Prezes LOT Rafał Milczarski w wywiadzie udzielonym portalowi fly4free powiedział, że polski przewoźnik zamierza w perspektywie roku złożyć duże zamówienie na samoloty, jednocześnie zaznaczył też, że mogą to być maszyny Airbusa.

Prezes LOT w udzielonym wywiadzie zaznacza, że narodowy przewoźnik musi sobie radzić z brakiem Boeingów 737 MAX, których obecnie powinien mieć 9 sztuk, a ma ich w tej chwili 5 i wszystkie są uziemione. W zamian leasingowane są samoloty, które mają uzupełnić lukę w siatce. Mówi się, że w ciągu kilku miesięcy samoloty mają być zdatne do lotów, a być może będzie to do końca roku.

Jednocześnie Milczarski poinformował, że LOT szykuje się do dużego zamówienia na samoloty szerokokadłubowe i regionalne.

Mówi się, że w przypadku szerokokadłubowców pod uwagę brane są Dreamlinery w wersji -9 oraz największa wersja -10 lub Airbusy A350 w wersji -900 oraz -1000. Wszystko jednak zależy od zapotrzebowania na miejsca, które będzie zgłaszał rynek.

Z kolei w przypadku regional jet pod uwagę ma być brana któraś wersja Embraerów lub Airbusy CSeries. Oba rodzaje samolotów są w stanie zabrać na pokład podobną liczbę podróżnych. Zapotrzebowanie na regional jety w okolicach 2022 roku w LOT może być stosunkowo duże, gdyż wtedy kończy się leasing na turbośmigłowe Bombardiery, które będą prawdopodobnie zastąpione przez samoloty odrzutowe. Ponadto rozwój siatki europejskiej narodowego przewoźnika może wskazywać na to, że pod względem liczbowym większe będzie zamówienie na regional jety.

Dużo mówi się o mariażu LOT z Boeingiem, który był wiernym klientem amerykańskiego producenta. W branży pojawiają się jednak głosy, że jeśli tylko Airbus zaproponuje odpowiednio niższą cenę, która pokryje koszty dywersyfikacji floty i przeszkolenia załóg, to nikt nie będzie lojalny wobec Amerykanów.

Teraz zasadniczym staje się pytanie, czy Airbus postanowi wykorzystać okazję i dać LOT-owi bardzo niską cenę, która sprawi, że stanie się on nowym klientem europejskiego producenta, a to z kolei otworzy drogę do dalszych przetargów, czy też postanowi się specjalnie nie wysilać oddając de facto pole Boeingowi?

W pewien sposób może to być też zagrywka Zarządu, który chce wymóc na Amerykanach niższe ceny w przetargu.

Niezależnie od tego, który producent zostanie wybrany, przetarg będzie z kategorii tych dużych. Rozwój regionalnej siatki w hubach w Warszawie oraz Budapeszcie oraz kończące się leasingi na Bombardiery daje podstawy do stwierdzenia, że ilościowo większym będzie przetarg na regional jety. Niemniej jednak mają one służyć głównie do dowożenia podróżnych na loty długodystansowe, które są znacznie bardziej dochodowe. To oznacza, że i na samoloty długodystansowe może być niemałe zapotrzebowanie ze strony LOT. 

 Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowcyh analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju. Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.


Bądź na bieżąco

Najczęściej Czytane