Lotnictwo

Kupno przez Polskę myśliwca F-35 to skarbonka bez dna

28 lutego minister Obrony Narodowej – Mariusz Błaszczak podpisał Plan Modernizacji Technicznej Wojska Polskiego, który ma obowiązywać do 2026 roku. Plan ten zakłada wydatki na modernizację rzędu 185 mld złotych,  których finansowanie ma być zapewnione dzięki wzrastającemu rokrocznie budżetowi Ministerstwa Obrony Narodowej.

Jednym z priorytetów nowego programu modernizacji technicznej jak ogłosił szef MON ma być program Harpia, czyli program myśliwca wielozadaniowego dla Sił Powietrznych RP. Mimo, że w oficjalnym komunikacie na stronie ministerstwa jest tylko mowa o myśliwcu nowej generacji, minister Błaszczak podczas swojego wystąpienia wyraźnie podkreślił, że chodzi o myśliwiec 5. generacji „Wśród priorytetowych programów chciałem podkreślić przed wszystkim kupienie samolotów piątej generacji”. Zakup 32 samolotów piątej generacji ma być zrealizowany jak podkreślił Pan minister „w jak najszybszym czasie”. Takie podejście tworzy kilka problemów. W dotychczasowej narracji MON była mowa o 3 lub nawet 4 eskadrach czyli od 48 do 64 nowych myśliwców wielozadaniowych. Taka ilość pozwoliłaby na zastąpienie wysłużonych postsowieckich Migów-29 oraz Su-22, które nie posiadają już wystarczających zdolności do operowania na współczesnym polu walki.

Decyzja o zakupie myśliwców 5. generacji mimo, że podczas wystąpienia nie padła żadna nazwa, jasno wskazuje na amerykański myśliwiec F35A Lightning II produkcji Lockheed Martin ze względu na fakt, że obecnie na rynku, który ogranicza się do krajów NATO oraz państw współpracujących, nie ma innej maszyny tego typu. A Chiński J-20 z pewnością nie jest brany pod uwagę z oczywistych przyczyn polityczno-wojskowych. W Europie myśliwce tej generacji są dopiero we wczesnych fazach rozwojowych więc sytuacja jasno wskazuje na jednego kandydata. A takie podejście jest bardzo niekorzystne z perspektywy Inspektoratu Uzbrojenia, który będzie na przegranej pozycji negocjacyjnej. F35 jest wykonany w technologii stealth zapewniającej mu obniżoną wykrywalność, lecz odbywa się to kosztem ilości przenoszonego uzbrojenia, które dla zachowanie tych właściwości musi być przenoszone w wewnętrznych komorach. Myśliwiec ma działać w środowisku antydostępowym A2AD (Anti Access/Area Denial), które przez wzrost ryzyka strat bardzo ogranicza działania samolotów bez technologii obniżającej możliwości wykrycia. Działać ma także w środowisku sieciocentrycznym zapewniającym szeroką wymianę danych z pola walki dla maksymalizacji efektów. Jednym z najważniejszych zadań tego samolotu mają być misje przełamywania obrony przeciwlotniczej przeciwnika (SEAD), umożliwiając bezpieczniejsze działanie innych statków powietrznych.

Pomimo słusznych założeń i perspektywicznego myślenia, należy spojrzeć na kwestie technologiczne oraz ekonomiczne, które w tym przypadku są bardzo powiązane. Zaczynając od wcześniej wspomnianej  sytuacji, że jest to jedyny odpowiadający założeniom planu samolot nie posiadamy żadnej możliwości negocjacyjnej jeżeli chodzi o cenę zakupu, a jest co negocjować. Realny koszt jednej sztuki dla Polski, która w programie JSF, polegającym na partycypowaniu w kosztach budowy i rozwoju maszyny nie brała udziału, wynosi około 100 mln dolarów. Belgowie, którzy nie byli członkiem wcześniej wspomnianego programu zapłacili za F35 około 90 mln, lecz w tym przypadku amerykański samolot konkurował z europejskim Eurofighterem, co z pewnością pomogło zmniejszyć cenę płatowców. Mimo astronomicznych kosztów jest to dopiero początek wydatków. Samolot ten potrzebuję rozbudowanej infrastruktury, a wdrożenie do służby jednego F35 Belgowie oszacowali na około 1/3 ceny samolotu. Kolejnym istotnym kwestią, którą należy mieć na uwadze są koszty eksploatacji tych maszyn. Jedna godzina lotu to suma w granicach 40 tysięcy dolarów, co oznacza dwukrotnie wyższe koszty niż w przypadku obecnie używanych przez polską armię F16 C/D Block 52+.  Zaawansowanie technologiczne płatowca powoduje znaczne problemy w jego serwisowaniu, o czym informowali Brytyjczycy, którzy mają trudności z utrzymaniem powłok pochłaniających promieniowanie radiolokacyjne, które są jednym z elementów zapewniających właściwości stealth.

Kwestia samego zakupu, koniecznej infrastruktury oraz eksploatacji to nadal nie wszystkie wydatki, które będziemy zmuszeni pokryć. F35 jest samolotem działającym w koncepcji, która zakłada skryte działanie oraz precyzyjne niszczenie celów za pomocą  broni precyzyjnej. Taki stan rzeczy wymuszą posiadanie bardzo szerokiego systemu świadomości sytuacyjnej składającego się z rozpoznania, komunikacji, dowodzenia, namierzanie celów i oceny zniszczeń. Polska nie posiada obecnie takiego systemu, który wymaga między innymi samolotów rozpoznania i kontroli, szerokiego systemu wymiany danych oraz radiolokacji, obrazowania satelitarnego czy bezzałogowych statków powietrznych. Koszty pozyskania tych zdolności  to wiele miliardów złotych, co dodatkowo podnosi wydatki, a zdolności te są konieczne dla wykorzystania potencjału samolotów 5. generacji.

Kolejną sprawą jest możliwy udział polskiego przemysłu zbrojeniowego w tym projekcie, który realnie oceniając może być absolutnie marginalny lub zerowy. Osobną kwestią jest transfer pewnych technologii, lecz jest to sprawa offsetu, za który i tak będziemy musieli zapłacić.

Istnieją alternatywy     

Wcześniejsza narracja mówiąca o samolocie nowej generacji była dużo korzystniejsza ze względu na to, że istnieje także generacja 4,5. W jej skład wchodzą między innymi samoloty takie jak Eurofighter Typhoon, Saab JAS 39E/F Gripen czy najnowsze F16 Block 70/72. Pomijając kwestie technologiczne i wojskowe, które są materiałem na osobną analizę, to rozwiązanie byłoby korzystniejsze choćby z perspektywy negocjacyjnej, gdyż zwycięzca nie byłby od razu znany.

Podsumowując, podejście do jednego z priorytetowych programów nowego Planu Modernizacji Technicznej jest lekko ujmując, bardzo optymistyczne. Tragiczna pozycja negocjacyjna, założenia czasowe oraz koszty, które są bardzo trudne do oszacowania, lecz z pewnością astronomiczne, tworzą wyzwanie, któremu sprostać będzie niezwykle ciężko, a jest to tylko jeden z kilku programów modernizacyjnych Wojska Polskiego. Z samej perspektywy zakupu warto byłoby wrócić do narracji myśliwca nowej generacji, wyciszając głośne zapowiedzi o 5. generacji, które zamykają jakąkolwiek dyskusję na temat programu Harpia.    

Michał Lamański

Polecane artykuły

Back to top button