Komentarze I Analizy

Trzynastą emeryturę można było o wiele lepiej wydać [FELIETON]

Trzynasta emerytura jest ostatnio najczęściej komentowaną częścią tzw. Piątki Kaczyńskiego i nic w tym dziwnego, gdyż wzbudza największe kontrowersje. Wiele osób uważa, że jest to zwykłe wyborcze przekupstwo i pieniądze, które zostaną przekazane emerytom można było o wiele lepiej wykorzystać.

Jarosław Kaczyński ogłosił kilka tygodni temu na konwencji PiS tzw. Piątkę Kaczyńskiego, której częścią jest dodatkowe wsparcie dla emerytów nazwane później przez opinię publiczną „trzynastką dla emerytów”, a przez PiS programem Emerytura+.

Jakkolwiek tego nie interpretować, wypłacanie jej krótko przez wyborami do Parlamentu Europejskiego nie można nazwać niczym innym jak wyborczym przekupstwem. A tłumaczenie rządu, że to prezent na dzień matki, jest tak bardzo żałosne, że aż nie będę się kusił o komentarz. W każdym razie w grę wchodzi 10 – 11 mld złotych, które mają zostać rozdane 9 mln osób (emerytom i rencistom), którzy są bardzo aktywnym elektoratem. Pytanie, czy te pieniądze można było lepiej wydać. Odpowiem już teraz – można było i postaram się to udowodnić.

Przede wszystkim zacznijmy od tego, że emeryci, to nie jest grupa społeczna, która jako całość wymaga pomocy ze strony państwa. Z danych GUS wynika, że w 2017 roku osoby w wieku 65+ były najmniej zagrożone skrajnym ubóstwem. Większe zagrożenie ubóstwem było wśród grup wiekowych 0-17 lat oraz 18-64 lat.

Trochę inaczej ma się sprawa, gdy podzielimy wspomnianą grupę osobno na emerytów i osobno na rencistów. Wówczas się okazuje, że wśród rencistów zagrożenie ubóstwem jest wyraźnie wyższe niż wśród emerytów. W związku z tym jeśli chcemy naprawdę wesprzeć potrzebujących, to należałoby wspomóc głównie rencistów, bo to oni wymagają zdecydowanie większej pomocy. Przy okazji byśmy jeszcze zaoszczędzili, bo koszt takiego wsparcia wyniósłby około 2-2,5 mld złotych. Problem jednak polega na tym, że rencistów jest 2,5 mln, a to znacznie mniejszy elektorat. Poza tym emeryci mogliby się poczuć pokrzywdzeni i w przypływie emocji zagłosowaliby nie tak jak należy.

Można również dać osobom, które otrzymują niskie świadczenia, ale wtedy mielibyśmy do czynienia z tym samym problemem – reglamentowanie pomocy ze strony państwa, co zmniejszyłoby potencjalny elektorat.

Dane GUS pokazują, że twarda gotówka to nie jest to czego emeryci potrzebują najmocniej. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby przekazanie tych około 10 mld złotych na ochronę zdrowia, która w Polsce jest od lat niedofinansowana i wymaga znacznego zwiększenia nakładów. Wspomniane 10 mld złotych zwiększyłoby nakłady o jakieś 10 proc. To ciągle zbyt mało, gdyż jak powiedział dr Jakub Sawulski na antenie radia TOK FM „Aby zbliżyć się do średniej państw Unii Europejskiej należałoby zwiększyć nakłady o mniej więcej 30 proc.”

Z danych Eurostatu dotyczących roku 2015 wynika, że mniej od Polski na ochronę zdrowia przeznaczają tylko Rumunia, Łotwa i Luksemburg. Polska wydaje na ochronę zdrowia około 6,7 proc. PKB i wliczane są to zarówno wydatki publiczne jak i prywatne.

eurostats

Poniższy wykres pokazuje, że w ochronie zdrowia są wyraźne braki pieniędzy i to nie tylko porównując się do krajów UE, ale także do członków OECD, gdzie również bliżej nam końca stawki niż jej początku.

 

W związku z tym, że nasze społeczeństwo coraz bardziej się starzeje, a wraz z wiekiem mamy większe problem zdrowotne, to o wiele lepszym rozwiązanie byłoby przeznaczenie wspomnianych 10 mld na ochronę zdrowia. Mimo, że ciągle brakowałoby jeszcze około 20 mld, aby dojść do średniej europejskiej, to byłoby to wiele trafniejsze rozwiązanie zwłaszcza, że w Polsce mamy do czynienia z nietuzinkowym zjawiskiem spadającej średniej długości życia, przy dynamicznym wzroście gospodarczym.   

Na nauczycieli

Jeśli nie chcemy wydawać na służbę zdrowia, to możemy pomyśleć o nauczycielach. Spełnienie ich postulatów to koszt mniej więcej 10 mld złotych rocznie, czyli równowartość emerytalnej trzynastki. System edukacji wymaga reformy łącznie z płacami dla nauczycieli. Badania Najwyższej Izby Kontroli potwierdziły, że na stanowisko nauczycieli idą na ogół słabsi studenci. Nie ma się co dziwić, co lepszy osobnik pójdzie na stanowisko, gdzie zarobi znacznie więcej niż w szkole.

Wiele osób podaje, że nauczycielom się nie należy, bo słabo uczą. A uczą dlatego słabo, że na to stanowisko często są przyciągane osoby niekompetentne. To błędne koło – brak kompetencji wynika z niskich zarobków, a niskie zarobki z braku kompetencji. W końcu należałoby je przerwać i dobrym rozwiązaniem mogłoby być podwyższenie świadczeń dla nauczycieli. Wyedukowane społeczeństwo to podstawa dobrze działającej gospodarki. Jeśli nakłady na edukacje nie będą odpowiednie, to możemy zapomnieć o jakichkolwiek innowacyjnych rozwiązaniach pochodzących z naszego kraju.

1/3 CPK lub 250 km autostrady

Często podnoszone jest też larum o koszty budowy CPK, które przez 10 lat mają wynieść około 35 mld złotych. Trzynasta emerytura to jednorazowo koszt 10 mld złotych w ciągu roku, a więc blisko jedna trzecia wartości samego CPK. Dla niektórych CPK może być jednak stratą pieniędzy, więc można spróbować przełożyć to na długość torów. Modernizacja ponad 300 km torów i peronów na trasie Poznań-Warszawa to koszt 2,5 mld złotych. Jeśli to dalej do Was nie przemawia, to koszt budowy 1 km autostrady w Polsce wynosi mniej więcej 40 mln złotych. Mając do dyspozycji 10 mld złotych, możemy wybudować 250 km autostrady. Przekładając to na mapę połączylibyśmy np. Wrocław z Inowrocławiem lub Białystok z Lublinem.  

Moglibyśmy również wyposażyć armię w najnowocześniejsze myśliwce F-35. Jednostkowy koszt takiej maszyny to około 100 mln dolarów. Po przeliczeniu mamy około 380 mln złotych za sztukę, co sumarycznie daje nam jakieś 25 sztuk takich myśliwców. Oczywiście ktoś może podnieść wrzawę, że to wydawanie pieniędzy za granicą, a nie wspieranie polskiej gospodarki jak to jest w przypadku wydatków konsumpcyjnych emerytów. I miałby rację, jednak armia jest na tyle strategicznym obszarem, na którym nie można szukać na siłę oszczędności. Poza tym takie zakupy często niosą ze sobą transfer technologii. 

Przywileje szlacheckie

Na koniec dodam, że moglibyśmy te pieniądze przeznaczyć na wsparcie dla nowych przedsiębiorców, którzy mogliby otrzymać dotacje na otwarcie biznesu lub po prostu nie obciążać ich przez pierwsze pół roku żadnymi składkami, tak by mogli sprawdzić, czy ich biznes ma w ogóle szanse zaistnieć.

To wszystko to jednak gdybanie. Aż chce się powiedzieć Roma locuta, causa finita. Jeśli chcemy coś zmienić w tym kraju i nie dopuszczać do  takich zagrywek ze strony rządzących, to po prostu musimy iść do wyborów i oddać choćby nieważny głos. To, że rząd rozdaje pieniądze na lewo i na prawo m.in. emerytom i rolnikom, to w dużej mierze wina nas samych – ludzi młodych – gdyż nie chodzimy do wyborów. W wyborach samorządowych w 2018 roku do urn poszło blisko 55 proc. osób 60+. Dla porównania w przedziale wiekowym 18-29 lat było to tylko niespełna 35 proc.

Jeśli dalej będziemy sobie smacznie drzemać, to rządzący widząc jak społeczeństwo się starzeje będzie im wymyślać coraz to kolejne przywileje. A z racji tego, że emerytów będzie coraz więcej, to coraz trudniej będzie ludziom młodym się przebić. Jeśli teraz nie wyrazimy swojego niezadowolenia, to za kilka/kilkanaście lat będzie po prostu za późno i z głosem 20-35 latków nikt już się nie będzie liczył, bo nie będziemy mieli siły przetargowej.

Przypomnijcie sobie historię Polski. Już raz były grupy społeczne kupowane przywilejami. Nie skończyło się to dla naszego kraju najlepiej.  

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button