Europa

Nowe linie podziału w Norwegii

Dwa lata po wyborach parlamentarnych w 2017 roku Norwegowie wybrali w pierwszej połowie września nowe samorządy. Znacznie wyższa frekwencja na poziomie 64,5% świadczy o tym, że mieszkańcy tego kraju mieli swoim posłom coś ważnego do powiedzenia.

Wynik wyborów samorządowych jest ostrzeżeniem dla partii establiszmentu. Rządzący konserwatyści (Høyre) stracili 3 p. proc., a największa partia opozycyjna Partia Pracy (Arbeiderpartiet) aż 8,2 p. proc. Dotychczasowa partia protestu, antymigrancka Fremskrittspartiet, również poniosła straty. W wyborach zyskały natomiast małe partie oraz ugrupowania niezasiadające w parlamencie. Największy sukces odnieśli Ludowcy (Senterpartiet) związani tradycyjnie z rolnikami i dobrze zorganizowani w regionach wiejskich.

Opozycyjna Partia Pracy, ale też partie należące do koalicji rządowej składającej się z Høyre, Fremskrittspartiet, Socjalliberałów (Venstre) i Chadecjii (Kristelig Folkeparti), kojarzone są z wprowadzeniem nowych opłat drogowych w Oslo w czerwcu br. Opłaty za wjazd do centrum aglomeracji wzorują się na szwedzkim systemie „Trängselskatt”, mającym na celu zapobiec zakorkowaniu centrum. Opłaty pobierane są w dniach roboczych w godzinach 6:30 – 18:30, przy czym najwyższe są w godzinach szczytu. Trängselskatt wprowadzono w Sztokholmie w 2007 i w Göteborgu w 2013 roku.

W Oslo opłaty uiszcza się za przejazd zewnętrzną i wewnętrzną obwodnicą oraz za wjazd do ścisłego centrum miasta, przy czym te pierwsze są najniższe, a te ostatnie najwyższe. Opłaty naliczane są w zależności od rodzaju silnika. Diesle płacą najwyższą stawkę, a samochody bezemisyjne najniższą. Jeśli chodzi o ciężarówki i autobusy, najwyższe opłaty obowiązują dla silników Euro V i starszych. W godzinach szczytu oznacza to nawet 100 koron norweskich, co jest równowartością 44,50 zł.

Dyskusja w wokół opłat drogowych w Oslo podzieliła norweską opinię publiczną. Krytycznie odnoszą się do nich osoby zamieszkujący tereny peryferyjne i korzystający z samochodów. Mieszkańcy dużych miast z reguły je popierają i często opowiadają się nawet za ich podwyższeniem, widząc w tym korzyści w postaci zdrowszego powietrza i ochrony klimatu.

Na wyborcach popierających opłaty opiera się sukces Zielonych (Miljøpartiet De Grønne), którzy uzyskali w wyborach samorządowych dodatkowe siedem punktów procentowych i są teraz trzecią największą siłą polityczną po konserwatystach i socjaldemokratach. Klasyczna partia protestu, FNP, sprzeciwiająca się opłatom za wjazd samochodem do stolicy, na tym jedynym politycznym postulacie otrzymała w wyborach samorządowych 5,9 proc. głosów.

W Norwegii, która jest krajem dobrobytu z daleko idącym wyrównaniem poziomu zamożności obywateli, wydaje się powstawać nowy podział polityczny – między wiejskimi peryferiami a wielkomiejskim centrum. Konflikt powstał akurat na tle opłat drogowych, lecz nosi w sobie znamiona konfliktu tożsamościowego i światopoglądowego. Powrót do łask starej i tradycyjnej partii ludowej Senterpartiet, a z drugiej strony triumfalny sukces Zielonych świadczy o nasilającej się polaryzacji opinii publicznej w Norwegii, jeśli chodzi o ochronę środowiska i klimatu oraz o cenę, którą społeczeństwo jest gotowe za to zapłacić.

Aleksandra Fedorska

Ten tekst powstał dzięki wsparciu czytelników, którzy pomagaja w rozwoju portalu.

Też możesz mieć w tym swój udział przelewając na nasz nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.

Polecane artykuły

Back to top button