Komentarze I Analizy

PKB i dobrobyt społeczny – czy to tożsame pojęcia?

Pojęcie PKB zostało wprowadzone do świata ekonomii w 1934r. przez późniejszego noblistę Simona Kuznetsa. Z czasem stało się tak powszechne, że dla wielu ekonomistów stało się niezbędne niczym tlen – umożliwiało istnienie. Dla zwykłych śmiertelników PKB po prostu było, choć nie miało zbyt wielkiego znaczenia. Myślę, że można zaryzykować stwierdzenie, że PKB jest jak Gwiazda Polarna – wiele osób wie, że to gwiazda, ale niewiele osób wie, gdzie jej szukać i mało osób wie, na co patrzy, gdy ją widzi.

Produkt krajowy brutto jest wskaźnikiem makroekonomicznym informującym o sile gospodarki. Wykorzystywany jest zarówno w statystyce, polityce gospodarczej czy społecznej. Informacje o PKB w mediach pojawiają się tak często, że ciężko byłoby znaleźć dorosłego człowieka, który by o nim nie słyszał. Jednak pojawia się problem. Czy wiemy, co tak naprawdę opisuje ten miernik? Czy pamiętamy o tym, czego nie uwzględnia? Myślę, że niestety nie – a warto wiedzieć, o czym tak często słyszymy. Dla ekonomistów wady tego podstarzałego już wskaźnika są oczywiste, jednak ludzie niezwiązani z ekonomią dosyć często nie mają o nich pojęcia i trudno ich za to winić – każdy ma swoje problemy, a jakość wskaźnika makroekonomicznego raczej nie jest jednym z nich.

Zdarza się, że na podstawie informacji usłyszanych w mediach ludzie podejmują decyzje, których uzasadnienie brzmi następująco: „PKB rośnie, więc będzie dobrze”. Czy jednak na podstawie jednego wskaźnika powinniśmy podejmować decyzje rzutujące na naszą egzystencję? Czy jeden wskaźnik na pewno wystarczy? Czy stwierdzenie: wzrost PKB równa się wzrostowi dobrobytu jest prawdziwe? Co jest dobrobytem, a co nie? Zapraszam do przeanalizowania tych problemów. Po lekturze każdy Czytelnik będzie mógł sam odpowiedzieć sobie na pytanie: „czy PKB jest dobrym miernikiem dobrobytu społeczeństwa”.

PKB a dobrobyt

Jest wiele aspektów obecnej gospodarki, które są pomijane w procesie liczenia PKB. Niektóre z nich są łatwiejsze do oszacowania, inne trochę bardziej czasochłonne, ale znajdą się i takie, których niemal nie można przedstawić za pomocą liczb (a nawet, gdy są prezentowane w takiej formie, to zazwyczaj widnieje dopisek „dane szacunkowe”).

Czym jednak jest PKB? Produkt krajowy brutto mierzy wielkość produkcji wytworzonej przez czynniki wytwórcze (czynniki wytwórcze to w ujęciu klasycznym: ziemia, praca i kapitał. Ich postać może być wszelaka, np.: materiały, maszyny, surowce, placówka, praca i inne niezbędne czynniki.) zlokalizowane na terytorium danego kraju niezależnie od tego, kto jest ich właścicielem (zarówno mieszkańców danego kraju, jak i cudzoziemców) w określonym okresie, zwykle jednego roku. To zdanie będę traktował jako definicję PKB. Jest ona uproszczona, ale zgodnie ze słowami Alberta Einsteina: „jeśli nie potrafisz wytłumaczyć czegoś w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę tego nie rozumiesz”. Drugim problematycznym sformułowaniem jest dobrobyt społeczny. Ogólnie rzecz ujmując dobrobyt to jakość życia. Ta z kolei oznacza: „stopień zaspokojenia potrzeb materialnych i niematerialnych — spełniania standardów lub realizacji wartości: biologicznych, psychologicznych, duchowych, społecznych i politycznych, kulturalnych, ekonomicznych i ekologicznych jednostek, rodzin i zbiorowości; pojęcie stosowane w polityce społecznej, psychologii, medycynie, ekonomii i socjologii”. Pojęcie jest bardzo szerokie a czytając definicję trzeba pamiętać, że dla każdego nieco inne wartości będą kryły się pod pojęciem duchowości. O czym warto pamiętać, to fakt, że niektóre czynniki są stymulantami, gdy osiągają jakąś wartość, a destymulantami, gdy owa wartość jest inna. W świecie ekonomii byłby to na przykład wskaźnik płynności, zaś w życiu codziennym poziom spożycia cukru. Inny problem to wykorzystanie. Jeśli kupimy broń (mieszkając na przykład w USA) w celu samoobrony to zwiększamy swój poziom bezpieczeństwa, więc wzrasta jakość naszego życia. Jednak jeśli wykorzystamy tę broń, żeby zabijać, to nasz dobrobyt spada (w przypadku seryjnych morderców może nieznacznie) ale z pewnością spada poziom dobrobytu ogółu społeczeństwa (strach). Inne czynniki determinujące jakość życia to np.: dostęp do Internetu, stopień zadłużenia gospodarstwa domowego, przyjaźnie, dostępność  przyrody, poziom stresu i wiele innych.

Mankamenty PKB

  1. Liczba ludności

Porównajmy dwa państwa. Jeśli w obu PKB osiągnęło zbliżoną wielkość, to znaczy, że dobrobyt społeczeństwa w tych państwach jest na takim samym (albo bardzo bliskim) poziomie. Czy na pewno jest to prawda? Weźmy pod lupę: Indie i Włochy.

pkb1

[[Rysunek 1. Wielkości PKB, PKB per capita oraz liczba ludności Indii i Włoch. Opracowanie własne na podstawie danych Banku Światowego]]

Gdybyśmy patrzyli tylko na wielkość PKB, to moglibyśmy odnieść nieodparte wrażenie, że w obu przypadkach „bogactwo narodu” jest zbliżone. Oznaczałoby to, że mieszkańcy zarówno na Półwyspie Apenińskim oraz Indyjskim są praktycznie tak samo zamożni. Jednak jeśli uwzględnimy liczbę ludności (dzieląc PKB przez ludność), to okazuje się, że otrzymane wyniki nie są nawet zbliżone. Uzyskany obraz jest diametralnie różny od pierwotnego. Można zobaczyć, że każdy właściciel czynników wytwórczych we Włoszech „wytwarza” rokrocznie niemal 22-krotnie więcej niż jego odpowiednik z Indii.

Problem różnic w liczbie ludności w danym państwie został zminimalizowany w prosty sposób. Przy informacji o PKB zamieszcza się również wielkość PKB per capita, czyli na mieszkańca. Mimo istnienia PKB per capita w mediach trudno znaleźć zdanie typu „Polskie PKB wzrośnie o 2%, czyli o około 500$ na osobę”. Jeśli patrzeć tylko na potencjał demograficzny, a nie na jakość życia ludzi, to PKB per capita dość dobrze odzwierciedla rzeczywistość.

Pozostaje jednak inny problem. Według powyższego przykładu każdy mieszkaniec Włoch osiągnął dochód niemal 35 000$. Pamiętajmy jednak, że dochody w społeczeństwie nie są rozłożone równomiernie. Są osoby osiągające znacznie wyższy dochód, jak również osoby dużo uboższe. W raporcie GUS pt. „Budżety gospodarstw domowych 2014” znajdujemy informacje potwierdzające tę tezę. Przeciętny miesięczny dochód 20% osób o najwyższych dochodach wyniósł 2748 zł, natomiast 20% najbiedniejszych zaledwie 430 zł. Zatem PKB per capita jest wskaźnikiem średnim i niestety nie informuje nas o zróżnicowaniu dochodów. Wspomniany S. Kuzents zaproponował krzywą, która miałaby odzwierciedlać wpływ PKB per capita na dyspersję dochodów. Wykres – zwany krzywą Kuznetsa – przypomina odwróconą literę U. Początkowy wzrost PKB per capita powoduje wzrost nierówności. Można powiedzieć, że „bogaci się bogacą, a biedni biednieją”. Jednak później następuje moment, w którym sytuacja się odwraca i wzrost PKB per capita powoduje spadek nierówności. Oznacza to, biedni bogacą się szybciej niż bogaci. Jeśli jesteśmy już przy liczbie ludności, to pamiętajmy, że duże państwa nie zawsze są gęsto zaludnione (np. Rosja, Kanada, Australia), dlatego uważajmy ze stwierdzeniami takimi jak: ”Kanada jest duża, dlatego jest bogata”.

  1. Zanieczyszczenie środowiska

Degradacja środowiska naturalnego to czynnik który bardzo trudno oszacować. W raporcie WHO czytamy, że zanieczyszczenie powietrza w Polsce jest przyczyną zgonów ludzi, którzy mogliby wytworzyć aż 12,9% obecnego PKB. Oznacza to, że zanieczyszczone powietrze spowalnia naszą gospodarkę aż o 13% rocznie (dla porównania w Niemczech to tylko 4,5% rocznie). Warto wspomnieć, że wśród państw UE zajmujemy ostatnie miejsce w kategorii śmiertelności wywołanej zanieczyszczonym powietrzem. W 2009r. globalne wydatki zdrowotne (w tym na poprawę jakości powietrza) wyniosły aż 5,1 bln USD – to w przybliżeniu tyle, ile łączne PKB w 2009r. Francji i Wielkiej Brytanii.

  1. Praca w gospodarstwie domowym

Często słyszymy, że rodzice (opiekunowie) wychowujący dzieci i pozostający w tym czasie w domu (po urlopie macierzyńskim/ojcowskim i wychowawczym) nie przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Niestety praca na rzecz gospodarstwa domowego w PKB nie jest uwzględniana. Szkoda, bo w domu zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Trzeba przecież posprzątać, zrobić zakupy, przygotować obiad, wyprać i po prostu być dla swoich pociech. Dla niektórych osób powołaniem jest kariera, dla innych rodzicielstwo. Jednak ci pierwsi mają swój wkład w PKB, natomiast drudzy nie. Etatowym mamom nie wypłaca się pensji, nie mają odprowadzanych składek na ubezpieczenie społeczne (ale zdrowotne tak) mimo, że macierzyństwo (ojcostwo też) to praca równie ciężka, jak niedoceniana. Innym ważnym elementem jest faktyczny dochód rodziny. Przyjmijmy że mamy pięcioosobową rodzinę (dwoje dorosłych, troje dzieci). Polskie PKB per capita w 2014r. wyniosło 1195$ na miesiąc. Znaczyłoby to, że całe gospodarstwo domowe w miesiącu ma do dyspozycji 5795$. To oczywiście nieprawda. Jeśli w tym wypadku jeden rodzic nie pracuje i opiekuje się dziećmi, a drugi pracuje, to miesięczny dochód tej rodziny to około 1200$ (dzieci przecież też nie pracują), co daje dochód 240$ na osobę. Oczywiście to tylko statystyka. Być może zamiast programu „Rodzina 500+” warto pomyśleć nad programem „Etatowy rodzic”? To jednak temat na odrębną dyskusję.

Główny Urząd Statystyczny w raporcie pt. „Budżet czasu ludności w 2013r.” opublikował wyniki badania przeprowadzanego co 10 lat. Jak się okazało w latach 2003-2013 zmiany nie ominęły gospodarstw domowych. W badanym okresie zwiększył się nie tylko odsetek ludzi zajmujących się dziećmi (wynosi on 22,8%), ale również czas, który dzieciom jest poświęcany. Kobiety spędzają z dziećmi 2 godziny i 45 minut, zaś mężczyźni prawie 2 godziny. GUS podjął się również wyceny wartości pracy wykonywanej na rzecz własnego gospodarstwa domowego. Miesięczna praca panów została wyceniona na 1218,01 zł, natomiast pracę pań oszacowano na kwotę 2113,24 zł (dane dla ogółu kobiet i mężczyzn). Jeśliby zatem wliczyć te wielkości do PKB, to byłby on wyższy o około 726 mln zł, czyli o 4,5% – to więcej niż roczne tempo wzrostu PKB, które w ostatnich latach nie przekraczał 4%. 

  1. Szara strefa

Zanim zaczniemy analizę wpływu szarej strefy na polską gospodarkę, musimy wyjaśnić czym jest owa szara strefa. W raporcie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) czytamy, że terminu tego używa się, jako określenia zjawiska prowadzenia działalności gospodarczej poza oficjalnym obiegiem podlegającym kontroli państwa. Szara strefa dzieli się na trzy składowe:

  1. działalność nielegalną,
  2. działalność ukrytą,
  3. działalność „nieformalna”.

Działalność nielegalna w szarej strefie jest charakterystyczna dla grup przestępczych czy mafii. Jednak nie dajmy się zwieść pozorom. Podmioty rejestrowane czasami również ją prowadzą – np. „karuzela VAT”, zatrudnianie „na czarno”, wystawianie „lewych faktur” czy sprzedaż bez nabijania na kasę. Osoby fizyczne również uczestniczą w szarej strefie: przemycając papierosy i benzynę z Rosji (głównie w strefie przygranicznej), produkując i rozprowadzając narkotyki, czy zajmując się procederem prostytucji. Działalność ukryta polega na zaniżaniu obrotów w przedsiębiorstwie, natomiast nieformalna to głównie „praca na czarno”. Pojawia się jeden znaczący problem. Nie można dokładnie zmierzyć rozmiarów szarej strefy, przez co można sztucznie zawyżyć (albo zaniżyć) wielkość PKB, do którego jest ona wliczana od 2014r. Dlaczego? Dlatego, że PKB jest potrójną tożsamością: po pierwsze produkcji, po drugie jej podziału na spożycie i inwestycje oraz po trzecie – dochodów. Co ważne dochody uzyskiwane w sposób nielegalny są w większości przypadków wydawane na legalnym rynku. Nabywcy tych usług i towarów płacą za nie pieniędzmi uzyskanymi w sposób legalny. Tak więc nieujmowanie szarej strefy zakłócało równowagę. Jeśli traktujemy PKB jako miernik jakości życia, to zastanówmy się jaki wpływ na naszą egzystencję mają narkotyki, prostytucja, czy nielegalne papierosy?

Wróćmy jednak do raportu IBnGR. Zgodnie z szacunkami GUS-u szara strefa w 2015 r. to 12,6% polskiego PKB. Autorzy po doszacowaniu wyliczyli, że jest to 19,2%. Co warte zauważenia udział szarej strefy w PKB według szacunków IBnGR jest nieznacznie malejący. Nie oznacza wartościowego spadku, ponieważ PKB wzrasta w tempie szybszym, niż przedstawiony udział maleje. Godny uwagi jest również rynek nielegalnych papierosów. Obecnie około 19-20% papierosów pochodzi z przemytu. Powodem jest niewątpliwie wysokie opodatkowanie. Podniesienie akcyzy na wyroby tytoniowe (w celu spełnienia unijnych wymogów) doprowadziło do następującej sytuacji – 85% ceny paczki papierosów to podatek od towarów i usług oraz akcyza.

  1. Czas pracy

Inny ważny czynnik nie ujmowany w PKB to czas pracy. Nie każdy pracuje 40h tygodniowo. Czas spędzony w pracy determinuje ilość czasu wolnego. Rozwijanie pasji, obcowanie z przyrodą czy kulturą są czasochłonne. W publikacji Eurostat pt. „Quality of Life – Facts and Views” zostało zobrazowane w jakim stopniu czas pracy wpływa na ocenę wykorzystania czasu.

pkb2

[[Rysunek 2 Zależność między satysfakcją z wykorzystania czasu a czasem pracy. Opracowanie własne na podstawie danych Eurostat [2015]]]

Polacy średnio pracują 40,7h w tygodniu. Najmniej godzin w pracy spędzają Holendrzy (30h), natomiast najwięcej Grecy (42h). Polacy są zadowoleni z wykorzystania swojego czasu w 68%, Holendrzy w 75% zaś Grecy tylko w 61% (oryginalne dane przedstawiono w skali 10 punktowej). Odzwierciedla to w pewnym sensie dobrobyt obywateli. Naszym częstym wytłumaczeniem jest przecież „nie mam czasu”. Co ciekawe na podstawie danych Banku Światowego okazało się, że wysoki czas pracy ma negatywny wpływ na PKB per capita wg parytetu siły nabywczej. Powód jest prosty: istotniejsza jest produktywność niż czas pracy.

pkb3

[[Rysunek 3 Zależność między czasem pracy a PKB per capita wg PPP. Opracowanie własne na podstawie danych Banku Światowego [2015]]]

  1. Inne czynniki

Pamiętając definicję PKB musimy mieć na uwadze, że nie wszystkie transakcje mają swoje odzwierciedlenie w tym mierniku. Ujęte są w nim jedynie dobra finalne i usługi. Rozpatrując PKB jako wskaźnik odzwierciedlający jakość życia musimy pamiętać, że kupienie samochodu na rynku wtórnym owszem ma wpływ na nasz dobrobyt, ale nie ma wpływu na PKB (samochód został w nim ujęty z chwilą sprzedaży pierwszemu właścicielowi). Nieco inny problem jest z lokatami czy graniem na giełdzie. Dochody z tych źródeł nie są ujmowane w PKB, a nie można powiedzieć, by pozostawały bez wpływu na jakość naszej egzystencji – bez względu na to, czy na w ten sposób zarabiamy, czy tracimy.

  1. Prezentacja danych

PKB prezentowane jest w kilku wariantach. Dla osób, które nie zajmują się ekonomią na co dzień kłopotliwym może być rozbieżność prezentowanych danych.

Podstawowe trzy ujęcia PKB to:

  1. Nominalny PKB – to PKB nieskorygowany o inflację;
  2. Realny PKB – to PKB, który jest skorygowany o inflację (mierzoną deflatorem PKB);
  3. PKB według parytetu siły nabywczej ( Purchase Power Parity, PPP) – jest to wskaźnik służący do łatwego porównania gospodarek. Ujmowany jest zwyczajowo w dolarach (w UE w euro). W uproszczeniu, tworzony jest wg specjalnego kursu i liczony jest dla sztywnego koszyka dóbr. Dzięki temu niwelowane są różnice w cenach danych artykułów w różnych państwach i różnice kursów walutowych. W średnim ujęciu procentowym pozwala stwierdzić jak duży wpływ gospodarka na daną grupę. Można się zastanawiać, dlaczego używa się PPP zamiast przeliczenia waluty wg jej kursu? Otóż ten „specjalny kurs” uwzględnia inflację oraz fakt, że w niektórych państwach pewne dobra są dużo droższe, niż w innych krajach.

<<Polska na tle Europy pod względem PKB per capita>>

Na poniższym wykresie zaprezentowane zostały PKB per capita (PPP) państw UE oraz kilku innych – w celach porównawczych. To prawda, że Polska znajduje się na dosyć odległej pozycji. Jednak, czy żyje nam się aż tak źle?  Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć szczerze przed samym sobą.

pkb4

[[Rysunek 4 Wielkość PKB per capita PPP w wybranych państwach Europy. Opracowanie własne na podstawie danych Eurostat [2015]. Średnia UE zaznaczona (na czarno) wynosi 98]]

Czy mamy alternatywy dla PKB?

Jeśli chcemy porównać jakość życia w różnych państwach, możemy skorzystać ze wskaźników innych, niż PKB (czy PKB per capita). Jednym z częściej stosowanych jest Human Development Index. Pozwala on porównać państwa pod nieco innym kątem. W HDI uwzględniona została wielkość PKB per capita PPP, oczekiwana długość życia oraz czas kształcenia się obywateli. Nie mamy jednak informacji o dysproporcjach dochodowych. Polska w 2014 r. uplasowała się na 36. pozycji. Przed nami znajduje się Grecja zmagająca się z kryzysem oraz Izrael, na którego terytorium toczą się działania wojenne. Nie jest to więc idealny wskaźnik dobrobytu. Innym wskaźnikiem jest wskaźnik dobrobytu ekonomicznego, zaproponowany przez Samuelsona, Nordhausa i Tobina, który do PKB dodaje wartość czasu wolnego i „pracę niezarobkową”, a odejmuje zanieczyszczenie środowiska. Jego wadą jest brak zagregowanych danych, przez co ciężko porównywać różne gospodarki. Co więcej podobnie jak PKB per capita, czy HDI nie uwzględnia on nierówności społecznych.

Podsumowanie

W artykule starałem się zweryfikować tezę, iż PKB nie jest dobrym miernikiem dobrobytu społeczeństwa. Przedstawione przeze mnie braki i nieścisłości pozwalają dojść do wniosku, że PKB dobrze ukazuje rozmiary danej gospodarki, ale nie daje odpowiedzi na pytanie w którym państwie „dobrobyt społeczny” jest wyższy. Dobrobyt to pojęcie zdecydowanie szersze niż status materialny dlatego wątpię, że kiedykolwiek zostanie stworzony jego dobry miernik. Społeczeństwo to ludzie, a dla każdego z nas nieco inne wartości stanowią dobrobyt. Jednak bez względu na to, jakiego wskaźnika będziemy używali, „ […] ważne abyśmy nauczyli się mierzyć to, co cenimy zamiast cenić to, co mierzymy”.

Waldemar Smulkowski

 

Polecane artykuły

Back to top button