Komentarze I Analizy

„Jestem Brytyjczykiem i nie mam pojęcia co robię” [FELIETON]

Działania Wielkiej Brytanii w kwestii Brexitu są jak zachowanie małego rozwydrzonego dziecka, które coś sobie ubzdurało i nie zamierza w żaden sposób zmieniać zdania.

Pewnego czerwcowego dnia poszedłem sobie na lody, gdyż pogoda mocno zachęcała do ich konsumpcji, a ja nie zamierzałem tego przepuścić. Stanąłem w kolejce, która była stosunkowo długa. Przede mną była też matka z dzieckiem, którzy podczas oczekiwania na zakup wybierali lody, które chcą kupić. Dziecko uznało, że chce lody, które miały bardzo nienaturalny, niebieski kolor. Wyglądały okropnie i podejrzewam, że musiały tak samo smakować. Wszyscy wiedzieli, że zakup tego smaku, to idiotyczny pomysł, ale dziecko się uparło i nie chciało w ogóle rozważać innej opcji. Myślę, że nawet sprzedawczyni wiedziała, że jedzenie produktu, który sprzedaje może być niebezpieczne, mimo to zachęcała żywo do zakupu po cichu licząc, że nikt tego nie kupi i się nie otruje. Matka próbowała przekonać dzieciaka na inny smak, ale na nic się to zdało i w końcu uległa. Młody myśląc, że wygrał życie, będąc przekonanym o słuszności swojego wyboru, zaczął konsumpcję, która okazała się wyjątkowo krótka. Lody, jak większość podejrzewała były ohydne i ostatecznie skończyły w koszu, a dzieciak obszedł się smakiem.

Takim dzieckiem na zakupach byli Brytyjczycy, którzy zagłosowali w brexitowym referendum. Wszyscy wiedzieli, że jest to beznadziejny pomysł i więcej przyniesie złego niż dobrego, mimo to Wielka Brytania postawiła na swoim i domagała się opuszczenia UE. Nawet sprzedawca pomysłu, którym był premier David Cameron wiedział, że to idiotyzm, a mimo to sprawiał pozory, że zakup jego produktu to mega okazja licząc jednocześnie, że nikt go nie kupi.

Gdy okazało się, że Zjednoczone Królestwo opuści struktury Unii Europejskiej, Brytyjczycy świętowali. Postawili na swoim, chcąc pokazać swoją niezależność. Byli jak wspomniane dziecko, które uważało, że wszystkich zrobiło w bambuko.

Problem się pojawił, gdy trzeba było poradzić sobie z konsekwencjami swojego wyboru, z czym Wielka Brytania kompletnie sobie nie daje rady. Ostatnie głosowania pokazują, że problem jest większy niż można było przypuszczać. Premier May poniosła sromotną porażkę w głosowaniu, w którym odrzucono wynegocjowaną z UE umowę. To z kolei mogło oznaczać wydłużenie momentu wyjścia ze Wspólnoty lub twardy Brexit. Ta kwestia została rozwiązana kilkanaście godzin później kiedy odrzucono też opcję opuszczenia UE bez jakiekolwiek umowy.

W tym momencie zapanował olbrzymi chaos, ponieważ do Brexitu pozostały dwa tygodnie, a Unia Europejska nie widzi sensu przedłużania całego procesu i renegocjowania ustaleń. Brytyjczycy próbują jakoś wybrnąć z sytuacji, ale jest to de facto sytuacja patowa. Mówi się dużo o ponownym referendum w sprawie wyjścia, jednak wiele osób uważa, że to raczej mało prawdopodobne. Gdyby Brytyjczycy wycofali się z Brexitu, to skompromitowaliby się na arenie międzynarodowej, co bardzo mocno wpłynęłoby na ich i tak już nie najlepszą globalną pozycję.

W odwrocie przeszkadza im jeszcze jedna bardzo istotna rzecz. Duma narodowa, którą Brytyjczycy traktują jak swoją niepodległość. Niezależność zawsze była wpisana w brytyjską kulturę, co potwierdzają dotychczasowe umowy związane z członkostwem w UE. W związku z tym będą woleli dalej jeść okropne niebieskie lody, niż przyznać się, że są paskudne i wyrzucić je do kosza. Dlatego wydaje się, że kwestia Brexitu jest już wyjaśniona i Zjednoczone Królestwo opuści UE, nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi.

Być może nigdy.

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button