Po przeanalizowaniu programów PiS, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy oraz Koalicji Polskiej, przyszedł czas na Konfederację, która kazała czekać na siebie najdłużej, ponieważ „program” zaprezentowała dopiero w minioną sobotę.

Ująłem słowo program w cudzysłowie, gdyż trudno zbiór postulatów, które ogłosiła Konfederacja nazwać programem. Są to raczej wytyczne, którymi ma kierować się Konfederacja w prowadzeniu polityki. Wytyczne te nazywają się Piątką Konfederacji i dotyczą pięciu wąskich kwestii, które konfederacji chcą zmienić.

Niestety taka forma przedstawiania swoich postulatów niespecjalnie ułatwiła mi pracę, gdyż duża część z nich dotyczy kwestii światopoglądowych, których staram się nie poruszać, a pozostałe są bardzo słabo pogłębione i de facto nie wiadomo o co w nich chodzi. Taki też wydaje się był zamysł członków Konfederacji, gdyż Janusz Korwin-Mikke w rozmowie dla Rzeczpospolitej powiedział, że to nie jest program i Konfederacja nie ma programu, ponieważ i tak nikt ich nie czyta. Szkoda, bo ja bym przeczytał.

Korzystając jednak z tego co mamy najwięcej mam do powiedzenia w kwestii pierwszego punktu „1000+ Powszechna ulga podatkowa”.  Według tego punktu ma zostać całkowicie zlikwidowany podatek PIT, a ZUS ma stać się dobrowolny. Ponadto mają drastycznie zostać obniżone podatki paliwowe, na stacjach za benzynę lub olej napędowy zapłacimy 3 zł za litr.

Likwidacja podatku PIT wyraźnie zmniejszy wpływy do budżetu. Z danych, do których udało mi się dotrzeć wynika, że wpływy z PIT stanowią ponad 26 proc. wpływów budżetu państwa.  To jest jednoznaczne z uszczupleniem świadczeń społecznych. Jak można się domyślać, 500+ i trzynaste emerytury odejdą w niepamięć . Prawdopodobnie też kilka innych świadczeń. Ponadto na zniesieniu PIT-u kwotowo znacznie bardziej zyskają osoby bogate co oznacza, że rozwarstwienie dochodowe społeczeństwa jeszcze bardziej wzrośnie. Można się z tym zgadzać lub nie, ale faktem jest, że duże dysproporcje dochodowe wpływają negatywnie na rozwój gospodarczy, a ponadto prowadzą do stworzenia społeczeństwa klasowego, czego namiastkę mamy u naszych wschodnich sąsiadów na Ukrainie.

Druga kwestia to dobrowolny ZUS. To nie oznacza nic innego jak likwidacja ZUS, gdyż przy obecnych opiniach na temat polskiego systemu emerytalnego byłoby to jednoznaczne z masowym exodusem z systemu ubezpieczeń społecznych. Pierwsze pytanie, które należy sobie zadać jest: co z obecnymi emerytami? Według Konfederacja ich świadczenia byłyby finansowane z obecnych podatków. Z kolei przyszli emeryci mieliby prawo wyboru czy odkładać w ZUS czy samemu. Takie rozwiązanie ostatecznie skończyłoby się katastrofą. Ludzie w zdecydowanej większości nie odkładaliby na emeryturę lub zabieraliby się za to zbyt późno. W ostateczności ich oszczędności byłyby w zdecydowanej większości niewystarczające. Jak myślicie, co zrobią emeryci, których ze względu na naszą demografię będzie coraz więcej będąc jednocześnie bardzo zgranym elektoratem? Wymogą na politykach dodatkowe świadczenia, a to będzie równoznaczne z dodatkowym obciążeniem osób pracujących. Pomysł z dobrowolnością ZUS-u uważam za kompletnie nietrafiony i w długiej perspektywie po prostu szkodliwy dla gospodarki. Obecny system emerytalny nie wymaga rewolucji, lecz ewolucji, a kolejne majstrowanie przy nim może się skończyć tylko źle.

Co do paliwa za 3 zł to równoznaczne jest to, podobnie jak w przypadku likwidacji PITu, ze zmniejszonymi wpływami do budżetu, a co za tym idzie obciętymi świadczeniami socjalnymi.

Konfederacja również chce znaleźć oszczędności likwidując niepotrzebne urzędy oraz redukując biurokrację. Pytanie, co znaczy niepotrzebne urzędy? Jeśli faktycznie takie są, a nie wiem, bo wszystkich nie znam, to jest to dobry pomysł. Niemniej jednak należy zauważyć, że problem kosztów utrzymania administracji jest w Polsce mocno demonizowany, a ich wysokość przeszacowywana. Wydatki na administrację publiczną stanowią 5 proc. wszystkich wydatków publicznych i jest to jedna z najmniej kosztownych pozycji.

Bon oświatowy

Konfederacja proponuje również wprowadzenie bonu oświatowego. To kolejna rewolucja w edukacji, której nam nie potrzeba. Przede wszystkim urynkowienie szkół wcale nie gwarantuje poprawy jakości nauczania (co próbowano udowadniać), a co gorsza jeszcze bardziej zwiększa dysproporcje w społeczeństwie. Kluczowym jest by dać młodym ludziom na rynku równy start. To jak poprowadzi ścieżkę swojego życia będzie zależeć od nich samych, jednak najważniejszym jest by mieli równe szanse na początku. Wprowadzenie bonu oświatowego tych szans nie wyrównuje, a wręcz przeciwnie. Bon oświatowy stawia na pozycji uprzywilejowanej dzieci wywodzące się z bogatszych rodzin, które będą mogły kupić sobie miejsce w dobrej placówce kosztem dzieci zdolniejszych, ale wywodzących się z biedniejszych rodzin. Ostatecznie jeszcze bardziej zamuruje to kwestię awansu społecznego pomiędzy klasami, a historia od pucybuta do milionera stanie się już tylko legendą.

Nie pomoże również w stworzeniu mobilności między klasami likwidacja podatku PIT, która jak już wspomniałem może doprowadzić do zoligarchizowania się społeczeństwa, co de facto na uprzywilejowanej pozycji postawi garstkę najbogatszych, a pozostałym zamknie drogę do osiągnięcia sukcesu.

Budowa atomu

Za co należy się Konfederacji pochwała to jasny postulat chęci budowy elektrowni jądrowej. Nie da się ukryć, że jeśli chcemy mówić o bezpieczeństwie energetycznym, a jednocześnie o ratowaniu klimatu (co ciekawe JKM uważa, że ocieplenie klimatu to nie wina człowieka), to elektrownia jądrowa jest czymś koniecznym i niestety jasno na temat jej budowy wypowiadają się tylko PiS oraz właśnie Konfederacja. Tutaj trzeba postawić duży plus. Niestety w dalszej części pt. Zdrowe życie mamy mały zgrzyt programowy, gdyż konfederaci jasno mówią o walce ze smogiem i o czyste powietrze, co się chwali. Jak jednak to interpretować przy jednoczesnej redukcji podatków na paliwo co bardzo mocno pobudzi popyt na nie i zachęci do używania samochodów? Te dwa podpunkty są ze sobą tak bardzo sprzeczne, że aż trudno mi je racjonalnie pogodzić.

Ponadto w punkcie „Zdrowe życie” nie ma ani słowa o tym jak naprawić ochronę zdrowia, która jest w – delikatnie mówiąc – złym stanie. Nie ma ani słowa, czy ktoś chce ją prywatyzować, czy dosypać pieniędzy do obecnego systemu? Wiadomo, że Konfederacja – zwłaszcza Jacek Wilk – fascynuje się systemem singapurskim, jednak nawet o tym nie ma ani słowa w programie. Tak ważna kwestia nie została w ogóle poruszona. Jest natomiast jasny postulat przeciwko LGBT.

Podsumowanie

Biuletyn zwany programem Konfederacji jest po prostu przegadany. Na 20 stronach zawarto o wiele mniej konkretów niż na 13 stronach w programie Lewicy, czy też 28 stronach Koalicji Polskiej. Nie ma w nim poruszonych kluczowych kwestii, tak jakby była to zagrywka celowa wynikająca z wewnętrznego konfliktu i braku porozumienia. W kwestii LGBT, budowy elektrowni jądrowej, czy też ochrony życia poczętego w Konfederacji panuje konsensus w związku z tym te rzeczy znalazły się w „programie”. Inne ważne sprawy już nie mogły się pojawić, ponieważ prawdopodobnie był problem z porozumieniem się w ich sprawie.

W każdym razie wyciągnięcie konkretów z biuletynu było bardzo trudne. Być może gdyby niektóre kwestie były lepiej wytłumaczone, to wówczas byłbym nieco bardziej przychylny temu programowi. Na razie znalazłem z nim chaos. Liczyłem, że będzie on stworzony na wzór 100 ustaw dr. Mentzena, które  były nie najgorsze. Niestety, tego nie znalazłem. Znalazłem natomiast dużo światopoglądówki, a niewiele materii gospodarczej. Sam program pod tym względem, co nie powinno dziwić, jest bardzo liberalny. Jednym się to spodoba innym nie, taki urok demokracji. Nie da się jednak ukryć, że są w nim sprzeczności. W krótkiej perspektywie taka polityka może być rozwojowa, gdyż redukcja podatków dałaby impuls konsumpcyjny, jednak w długiej perspektywie ten program sprawiałby, że bogaci staliby się jeszcze bogatsi, a biedni jeszcze biedniejsi. Jak jednak wiemy, doświadczenia wielu państw świata pokazały, że to nie pomaga w rozwoju państwa, a często poruszana teoria skapywania nie działa.

Uważam w związku z tym, że program Konfederacji jest słaby. I nie chodzi tutaj o kwestie merytoryczne, a po prostu o kwestie techniczne. Z tych 20 stron programu niewiele wynika, co z perspektywy wyborcy nie jest zachęcające.  

Filip Lamański

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane