We wtorek o godzinie 19:25 rozpoczęła się debata wyborcza, w której brali udział reprezentacji pięciu ogólnopolskich komitetów – Koalicji Obywatelskiej, Zjednoczonej Prawicy, SLD – Lewicy, Konfederacji oraz PSL – Koalicji Polskiej.

Reprezentantami komitetów byli odpowiednio Izabela Leszczyna, Marcin Horała, Adrian Zandberg, Krzysztof Bosak oraz Władysław Kosiniak-Kamysz.

Pierwszą kategorią, w której uczestnicy mieli się wypowiedzieć było zdrowie. Politycy odpowiadali na pytania co trzeba zrobić w polskiej ochronie zdrowia, by zmniejszały się kolejki do lekarzy, by nie brakowało specjalistów oraz by lekarze chcieli wracać do kraju. Ogólnie rzecz biorąc czego potrzebuje polska ochrona zdrowia.

Debatę rozpoczęła wypowiedź szefa PSL-u, który zauważył, że konieczne jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia, a także podwyższenie pensji dla fizjoterapeutów, ratowników medycznych, pielęgniarek i rezydentów o 30 proc. Zwrócono również uwagę na konieczność zwiększenie limitów przyjęć na studia medyczne.

Krzysztof Bosak z Konfederacji zaznaczył z kolei antysystemowość jego ugrupowania. Zauważył, że cały system ochrony zdrowia działa nie tak jak należy i trzeba go zmienić, a dosypywanie do niego pieniędzy mija się z celem. Bosak nawoływał do decentralizacji systemu ochrony zdrowia i do sprawienia by ludzie decydowali o tym jak chcą się leczyć. W tym kontekście został przywołany system singapurski, który wśród tego ugrupowania jest bardzo popularny, dlatego tego typu postulaty nie były zaskoczeniem. Bosak zaznaczał, ze centralizacja nie jest rozwiązaniem, jednak uważa, że konieczny jest wzrost wynagrodzeń by przetrzymać osoby, które wykształcimy w kraju.

Pan Horała z PiS-u zaczął od manipulacji powołując się na wydatki związane ze zdrowiem. Wspomniał, że w 2014 roku wydatki na ochronę zdrowia wynosiły 73 mld złotych, a w tym roku jest to już 102 mld złotych. Wzrost o te 30 mld miał być dowodem na poprawę nakładów na ochronę zdrowia. Nie do końca tak jest, gdyż ten wzrost wynika ze wzrostu gospodarczego, który trwa w Polsce od 30 lat. Tak podchodząc do statystyk, można powiedzieć, że PO i PSL gigantycznie zwiększył nakłady na zdrowie w stosunku do 2006 roku, kiedy rządził PiS. W związku z tym warto porównać wydatki do PKB, które od wielu lat pozostają na praktycznie niezmienionym poziomie lub delikatnie rosną. Dlatego Pan Horała nie ma się czym chwalić, gdyż nakłady na ochronę zdrowia jak były tak są niskie. Ponadto pojawiały się zarzuty w stronę poprzedników, którzy zdaniem Horały zamykali więcej oddziałów i szpitali niż robi się to obecnie.

Na wydatki zwróciła uwagę też Pani Leszczyna, która stwierdziła, że w stosunku do PKB tych pieniędzy jest mniej. Uwaga jest słuszna, jednak nakłady w stosunku do PKB nieznacznie rosną. W 2014 roku było to 4,42 proc. PKB, natomiast w 2018 roku około 4,9 proc. PKB. Ponadto zarzuciła rządzącym wydłużające się kolejki do lekarza. Zaznaczyła też, że NFZ powinien być rozliczany ze śmiertelności i kolejek do lekarzy.

Zandberg zwrócił uwagę na zbyt niskie finansowanie i oznajmił, ż europejski poziom leczenia wymaga europejskich nakładów na ochronę zdrowia. Tym samym zaznaczył, że konieczne jest zwiększenie nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB. Bardzo ważna jest uwaga Pana Zandberga, że należy podpisać ponadpartyjny pakt, który pozwoli naprawić ochronę zdrowia. To bardzo ważna deklaracja i tego typu działania nie powinny być podejmowane tylko w kwestii ochrony zdrowia.  

Gospodarka

Drugim tematem, który był poruszany była gospodarka. Tę rundę zaczął Krzysztof Bosak z Konfederacji, który zauważył ciekawą rzecz, iż wzrost płacy minimalnej powinien być powiązany ze wzrostem gospodarczym, a nie być oderwanym od rzeczywistości. Dodał również, że zabawy płacą minimalną uderzają w przedsiębiorców. Konfederacja nieco mnie zaskoczyła, ponieważ spodziewałem się postulatów za całkowitą likwidacją kwoty minimalnej.

Drugi w kolejności był WK-K, który swoją wypowiedź oparł w głównej mierze na podwyżce kwoty wolnej od podatku, która jest niższa niż w niektórych krajach afrykańskich, gdzie zarobki są znacznie niższe niż w Polsce. Kosiniak-Kamysz argumentował, że nie jest potrzebna znaczna podwyżka kwot minimalnych i wystarczy podwyższyć kwotę wolną od podatku.

Pani Leszczyna z PO zaznaczyła, że jej ugrupowanie jest za tym, by płaca minimalna wynosiła równo 50 proc. średniego wynagrodzenie. Jest to pewne rozwiązanie, które może wydawać się rozsądne. Dalej jednak wspomniała, że najmniej zarabiający mieliby dopłacane 600 złotych do pensji. Tą wypowiedzią bardzo mocno obniżyła sobie oceny, gdyż dopłacanie do wynagrodzeń przez państwo to nic innego jak stworzenie pracodawcom warunków do zatrudniania pracowników za jak najmniejsze pensje.

Horała wymieniał natomiast szereg ulg podatkowych jak zwiększenie kwoty wolnej od podatku dla najbiedniejszych, PIT-0 dla młodych, obniżenie PIT do 17 proc. oraz obniżenie CIT do poziomu 9 proc. dla małych płatników. Tutaj widać było argumenty ze strony rządzących, jednak Pan Horała powołał się na obniżkę podatków w 2007 roku, która została przeprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość. Niestety ta obniżka była bardzo niefortunną i dlatego ode mnie minus za tę kwestię.

Adrian Zandberg z kolei zaznaczył, że pensja minimalna powinna wynosić docelowo 60 proc. średniego wynagrodzenia jednak jej podwyżki nie będą rozpisane na kilka lat naprzód jak to jest w przypadku PiS, gdyż muszą być one dostosowane do realiów gospodarczy. To jest bardzo trafne spostrzeżenie, które po raz kolejny potwierdza merytoryczność Zandberga. Ponadto lider Partii Razem jako jedyny zwrócił uwagę na niskie płace w budżetówce.

Demografia

Krzysztof Bosak z Konfederacji w kwestiach demografii udzielił między innymi odpowiedzi na pytanie o in vitro, która pierwotnie nam umknęła. Jasno jednak zaznaczył, że Konfederacja nie będzie wspierała z państwowych pieniędzy tego zabiegu.

Pani Leszczyna spośród wszystkich rund w tej wypadła zdecydowanie najlepiej. Zwróciła uwagę na sytuację kobiet na rynku pracy oraz deficyt żłobków i przedszkoli, który negatywnie wpływa na demografię. Ponadto zdecydowanie opowiedziała się za finansowaniem zabiegu in vitro z budżetu państwa. 

Z kolei Adrian Zandberg dał w mojej opinii genialny popis, w którym świetnie wypunktował problemy mające wpływ na dzietność. Zaznaczył, że potrzebne jest stabilne zatrudnienie, większa liczba żłobków i przedszkoli, a także bezpieczeństwo mieszkaniowe. Ponadto zaznaczył, że finansowanie in vitro jest konieczne jeśli chcemy faktycznie pomóc młodym ludziom w założeniu rodziny. To są postulaty, które sam przywołuję w kontekście dzietności i z którymi w pełni się zgadzam. Stąd moja subiektywna i wysoka ocena dla lidera Partii Razem.

Wystąpienie Władysława Kosiniaka-Kamysza było w tej rundzie tak bardzo niemrawe, że trudno mi się nawet do niego odnieść.

Horała natomiast powołał się na problemy natury etycznej, które wynikają z procedury przeprowadzania in vitro. Ponadto wspomniał, że to rząd PiS wprowadził 500+ jako program prodemograficzny. Sęk w tym, że 500+ z demograficznego punktu widzenia sprawdza się na chwilę obecną fatalnie, a całościowo program PiS kompletnie nie pomaga młodym ludziom w założeniu rodziny.

Ekologia

Tę część zaczął Adrian Zandberg, który powołał się na konieczność finansowania przez samorządy wymiany pieców oraz inwestowania w ekologiczne rozwiązania. Zwrócił również uwagę na zawyżone w stosunku do Europy Zachodniej normy jakościowe powietrza. Nie wspomniał jednak nic o elektrowni atomowej, która jak wiemy dzieli Lewicę. Ponadto zaznaczył, że jest plan stopniowego odejścia od węgla do 2035 roku.

Horała natomiast powołał się na zaostrzenie norm smogowych oraz przytoczył szereg programów, które realizuje rząd w ramach walki o czyste powietrze. W tej kwestii czuł się bardzo dobrze, gdyż faktycznie miał argumenty by odbić piłeczkę oponentów. Jednak nie padła jasna deklaracja co do atomu. Wspominał natomiast o konieczności dywersyfikacji źródeł energii i zachwalał inwestycje gazowe jak terminal LNG w Świnoujściu oraz Baltic Pipe.

Pani Leszczyna w ripoście wypunktowała ustawę antywiatrakową, jednak prawdopodobnie minęła się z prawdą w kontekście spadającego udziału OZE w polskim miksie energetycznym. Ich udział w miksie energetycznym na przestrzeni ostatnich lat miał spaść z 14 proc. do 11 proc. Z danych, które udało nam się znaleźć wynika, że taki spadek nie miał miejsca. Poza tym samo wystąpienie bardzo przeciętne. KO ogłosiła także stopniowe wygaszanie kopalń.

Kosiniak-Kamysz apelował do młodych i doceniał za ich zaangażowanie w ochronę klimatu. Zwrócił również uwagę na problem retencji, który faktycznie w Polsce jest istotny. W ripoście na wypowiedź Horały punktuje ustawę wiatrakową oraz zarzuca rządowi sprowadzania węgla z Rosji.

W mojej opinii najlepszą wypowiedzią w tej kategorii była wypowiedź Krzysztofa Bosaka, który jasno zauważył, że padające w debacie daty odejścia od węgla są nierealne i faktycznie tego nie da się ukryć. Wielu ekspertów zauważa, że to byłoby bardzo trudne, a wręcz niemożliwe. Ponadto Konfederacja jako jedyna wyraźnie zaznaczyła, że Polsce potrzebna jest elektrownia jądrowa. Co również ważne, nie neguje OZE.

Praworządność

Tutaj Pan Horała był na straconej pozycji. Próbował bronić tzw. reformy sądownictwa, jednak ze wszystkich jego stron padały zarzuty o nieprzestrzeganie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Ponadto wytykano rządzącym afery związane m.in. z Banasiem. Tutaj bardzo mocno zaatakował Zandberg, który zauważył, że nie wie co jest gorsze. To, że CBA tak źle prześwietliło Mariana Banasia, czy, że tak dobrze go prześwietlili, a mimo tonic z tym nie zrobili.

Kosiniak-Kamysz w tej części mocno forsował program Kukiza, który zakładał zwiększenie kontroli obywatelskiej nad instytucjami. Ponadto słusznie zauważył, że wzrosty wpływów z VAT w dużej mierze wynikały z poprawy koniunktury.

Bosak natomiast wydawał się być poza tymi sporami i zwracał uwagę na długotrwałość procesów sądowych, ale także wspomniał o tym, że sędziowie są zbyt niezależni, co w mojej opinii było niefortunną wypowiedzią.

Pani Leszczyna zwracała uwagę, że odbudowanie zaufania do instytucji państwa takich jak KNF, NBP, czy też TK będzie wymagało czasu.

Podsumowanie

Podsumowując debatę uważam, że zdecydowanie najlepiej wypadli w niej Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak. W takiej kolejności umieściłbym też ich na podium. Według mnie nieco lepszy w tej dyskusji był Zandberg, jednak obaj zasługują na pochwałę i zrozumiałym dla mnie będzie jeśli ktoś jednak na pierwszym miejscu umieści Krzysztofa Bosaka.

Kosiniak-Kamysz w mojej opinii próbował atakować kwestie, które nie były poruszane przez innych, podawał postulaty, które nieco się różniły. Było widać podejście konserwatywne, jednak z lekkim odchyłem od głównego nurtu. Występ gorszy niż w TVP, jednak trzecie miejsce zdecydowanie zasłużone.

Na samym końcu znaleźli się przedstawiciele PiS i KO, którzy wypadli bardzo blado przy pozostałych. Ponadto nie pomagały im ciągłe utarczki słowne i licytowanie się o to kto bardziej zawinił na przestrzeni ostatnich 12 lat.

Uważam, że ta debata może wprowadzić Konfederację do Parlamentu, a Lewicy dodać trochę nowych głosów. Przedstawiciele obu ugrupowań pokazali się z bardzo dobrej strony i wzięli na poważnie te debatę. Z kolei dwa główne ugrupowania w postaci PiS i KO ją zbagatelizowały.

Filip Lamański

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę



Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane