Dziś w wielu miastach Polski odbędzie się strajk klimatyczny, w którym uczniowie, zamiast siedzieć w szkolnych ławkach, będą wygłaszać swoje niezadowolenie działaniami, a w zasadzie brakiem działań rządów, w kwestii ochrony klimatu. Postanowiłem nieco to skomentować.

W ponad 60 polskich miastach – mniejszych i większych – uczniowie (i nie tylko, bo nieco starsi młodzi ludzie również) wyjdą na ulice manifestować swoje niezadowolenie związane z nieodpowiednim dbaniem o klimat. Młodzi ludzie chcą zwrócić uwagę opinii publicznej na problem ocieplającego się klimatu, a na politykach chcą wywrzeć presję by podjęli w tym kierunku działania. Uważam, że w tych strajkach jest więcej romantyzmu niż faktycznych działań na rzecz zmiany. Niestety, życie i polityka to brutalna rozgrywka i jeśli chcemy coś zmienić, to musimy wejść do tej gry i rozpocząć zabawę.

Co mam na myśli mówiąc o wejściu do gry? A mianowicie chodzi mi o zainteresowanie się przez młodych polityką i pójściem na wybory. Zmartwienie stanem klimatu to nie tylko domena licealistów, ale również ludzi nieco starszych, ciągle określanych jako młodzi. W badaniu przeprowadzonym przez IPSOS dla OKO.press na grupie Polaków w wieku 18-39 lat, którym ankieterzy pytali o największe zagrożenie dla Polski w XXI wieku, zdecydowana większość odpowiadała, że będą to zmiany klimatyczne.

Dobrze, w takim razie mamy ustalone, że problemy klimatyczne dla młodych są wyraźnym problemem. I co robimy? Wychodzimy na ulice wyrażać swoje niezadowolenie. Inicjatywa ciekawa, ale nic nie zmieniająca. Jeśli chcemy, jako młodzi, coś zmienić i wyrazić swoje niezadowolenie, to powinniśmy raz na jakiś czas ruszyć dupę sprzed komputera i po prostu pójść zagłosować w wyborach.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku frekwencja w całym kraju wyniosła blisko 46 proc. Wśród osób 18 – 29 lat wyniosła ona 27,6 proc., co było zatrważająco niskim wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że w grupie wiekowej 50-59 lat do urn poszło blisko 54 proc. wyborców. Procentowo jest to dwa razy więcej!

Żeby jednak nie opierać się na jednym głosowaniu, wezmę pod uwagę również wybory samorządowe 2018 roku. Frekwencja w całym kraju blisko 49 proc. Frekwencja wśród osób 18-29 lat? 34,8 proc.

Jeśli chcemy cokolwiek zmienić to zacznijmy od siebie i stańmy się świadomymi obywatelami. Marsze dla klimatu to piękna rzecz, ale ich moc sprawcza w porównaniu z oddaniem głosu w wyborach jest znacznie mniejsza. Politycy muszą widzieć wśród młodych to co widzą wśród osób 60+. Zgrany, dobrze funkcjonujący elektorat, który chodzi na głosowania. Wtedy zaadresują nam swoje postulaty i wtedy może ktoś zauważy głos młodych ludzi. Samym chodzeniem po ulicach i wykrzykiwaniem haseł nic nie zmienimy. Muszą za tym pójść twarde działania przy urnach wyborczych.

Dlatego raz na jakiś czas przestańmy lansować się w modnych przedsięwzięciach i choć przez chwilę zróbmy coś „niemodnego” i pójdźmy na wybory. Z pokolenia osób do 30. roku życia wypływa mnóstwo deklaracji, a znacznie mniej działań. Powinno być na odwrót.

I to jest moje podsumowanie. Dużo gadamy, mało robimy, a potem się dziwimy, że politycy mają nas w nosie i kompletnie nie zwracają uwagi na nasze krzyki. Nic dziwnego. Nie trzeba krzyczeć, wystarczy oddać głos.   

Filip Lamański

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane