Finanse

500+ niesie więcej korzyści niż się może wydawać

W roku 2018, deficyt budżetowy wyniósł niewiele ponad 10 miliardów i w skali udziału deficytu w PKB jest to również najniższy wynik w tym milenium. Myślę, że to efekt trzech zasadniczych czynników – walki z wyłudzeniami i unikaniem opodatkowania, wysokiego wzrostu gospodarczego oraz programu „Rodzina 500”. W tym tekście postaram się wykazać dlaczego utrzymanie programu jest możliwe, dlaczego jest konieczne i jak odbija się na polskiej gospodarce.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął się rekordem i tym rekordem prawdopodobnie znów się zakończy. Wprowadzając program 500+, w 2016 roku deficyt finansów publicznych osiągnął pułap 46.3 mld, a więc był on największym nominalnym deficytem na przestrzeni ostatnich 20 lat. W ciągu następnych 2 lat, ta suma zmniejszy się czterokrotnie. Warto więc wspomnieć jak to osiągnięto. W ciągu paru lat, odnotowaliśmy wysoki wzrost przychodów z podatków, głównie VAT i podatków dochodowych, które stanowią trzon finansowania wydatków rządu.

wplywy z VAT

Szacunkowo, luka w VAT spadła z poziomu około 2.9% PKB do około 2%, co daje w ówczesnych wartościach PKB prawie 18 mld złotych. Po dodaniu owej sumy do dochodów z VAT z roku 2016, widzimy jednak wciąż nieścisłość. Wówczas dochody powinny wynieść 145 miliardów w 2017 roku, a wyniosły 157 miliardów (patrz wykres), co oznaczałoby, że wzrost nie pochodziłby jedynie z uszczelnienia luki. Różnica 12 miliardów pochodzi więc z 2 możliwych źródeł – stałego wzrostu gospodarczego (statystycznie, każda złotówka nowego PKB opodatkowana jest na około 0.35 groszy, bo taka jest relacja dochodów państwa do PKB), a także nagłego zastrzyku dla konsumpcji – programu 500+.

Najprościej ocenić analizę wpływu programu poprzez wyliczenia. Jeśli przyjmiemy kwotę 21 miliardów za tą, która faktycznie trafiła do rodzin po odliczeniu około 400 milionów złotych obsługi, to wówczas możemy przedstawić zmianę wpływów podatkowych i PKB przez program.

Gus

                                                                                 źródło: GUS

Przyjmując mnożnik 1.8 oraz wiedząc, że jedynie 10% z kwoty programu zostało zaoszczędzone przez Polaków liczymy: 21 miliardów x 0.9 (konsumpcja) x 1.8 (mnożnik) x obniżona stopa relacji dochodów do PKB (większość towarów kupowanych przez 500+ jest objęta niższymi stawkami VAT), która wynosi 0.28 daje nam około 9,5 miliarda dodatkowych wpływów budżetowych. To oczywiście nie zwraca się jedynie przez VAT, bo rosną zyski firm, które rozszerzają zatrudnienie zwiększają dochody pozabudżetowe, jak te ze składek FUS, czy  dochodów samorządów, które z kolei zmniejszają budżetowe subwencje.

Porównajmy więc tym samym sposobem wpływ programu na PKB. Wskaźnik ICOR (Incremental Capital Output Ratio) opisuje, jak wiele jednostek pieniężnych potrzeba na rynku do wytworzenia dodatkowych wartości w produkcji. Przeciętnie, wskaźnik ten jest tym niższy, im w mniej rozwiniętych krajach się go stosuje. Jest to logiczne, w krajach korzystających z przemysłu hi-tech potrzeba większych nakładów by usprawnić produkcję i wygenerować dodatkowe zyski, a w krajach agrarnych wystarczy jedynie rozpocząć proces prostej industrializacji, by wartość dodatnia rosła.

By obliczyć wskaźnik, należy podzielić udział inwestycji w relacji do PKB przez roczny wzrost gospodarczy. W przypadku Polski, udział inwestycji w relacji do PKB wynosi wg ODA 19,6. Podstawiając do wzoru, wskaźnik osiąga wartość 3.84 przy wzroście PKB 5.1%.

pkb

Wówczas (21 mld x 1.8 x 0.9) / 3.84 daje około 9 miliardów złotych. Przyjmując roczne PKB za około 1850 mld, to możemy ocenić, że 500+ dodał do rocznego wzrostu gospodarczego około 0.5%, co jest kolejną oszczędnością, ponieważ gdyby nie to, ciężej byłoby nam osiągnąć spadki w relacji długu publicznego do PKB. Oczywiście, wraz z wzrastającym PKB kraju, impuls ten będzie stopniowo malał i prawdopodobnie osiąga teraz około 0.3%, co w połączeniu ze słabymi wynikami sąsiadów sprawia, że dynamika Polski rdr obniży się w 2019 roku o około 1%. Wykazałem jednak, że program 500+ kosztuje realnie około 13 miliardów złotych, co również jest równoważone przez wzrost PKB, który niejako kryje dodatkowe zadłużenie i poprawia sytuację kraju.

To jednak znów nie ukazuje pełnego wpływu programu na budżet. Pamiętajmy, że dzieci narodzone dzięki programowi zaczną pracować i płacić podatki w Polsce. Jakkolwiek tragiczne nie są perspektywy imigracji, nie możemy przypuszczać, że odsetek wyjeżdżających przekroczy 1/4, chyba, że będziemy drugą Grecją, na co się jednak nie zanosi. Wówczas te parędziesiąt tysięcy nowych pracowników przełoży się bezpośrednio na wzrost dochodów z każdego źródła podatkowego w kraju za dwie dekady. Mimo, iż dzietność w Polsce ciągle jest niska, to program stawia pierwszy, poważny krok w drodze do jej poprawy. Demagogią ze strony niektórych środowisk jest, jakoby program ten nie przynosił żadnych efektów. Wg statystyk GUS w roku 2017 dzietność wzrosła do poziomu 1.45, co stanowi wzrost o około 11% w stosunku do roku 2015, gdzie była ona równa około 1.3. Nie sposób jednak formułować ogólne wnioski w tak krótkim czasie trwania programu, więc możliwe, że tendencja przez parę następnych lat ulegnie zmianie.

Wiele z przedstawionych dowodów deklasuje niektóre argumenty liberałów. Swego czasu doktor Sławomir Mentzen chwalił się wyliczeniami, że program 500+ nas okropnie zadłuży, a Polska upadnie z trzaskiem i będzie to kolejna porażka „socjalizmu”. Dumnie podzielił on wydatki na program przez ilość dzieci wskazując, że w żaden sposób nie zwróci się tych milionów złotych do budżetu. Oczywiście, jak udowodniłem, nie należy patrzeć na nominalną wartość programu, a na faktyczne koszta po odliczeniu zwrotów podatkowych. Dodatkowo, doktor podejmuje również wiele absurdalnych założeń, jak dramatyczne podwyżki stóp procentowych (nic nie wskazuje na szok popytowy w najbliższym czasie), a także to, że Polska nie poczyni kolejnych postępów w doganianiu Zachodu przez najbliższe dekady jako przyczynę podając masowe wyjazdy młodych ludzi, co państwo sami możecie ocenić pod względem realności.

Warto też wspomnieć o ostatnim segmencie tematyki uwzględnionej na początku. Wskazałem, że na 500+ nas stać, że program ma pozytywne efekty, a teraz warto powiedzieć, jaka jest jego zasadność z dala od kwestii budżetowej.

W długim terminie, głównymi czynnikami wzrostu gospodarczego są produktywność, kapitał oraz praca. 500+ wspomaga te 2 ostatnie.  Wprowadzenie na rynek ponad 20 miliardów złotych, które wspomagają realną gospodarkę podnosząc każdy wskaźnik ekonomiczny, którego wzrost powinien nas zadowalać, to iniekcja kapitału przez mechanizm obligacji, który normalnie nie zostałby przetransferowany.

szacunki

                                               źródło: GUS

Ostatnim już omawianym sukcesem programu jest redukcja ubóstwa. Zgodnie z przedstawionymi danymi, ubóstwo w wielu metodach określania znacznie spada w kategoriach ogólnych, ale przede wszystkim w kategorii rodzin wielodzietnych i dzieci zagrożonych ubóstwem/ubogich. Wpływ statystyczny jest niezaprzeczalny i jest to efekt, którego nie mogą zaćmić obietnice obniżek podatków, czy innych niezweryfikowanych empirycznie programów „wspomagających” dzietność. Od paru dekad, to państwowa polityka socjalna osiąga w tej dziedzinie największe rezultaty, co widać po Brazylii da Silvy, Quebecu, czy analogicznych metodach w Australii.

Antoni Sławecki

Opinie wyrażone w niniejszym artykule są prywatnymi opiniami autora

Polecane artykuły

Back to top button