłego roku do 2700 zł brutto. Po usłyszeniu pomysłu partii rządzącej nie jest to rozwiązanie, które mnie niepokoi. Ponadto do 2030 roku ma ona osiągnąć poziom 60 proc. średniego wynagrodzenia. Warto dodać, że pomysł PiS zakłada osiągnięcie poziomu powyżej 60 proc. w roku 2024, czyli znacznie szybciej. Inną kwestią jest tak wysoki stosunek płacy minimalnej do średniej. Nigdzie na świecie ten wskaźnik nie jest tak wysoki i trudno powiedzieć jak się gospodarka może w takim przypadku zachować i to jest postulat, który zdecydowanie bardziej budzi we mnie nie do końca pozytywne emocje. Ekonomiści nie są do końca zgodni i trudno im się dziwić – to będzie eksperyment gospodarczy.

Lewica postuluje również bardzo ważną rzecz, która od wielu, wielu lat jest kompletnie bagatelizowana i w obecnej kampanii również nikt o tym nie mówi. Rozszerzenie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Dr Jakub Sawulski w książce „Pokolenie '89. Młodzi o polskiej transformacji” zwraca uwagę na fasadowość tej instytucji nazywając ją nawet śmieszną. Poprawa jej funkcjonowania jest bardzo istotna zarówno z perspektywy pracowników, jak i pracodawców, którzy muszą konkurować z nieuczciwymi przedsiębiorcami.

Zdrowie

To jest kolejny temat, który przez dwie największe partie w Polsce (pod względem poparcia) został bardzo mocno zbagatelizowany. Lewica proponuje zwiększenie do 2022 roku nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB, a do 2024 roku do 7,2 proc. PKB, czyli poziomu, który jest mniej więcej średnią w UE i pozwala na poprawne funkcjonowanie. W planach jest również zwiększenie liczby lekarzy o 50 tys. w ciągu sześciu najbliższych lat, co oznacza, że momentalnie zwiększono by nabór na studia medyczne, co już też zostało zrobione.

Nie do końca wierzę w postulat skrócenia kolejek do lekarzy specjalistów do 30 dni w ciągu czterech lat. Przy tak gigantycznym deficycie specjalistów, trudno mi sobie to wyobrazić.

Rodziny

Program Lewicy jest najbardziej prorodzinnym z dotychczas omawianych. Zagwarantowanie darmowych żłobków i przedszkoli dla każdego dziecka jest tym co naprawdę potrzeba młodym rodzicom. Pisałem o tym wielokrotnie, że jeśli naprawdę chcemy pobudzić w Polsce demografię, to potrzebujemy tego typu rozwiązań. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest również wprowadzenie refundowanego In vitro, które będzie szansą dla wielu Polaków na posiadanie potomstwa.

Mieszkania

I na końcu jeden z najgorętszych tematów – mieszkalnictwo. Lewica chce stworzyć państwowego dewelopera, który pobuduje w najbliższych latach milion mieszkań. Liczby są ambitne, ale rozwiązanie jest potrzebne. W Polsce brakuje około 4 milionów mieszkań i od 30 lat rynek nie jest w stanie zapełnić tej luki. Kupienie dziś mieszkania przez młode osoby jest sprawą naprawdę niełatwą, a wynajem jest po prostu nieopłacalny. W Polsce sektor komunalnych mieszkań jest bardzo ubogi w porównaniu do krajów Europy Zachodniej i Północnej, gdzie tego typu lokale są powszechnie. Pomysł budowy mieszkań wielu nazywa powrotem do PRL. Być może tak jest, ale powstanie tych mieszkań to konieczność. Dr Sawulski w swojej książce wspominał, że w dużej mierze to brak mieszkań jest odpowiedzialny za tak niską dzietność młodych Polaków i niestety, trudno się z tym nie zgodzić. Na podobny pomysł wpadł PiS ze swoim programem Mieszkanie+, jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że na razie program jest po prostu niewypałem, a rządzący specjalnie nie biorą się za jego realizację.

Wady programu Lewicy

Podobnie jak w poprzednich programach nie będę poruszał kwestii światopoglądówki, ponieważ omawiamy tutaj głównie sprawy gospodarcze, a na dodatek za światopoglądem częściej stoją emocje, a rzadziej fakty, co znacznie utrudnia debatę. Skupię się jednak na mankamentach programu.

Ma on swoje wady. Bardzo mi się nie podoba idea emerytury obywatelskiej, choć nie ukrywam, kiedyś uważałem ją za rzecz wartą rozważenia. Dziś jednak wiem, że przy starzejącym się społeczeństwie ustanowienie jednakowego świadczenia dla wszystkich jest rozwiązaniem bardzo niebezpiecznym. Ludzie nie potrafią oszczędzać, a to oznacza, że nie odłożą na własną emeryturę. Emerytura obywatelska ma być świadczeniem, które ma zaspokajać tylko podstawowe potrzeby. Na resztę mamy odkładać przez resztę życia sami. Przy braku oszczędności emeryci będą wywierać na politykach presję, by ci podnieśli wysokość emerytury obywatelskiej, a przy starym społeczeństwie, politycy będą tej presji ulegać i coraz bardziej będą obciążani podatkami osoby pracujące. Dlatego uważam, że przy obecnej demografii emerytura obywatelska jest pomysłem złym. Warto również dodać, że nigdzie na świecie nie jest ona jedynym świadczeniem. Na ogół jest ona dodatkiem do innych dochodów emerytalnych. Nie jest też wyjaśnione, co z dotychczasowymi emerytami i osobami, które już od dłuższego czasu odkładają składki emerytalne. Jak finansować ich emerytury?

Drugi pomysł, który uważam, że należy poddać krytyce, ale z tego co wiem Lewica się z niego wycofała to oprocentowanie najbogatszych na poziomie 75 proc. i to przy dochodach na poziomie 500 tys. złotych rocznie. Ten pomysł był fatalny, co pokazał przykład Francji, która ostatecznie się z podatku wycofała. Podatek ten byłby zdecydowanie za wysoki, a próg dochodowy zdecydowanie za niski. Mówi się jednak, że rozmowy koalicyjne doprowadziły do obniżenia najwyższej stawki podatkowej do 40 proc., jednak ciągle nie wiadomo przy jakim progu.

Lewica niestety przejęła także postulaty polityki energetycznej od Wiosny, które są postulatami fatalnymi z perspektywy polskiej gospodarki i niestety niewykonalnymi. Mowa tutaj, o odejściu od węgla do 2035 roku, oparciu energetyki głównie o OZE i braku postulatów w sprawie elektrowni atomowej, jednak to prawdopodobnie będzie próbowała forsować partia Razem.

Program Lewicy jest programem – i tutaj nic odkrywczego – lewicowym. Niemniej jednak jest on mniej lewicowy niż program PiS, ale znacznie bardziej racjonalny. Stoją za nim konkretne fakty i co ważne, jest to program w dużej mierze skierowany do ludzi młodych, czego nie można powiedzieć o programie PiS i KO. Są kwestie, które osobiście mi się nie podobają i które otwarcie skrytykowałem, jednak uważam, że program ten w dużej mierze jest sensowny i nie widać w nim takiej rozlazłości jak w przypadku programu KO i PiS, które po prostu są przegadane.

Filip Lamański

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane