Komentarze I Analizy

Ukraińcy wybrali komika na prezydenta. Nie jest im jednak do śmiechu [OPINIA]

Wczorajsze wybory na Ukrainie wygrał Wołodymir Zełenski deklasując obecnego prezydenta Petra Poroszenkę. Nowy prezydent otrzymał ponad 70 proc. głosów, podczas gdy dotychczas urzędujący mógł liczyć na zaledwie co czwarty głos.

Prezydent elekt wygrał we wszystkich obwodach z wyjątkiem lwowskiego. Tam otrzymał zaledwie 34 proc. głosów wyraźnie przegrywając z Petrem Poroszenko. Im jednak dalej na wschód tym większe poparcie dla nowego prezydenta.

Zełenski jest politycznym jeźdźcem znikąd. Znany z telewizji komik nie był wcześniej w żaden istotny sposób związany z polityką. Zarzuca mu się również, że nie ma sprecyzowanego programu wyborczego, nie ma konkretnego pomysłu na rządzenie krajem, a kierunek w którym chce podążać nie jest do końca znany. Dlaczego więc Ukraińcy zdecydowali się wybrać na prezydenta kogoś po kim nie wiadomo czego się spodziewać, zamiast urzędującego prezydenta?

Ukraińcy chcą zmian i jak widać drastycznych. Nie zadowalała ich polityka Petra Poroszenki, który zdaniem naszych wschodnich sąsiadów niewiele zrobił w poprawie sytuacji ukraińskich rodzin. Nie potrafił m.in. rozwiązać kwestii wschodniej Ukrainy i konfliktu z Rosją oraz poprawić siły nabywczej obywateli. Dlatego przegrał w wyborach, gdyż społeczeństwo chciało czegoś nowego licząc, że nowy prezydent zaprowadzi drastyczne zmiany.

Jest to jednak myślenie życzeniowe. Ukraińcy wierzą, że ich kraj nagle będzie mlekiem i miodem płynącym. Ukraińcy wierzą, że w ciągu jednej kadencji da się nadrobić zaniedbania, które trwały przez blisko 25 lat niepodległości i by to zrobić wystarczy tylko zmienić prezydenta. To niemożliwe.

Nasz wschodni sąsiad przechodzi kryzys gospodarczy, demograficzny i społeczny. Nie da się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawić, że te problemy znikną. Polakom to zajęło blisko dwie dekady, a mimo to kwestia demografii nie została wyraźnie naprawiona i poprawiają ją tylko uciekający z kraju Ukraińcy.

Dlatego wybór Zełenskiego uważam za akt desperacji Ukraińców, który ma sprawić, że kraj nagle odmieni swoje oblicze i stanie się krajem, które chociaż nie będzie odstawać od najbiedniejszych krajów Europy jak Albania, Macedonia, czy też Bośnia i Hercegowina. To się jednak nie uda.

Ukraińcy muszą zrozumieć, że takie zmiany wymagają czasu i pewnych uwarunkowań środowiskowych (jak np. koniec wojny w Donbasie). Bez tego będzie panował tylko chaos, władza będzie się zmieniać co kilka lat, a żaden konsensus w działaniu na rzecz rozwoju kraju nie zostanie osiągnięty. Jeśli nasi wschodni sąsiedzi nie zrozumieją tego, że nie da się nadrobić wielu lat zaniedbań w jedną kadencję prezydencką, dopóty ich kraj nie wejdzie na ścieżkę rozwoju gospodarczego na miarę swoich możliwości.

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button