Komentarze I Analizy

Wolne żarty! Ktoś tu pisze teksty na kolanie [FELIETON]

Kilka dni temu pojawiły się dane Eurostatu, z których wynika, że warszawiacy są zamożniejsi niż wiedeńczycy. Można z tym na wszelkie sposoby polemizować, co postanowił zrobić redaktor bankier.pl Pan Krzysztof Kolany.

W tekście pod tytułem „Warszawa bogatsza od Wiednia? Wolne żarty!” postanowił skrytykować ranking publikowany przez Eurostat. W pierwszej części zauważa, że PKB dla stolic jest pompowane przez resztę kraju. Wynika to z prostego faktu. Większość firm, które mają siedzibę w stolicy operują w całym kraju, jednak wytworzona przez nie wartość dodana do PKB przypisuje się do miasta stołecznego. To prawda i z tym jestem się w stanie zgodzić. Stolice i duże ośrodki aglomeracyjne mają olbrzymią siłę grawitacyjną, dzięki czemu przyciągają wiele firm i instytucji finansowych z czego czerpią wymierne korzyści.

Druga część, to już niestety prawdziwy popis ignorancji. Już w pierwszym zdaniu autor wydaje się nie rozumieć idei PKB i standardu siły nabywczej.

„Po pierwsze, produkt krajowy brutto nie jest miernikiem bogactwa lub zamożności”.

„Największym błędem jest porównywanie zamożności regionu przez pryzmat PKB per capita w parytecie siły nabywczej (PPS – purchasing power standard)”.

PKB per capita mierzone parytetem siły nabywczej jest jednym z najlepszych wskaźników mierzenia bogactwa danego społeczeństwa, pomimo jego wielu wad. Zauważył to nawet A. Smith, który pisał, że bogactwo można mierzyć analizując produkcję wytworzoną w ciągu roku. PKB jest zależne od kapitału, pracy, ziemi i postępu technologicznego, a więc czynników mający olbrzymi wpływ na bogactwo społeczeństwa.

Wady „zwykłego” PKB per capita można istotnie umniejszyć gdy weźmiemy pod uwagę siłę nabywczą. PKB per capita po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej sprawdza się znacznie lepiej od PKB per capita w wartościach nominalnych, gdyż neutralizuje przeszacowane lub niedowartościowanie kursu walutowego, który może mocno zaburzać wynik. Dzięki temu wartość PKB nie jest zakłamywana przez wahania wartości walut, co czyni ten wskaźnik jeszcze lepszym. Różnica pomiędzy PKB per capita, a PKB per capita mierzonego parytetem siły nabywczej jest przedstawiona kilka linijek niżej.

Dalej możemy przeczytać:

„W praktyce jednak porównywanie dochodów regionów i wynagrodzeń jego mieszkańców w PPS podchodzi pod zwykłą manipulację. […]nominalnie Warszawa cechuje się PKB na mieszkańca w wysokości 26 600 euro. Po przeliczeniu tego przez PPS nagle wychodzi 45 700 euro, a więc o 72% więcej! Podobne statystyczne cuda dzieją się innych polskich regionach, gdzie nominalny PKB per capita wynosi 10-12 tys. euro, a w PPS wzrasta w okolice 20 tysięcy”.

Manipulacją jest głoszenie tego typu tez. Chyba, że to niewiedza autora, co jest jeszcze gorsze. W tym miejscu należy wyjaśnić różnicę pomiędzy PKB per capita a PKB per capita PSN. Przede wszystkim parytet siły nabywczej pozwala zredukować różnice w cenach, dzięki czemu łatwiej ustalić zamożność mieszkańców danego miasta, regionu, czy też kraju. Brak parytetu niestety w tym nie pomaga.

Najprościej mówiąc. Warszawiak i wiedeńczyk zarabiają odpowiednio 20 złotych i 10 euro. Przeliczając wartość w złotych na euro przy kursie 1 EUR = 4,30 zł okazuje się, że warszawiak zarabia 4,65 euro, a wiedeńczyk wspomniane 10 euro. Zdaniem Pana redaktora to wystarczy by określić zamożność społeczeństwa na podstawie tego wskaźnika. Wynika z tego, że Austriak jest ponad dwa razy bogatszy od Polaka. Jest to nieprawdą, gdyż wartość złotego w tym przypadku jest mocno niedowartościowana przez co kurs walutowy jest zbyt wysoki, co zakłamuje rzeczywistość. By dowiedzieć się jaka jest naprawdę różnica w zamożności Polaka i Austriaka wystarczy użyć parytetu siły nabywczej w celu zredukowania różnicy w cenach.

Załóżmy, że chcemy kupić chleb. W Polsce bochenek kosztuje 0,5 euro, a w Austrii 2 euro. Tym samym okazuje się, że warszawiak kupi 9 bochenków chleba, a Austriak tylko 5. Wynika z tego, że siła nabywcza Polaka jest blisko dwukrotnie wyższa i tym samym okazuje się, że warszawiak jest dwa razy bogatszy od wiedeńczyka. To jednak dla niektórych osób nic nie znaczy i głoszą tezy, że parytet siły nabywczej nie ma znaczenia w określaniu zamożności*.

Autor tekstu zaznacza, że nikt nie kupił bułki używając PPS. To prawda za PPS nie kupił, ale PPS nie ma funkcji płatniczej, a porównawczą. Co ciekawe autor używa stwierdzenia „deflator PPS”. Przeszukałem Internet, przewertowałem kilka książek, pytałem nawet osób o wiele mądrzejszych ode mnie czym jest ów magiczny deflator PPS i co ciekawe nikt tego nie wie. No prawie nikt, bo jak widać są osoby, które takich sformułowań używają. Pominę już chaotyczny styl w jakim tekst jest napisany, co bardzo utrudnia jego zrozumienie.  Zagłębiając się jednak w treść wnioskuję, że autor sam do końca nie rozumie o czym pisze.  

*Przytoczone dane są danymi wymyślonymi na potrzeby przykładu i nie mają poparcia w rzeczywistości.

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button