Komentarze I Analizy

Model rodziny wielopokoleniowej to mit!

Kilka dni temu na łamach Dziennika Gazety Prawnej ukazał się wywiad z Piotrem Szukalskim, demografem i profesorem Uniwersytetu Łódzkiego, a także członkiem Komitetu Nauk Demograficznych i Komitetu Prognoz PAN, w którym polemizuje on ze społecznym wyobrażeniem dot. modelu polskiej rodziny.

Już na samym początku profesor Szukalski walczy z mitem rodziny wielopokoleniowej powołując się na dane brytyjskiego historyka i demografa Petera Lasletta. Laslett w swoich pracach rekonstruował modele rodziny na przestrzeni setek lat. Z badań wynikało, że mieszkanie kilku pokoleń pod jednym dachem nie było częstym zjawiskiem, wręcz przeciwnie, młodzi ludzie woleli zamieszkać na swoim i to niezależnie czy w grę wchodziła Wielka Brytania, czy też Polska.

Rozmówca zauważa też, że stawiany nam za wzór model rodziny, w którym dziadkowie, rodzice i dzieci mieszkają pod jednym dachem, jest następstwem sytuacji mieszkaniowej z czasów PRL. Panująca wtedy w domach wielopokoleniowość wynikała z deficytu mieszkań, a nie z tradycji wspólnego życia pod jednym dachem.

Profesor Szukalski zauważa również, że PRL zmienił naszą perspektywę jeśli chodzi o wiek zawierania małżeństw. Obecnie pojawiają się nawet opinie, które ostrzegają przed skutkami zawierania małżeństw w późnym wieku. Tymczasem profesor zwraca uwagę, że około 15 lat temu osiągnęliśmy przeciętny wiek zawierania małżeństwa, który panował w dwudziestoleciu międzywojennym. To przez PRL zmieniła się percepcja ludzi, którzy uważają, że obecnie zawiera się małżeństwa wyjątkowo późno, tymczasem to w okresie socjalizmu zawierano w Polsce małżeństwa wyjątkowo wcześnie.

Zwrócono również uwagę na kwestie dzietności. Profesor uważa, że 500+ zmodyfikowało nasze decyzje dotyczące dzietności przyspieszając moment narodzin dziecka. Zauważa on, że od momentu transformacji gospodarczej rósł średni wiek matek decydujących się na kolejne dziecko. Obecnie wzrost wyhamował, co zdaniem rozmówcy wynika ze zmiany zachowań. Kobiety zdecydowały się szybciej urodzić kolejne dziecko, próbując korzystać z okazji jaką jest 500+. Profesor Szukalski zauważa, że te dzieci i tak by się urodziły, jednak ze względu na zaistniałą sytuację i tzw. łapanie okazji, rodzice postanowili szybciej przyjąć dziecko na świat, właśnie ze względu na chęć wykorzystania świadczeń socjalnych, których za kilka lat może nie być.

Oznacza to, że dzieci, które urodziły się teraz, nie urodzą się za rok, dwa, czy trzy. W związku z tym – zdaniem profesora – 500+ przynosi krótkofalowe efekty. W długiej perspektywie konieczne jest budowanie świadomości społecznej na temat korzyści z posiadania dzieci, tworzenie ułatwień na rynku pracy dla rodziców oraz rozszerzanie oferty opieki nad dziećmi. Ostatecznie jest on jednak pesymistą i uważa, że nawet takie zmiany nie sprawią, że zmiany demograficzne w naszym kraju zahamują.

Polecane artykuły

Back to top button