Polska

W Polsce skończyła się Transformacja Gospodarcza, ale nie sama transformacja

Dziś mija dokładnie 30 lat od pierwszych po II wojnie światowej, częściowo wolnych wyborów, które odbyły się 4 czerwca 1989 roku. Wielu z Was pewnie słyszało o obradach Okrągłego Stołu, które poprzedzały wybory z 4 czerwca, czy też sam plakat je promujący z Garym Cooperem w roli głównej i hasłem „W samo południe 4 czerwca 1989 roku”.

Te wydarzenia są dziś symboliczne i z pewnością głęboko zakorzeniły się w świadomości społecznej. Były też zwiastunem zmian, które miały w Polsce nadejść. I które nadeszły. 4 czerwca 1989 roku odbyły się w Polsce pierwsze częściowo wolne wybory, a w kraju rozpoczęła się transformacja ustrojowa.

Wybory były częściowo wolne, gdyż 65 proc. miejsc w Sejmie miało z góry zostać przypisane PZPR, natomiast o pozostałe 35 proc. mieli walczyć kandydaci bezpartyjni. W pełni wolne wybory były do Senatu, gdzie do rozdysponowania było, tak jak dziś, 100 mandatów. Elekcja zakończyła się całkowitą porażką obozu władzy. Opozycja zdobyła w Sejmie wszystkie mandaty przeznaczone dla bezpartyjnych oraz zagarnęła 99 miejsc na 100 w Senacie. Był to moment przełomowy nie tylko w historii Polski, ale również w historii świata, gdyż okazało się,  że są szanse na uwolnienie się spod komunistycznego jarzma bez rozlewu krwi.

Jednym z pierwszych kroków na drodze do gospodarki rynkowej był tzw. Plan Balcerowicza, za który profesor Balcerowicz jest albo uwielbiany, albo krytykowany. Jedni uważają, że można to było zrobić lepiej i spokojniej, inni że szybkie i zdecydowanie działania były konieczne. Niezależenie od opinii na ten temat, czasu nie cofniemy i jesteśmy tam gdzie jesteśmy. W związku z tym należy pokusić się o podsumowanie tych 30 lat naszej suwerenności.

Szybki wzrost gospodarczy

W roku 1990 PKB per capita PPP dla Polski wynosiło niespełna 6200 dolarów. Na podobnym poziomie rozwoju była w tym czasie Ukraina. Z kolei ponad dwukrotnie bogatsi od nas byli Czesi (ponad 12 600 dolarów), a o 1/3 Węgrzy (ponad 8300 dolarów).

Przez ostatnie 30 lat staliśmy się ponad 3,5 razy bogatsi od Ukraińców, jednak w tym przypadku jest duża zasługa braku rozwoju ze strony naszych wschodnich sąsiadów. Oprócz tego jednak wyprzedziliśmy Węgrów, którzy co prawda nieznacznie ustępują nam pod względem PKB per capita, to jednak należy pamiętać o pozycji, z której startowaliśmy. Podobnie jest w przypadku Czech. W 1990 roku PKB per capita naszego kraju stanowiło niespełna 49 proc. czeskiego. Dziś jest to ponad 75 proc., a więc jest to pewne odwzorowanie tego, jaki skok zrobiliśmy na przestrzeni ostatnich trzech dekad. Obecnie PKB per capita Polski jest bardzo bliski 32 tys. dolarów i prawdopodobnie w  tym roku wyprzedzimy pod tym względem Portugalię.

W tej chwili mamy również najniższe bezrobocie w historii, które wynosi mniej niż 4 proc. Na przestrzeni ostatnich 30 lat osiągało ono wartości blisko 20 procentowe w skali kraju, a więc różnica jest bardzo wyraźna. Widać, to również w naszych portfelach. Siła nabywcza Polaków uległa znacznemu zwiększeniu m.in. dzięki wzrostowi średniego i minimalnego wynagrodzenia.

Rozwinął się również rynek kapitałowy. Początkowo na GPW notowanych było zaledwie 5 spółek. Obecnie jest to ponad 460 przedsiębiorstw. Warto jednak mieć na uwadze, że pomimo wzrostu, rynek kapitałowy w Polsce nie jest na fascynującym poziomie rozwoju. Szczególnie zaszkodziło mu przejęcie części środków z OFE, co nieco zmniejszyło obroty na warszawskim parkiecie. Nie pomaga mu również wyraźne upolitycznienie największych spółek

Transport

Nie trzeba wspominać o tysiącach kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, warto natomiast spojrzeć na inny wskaźnik jakim jest liczba aut na 1000 mieszkańców. Z danych GUS wynika, że w 1989 roku na 1000 mieszkańców przypadało około 130 aut. W 2016 roku było to natomiast 571 pojazdów. Jest to w pewnym stopniu efekt wzrostu zamożności Polaków, których stać na więcej, jednak powinniśmy pamiętać, że ciągle średni wiek auta w Polsce jest stosunkowo wysoki i wynosi 13,6 lat (dane z raportu ACEA).

W tym miejscu należy zauważyć, że coś za coś i wzrost liczby aut miał miejsce kosztem spadku podróżnych na kolei. Gigantycznym spadku. W 1989 roku kolej odnotowała ponad 950 mln pasażerów. W 2018 roku było to ponad trzy razy mniej – 310 mln. A warto zauważyć, że to wyraźnie lepiej niż w 2005 roku, kiedy z usług kolejarzy skorzystało niespełna 260 mln podróżnych.

Dobre i złe strony

Takich statystycznych porównań można zaprezentować setki wybierając sobie te mniej lub bardziej korzystne. Patrząc jednak na całokształt i porównując obecny poziom rozwoju gospodarczego Polski do tego sprzed trzech dekad można śmiało stwierdzić, że Polska zaliczyła olbrzymi skok cywilizacyjny, który jest zasługą wszystkich Polaków. I prawdopodobnie dalej będzie się rozwijać. Należy jednak pamiętać, że nie wszystko poszło tak jak należy. Ochrona zdrowia ciągle jest niedofinansowana, rynek pracy pod względem jakości w dalszym stopniu wymaga poprawy, a demografia nie napawa optymizmem.

Dlatego mówiąc o Polsce na przestrzeni ostatnich trzech dekad, należy mówić o niewątpliwym sukcesie gospodarczym, ale nie można wpadać w huraoptymizm. Ciągle jest wiele do poprawy. Z drugiej strony nie można przesadzać w krytyce, gdyż często spotykam się z krytykowaniem Polski i porównywaniem jej do krajów Europy Zachodniej, takich jak Niemcy, Szwajcaria, czy też Wielka Brytania. Pamiętajmy, że to absolutny światowy top, kraje te rozwijają się co najmniej od drugiej wojny światowej. My natomiast o prawdziwym rozwoju możemy mówić dopiero od trzech dekad.

Porównując się z kolei globalnie powinniśmy pamiętać, że aż 85 proc. ludności świata żyje na niższym poziomie niż Polacy, a tylko 15 proc. jest lepiej od nas sytuowanych. Z racji bliskości tych 15 proc. mamy manie porównywania się do nich umniejszając swoim osiągnięciom. Nie powinniśmy jednak przesadzać także w drugą stronę.

Często wiele osób zadaje sobie pytania jako się stało, że lepiej lub gorzej, ale nam się powiodło? Osobiście uważam, że olbrzymie znaczenie miało podejście do problemu elit. Polska wyznaczyła drogę do pokojowej zmiany systemu i rozwiązania reżimu totalitarnego. Na ogół w dotychczasowej historii świata nie miało to miejsca, a rewolucje często kończyły się rozlewem krwi. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w Rumunii, kiedy to rozstrzelano ówczesnego prezydenta Nicolae Ceaușescu. W Polsce udało się to zrobić w sposób bardzo pokojowy przy pomocy dialogu. Podobne było przekazanie władzy. To nieco specyficzny obraz, a dla niektórych nawet szokujący, gdy porównamy to do obecnych standardów politycznych, a trzeba mieć na uwadze, że często problemy, które politycy muszą rozwiązać są o wiele mniejszego kalibru.

Duża w tym wszystkim również zasługa społeczeństwa, które chciało gonić Zachód i poprawiać jakość życia. Patrząc na naszą obecną pozycję i porównując ją do pozycji, z której startowaliśmy, należy stwierdzić, że w mniejszym lub większym stopniu to się udało.

Powoli jednak zbliża się czas, kiedy powinniśmy przestać się skupiać na gonieniu Zachodu tylko pod względem PKB, a zacząć gonić w bardziej szczegółowych, nie tak istotnych na pierwszy rzut oka aspektach życia codziennego, które z perspektywy zwykłego człowieka wydają się być nieco mniej ważne, jednak z perspektywy całej gospodarki są bardzo istotnym czynnikiem.

Mówi się, że wejście Polski do Unii Europejskiej było uroczystym zwieńczeniem transformacji gospodarczej. Tak było w kontekście najistotniejszych zmian. Pozostał jednak jeszcze szereg mniejszych problemów, które należy rozwiązać. Dlatego Transformacja Gospodarcza została zakończona, jednak sama transformacja ciągle trwa.  

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button