Motoryzacja

Pociągająca Tesla, ale dla mnie za droga [FELIETON]

W dobie coraz mniej „fajnego” Apple’a, amerykańska Tesla przejęła palmę „cool korporacji” od jabłuszka i wraz z charyzmatycznym Elonem Muskiem rozpowszechniają elektryczne samochody.

Obecnie z osobówek oferowane są:
S – sedan klasy premium
3 – „tani” sedan
X – duży SUV (vel crossover)
Y – tani SUV

Ten ostatni, dołączył do line-up’u w zeszłym tygodniu i jak się wszyscy spodziewali, jest to mniejsza wersja „iksa” zbudowana na bazie „trójki”. Problem w tym, że i w przekazie medialnym, i w słowach Elona Muska to ma być razem z modelem 3 – TANIA TESLA. Problem główny jest taki, że tania to ona nie jest.

Co to znaczy tani i powszechny samochód? Nie ma co się bawić w udziwniane na siłę, (niektórzy ekonomiści to lubią) na ten moment wystarczy statystyka. Najpopularniejsze auto w USA to Honda Civic (100 000 PLN), w UK Ford Fiesta (60 000), a w Niemczech VW Golf (70 000). W Polsce najczęściej kupuje się używane auta, często zza granicy. Wśród nowych wygrywa Skoda Octavia (70 000) i tutaj napotykamy problem.

Średnia wartość auta w Polsce to 20 000 złotych. Jak już szarpniemy się na nowe to damy za nie około 70 tysięcy. Pomijając luksusowe Tesle, te tanie kosztują po przeliczeniu niecałe 200 000 zł model Y lub 150 000 zł model 3. Nawet patrząc na zarobki i wydatki zachodnioeuropejskiej klasy średniej, która jest znacznie zamożniejsza od naszej, trzeba jasno powiedzieć, że nawet na Zachodzie z takimi cenami Tesla rynku nie zawojuje.

Tylko czy to ważne? Produkty Apple mają wyznawców i fanów, którzy chcą płacić więcej niż za produkty konkurencji. Podobnie model przyjęła Tesla.

Prawda jest taka, że za seksowną markę trzeba słono zapłacić. Jest droższa, mniej wygodna (długie ładowanie) i trudniejsza w naprawie niż auta z napędem konwencjonalnym, jednak w tym wypadku liczy się szyk, luksus i to coś.

Michał Włodarczyk

Autor prowadzi również na You Tube kanał o nazwie „Stać Mnie”, na który może zajrzeć klikając tutaj

Polecane artykuły

Back to top button