Komentarze I Analizy

Mentzen zwycięzcą debaty w Polsat News

W debacie wyborczej na temat gospodarki w Polsat News spierali się przedstawiciele pięciu ogólnopolskich komitetów wyborczych, czyli PSL, PiS, Lewicy, Konfederacji oraz Koalicji Europejskiej. Reprezentowane one były odpowiednio przez Krzysztofa Paszyka, Leszka Skibę, Dariusza Standerskiego, Sławomira Mentzena i Izabelę Leszczynę.  

Pierwsze pytanie, z którym musieli się zmierzyć uczestnicy debaty były podatki. Konkretnie, mieli odpowiedzieć co zamierzają zrobić z podatkiem PIT, kwotą wolną od podatku oraz podatkiem VAT.

Przedstawiciel PSL, który rozpoczął debatę, zwraca uwagę na wysokość kwoty wolnej od podatku, która jego zdaniem jest jedną z najniższych w Europie, a również w skali świata nie jest specjalnie wysoka. W ripoście Paszyk gani PiS za niewprowadzenie kwoty wolnej na poziomie 8 tys. złotych, którą tak partia rządząca obiecywała.

PIS chwali się z kolei obniżkami podatków, a w następnej kadencji chce uporządkować system podatkowy. VAT z kolei zostanie obniżony gdy pozwolą na to finanse publiczne. Skiba mówi o matrycy VAT i o tym że sam podatek ma zostać uproszczony.

Standerski zwraca uwagę na skomplikowanie systemu podatkowego oraz zauważa, ze należy sprawić by zagraniczne koncerny płaciły podatki w Polsce. Uważa, że należy obniżyć VAT, a jego obniżkę sfinansuje się ściągalnością tych podatków które na razie nie są pobierane. Standerski w ripoście zaznacza, że PiS daje obietnice warunkowe, czyli obniżki podatków w określonych warunkach lub w przyszłości. Jednocześnie mówi, że to oznacza iż tych podatków rządzący nie obniżą.

Mentzen zapowiada likwidację PIT a w okresie przejściowym w pierwszym roku utworzenie kwoty wolnej od podatku na poziomie 12 krotności kwoty minimalnej, gdyż uważa, że jeśli komuś nie można zapłacić więcej niż minimalna krajowa, to nie powinna ta osoba być jeszcze obciążona podatkami. Zwraca również uwagę na skomplikowanie podatku VAT i punktuje PiS, że do tej pory przedsiębiorcy nie uzyskali informacji o tym jaki VAT naliczać na bułkę mrożoną z masłem czosnkowym. Mentzen w ripoście bardzo merytorycznie powołuje się na dane o konkurencyjności systemu podatkowego i mówi, że Polska jest pod tym względem na przedostatnim miejscu w OECD. Wymienia również jak zwiększyła się liczba stron w ustawach dotyczących podatków.

Pani Leszczyna atakuje PiS że dwukrotnie zwiększył VAT na 23 proc gdyż gdyby rządziło PO to w 2017 VAT wyniósł by 22 proc. Tak się jednak nie stało, gdyż PiS okres obowiązywania podwyższonego podatku przedłużył o kolejne lata. KO proponuje by wszystkie daniny nie były wyższe niż 33 proc. Osoby na najniższej krajowej mają nie płacić podatków. Leszczyna w ripoście zaznacza, że matryca VAT, która chwali się PiS podniosła na niektóre artykuły VAT z 8 proc. do 23 proc.

Pytanie numer dwa: Co oznacza państwo dobrobytu i co trzeba zrobić by Polska takim państwem była?

PSL w tej rundzie atakuje PiS i podaje, że po ich czterech latach rządów mamy zagłodzonych emerytów i zastraszanych oraz gnębionych przedsiębiorców. Tutaj dostrzegam granie na emocjach, ponieważ dane pokazują, że jednak nie jest tak źle. PSL postuluje dobrowolny ZUS i program wsparcia OZE. Była to wypowiedź, z której nie dowiedziałem się jak ma wyglądać to państwo dobrobytu, o które pytano. W ripoście Paszyk w głównej mierze powołuje się na fakt, że dobrobyt jest budowany przez przedsiębiorców, którzy nie czują się najlepiej w obecnej sytuacji politycznej.  

Skiba jako państwo dobrobytu uznaje państwo gdzie są wysokie płace, niskie bezrobocie, niskie podatki, a opieka społeczna działa na poziomie pozwalającym godnie żyć. Państwo dobrobytu to kraj, który się rozwija, a przedsiębiorstwa inwestują w jego rozwój. Z konkluzji wynika, że Polska już jest państwem dobrobytu. Wypowiedź wyglądała jakby czytano definicję z Wikipedii. Bardzo słaba prezentacja. W ripoście Skiba twierdzi, że należy się zastanowić jak rozwijać ten kraj dobrobytu, a nie spoczywać na laurach pozostawiając kraj dobrobytu, którym jest Polska, w stanie niezmienionym.  

Dariusz Standerski opowiada, że państwo dobrobytu to idea lewicowa, która perfekcyjnie się udała w Szwecji, Danii, czy też Norwegii. Standerski zauważa, że nadszedł czas na Polskę jako państwo dobrobytu. Podaje, że ten dobrobyt będzie się objawiać lekami do 5 zł, milionem mieszkań na łatwy wynajem, czy też skróceniem kolejek do lekarza. Ponadto w państwie dobrobytu ma miejsce dofinansowanie ochrony zdrowia, dostępny jest autobus w każdej gminie oraz kolej w każdym powiecie. To także wyrównywanie szans w mniejszych miejscowościach dla dzieci poprzez stworzenie salek lekcyjnych. Standerski w ripoście powiedział w zasadzie to samo co we właściwej odpowiedzi

Sławomir Mentzen zaznacza, że dobrobytu nie można wprowadzić ustawą i do niego dochodzi się ciężką pracą, pomysłowością, przedsiębiorczością. Punktuje również fiasko planu Morawieckiego i spadające inwestycje, które osiągnęły najniższy poziom od 1995 roku. Na koniec propaguje ideę liberalizmu w którym politycy nie ingerują w nasz dobrobyt. W ripoście Mentezen powołuje się na ranking wolności gospodarczej stworzony przez Fundację Heritage, w którym spadliśmy na 44. miejsce i w którym wyprzedza nas już Botswana, Bułgaria oraz Rwanda. Dodaje również, że jeśli PiS dalej będzie rządził to wyprzedzi nas Kosowo oraz Albania, które znajdują się zaraz za nami. Zaznacza, że jeśli chcemy mieć dobrobyt to musimy postawić na wolność gospodarczą, a nie na etatyzm i socjalizm.

Pani Izabela Leszczyna atakuje PiS i podaje dane dotyczące PKB per capita. Wynika z nich, że średni wzrost za PO wyniósł 3,5 proc. rocznie, a za PiS 1 proc. Mam jednak duże wątpliwości co do tych danych. W samej odpowiedzi nie podała jednak jak KO zamierza dążyć do państwa dobrobytu. W ripoście Pani Leszczyna po raz kolejny atakuje PiS mówiąc, że dobrobyt tworzy się we wspólnocie, więc państwo dobrobytu będziemy mieli kiedy PiS przegra wybory.

Pytanie numer trzy dotyczyło płacy minimalnej. Czy jej gwałtowna podwyżka jest receptą na unowocześnienie gospodarki, czy też jest to przepis na rosnące ceny?

Pan Paszyk zauważa, że pensje minimalną zarabia około 15 proc. pracujących i zadaje pytanie co z resztą osób? Dlatego PSL forsuje podwyżkę kwoty wolnej od podatku, która ma poprawić sytuację wszystkich pracujących Polaków. Rozmówca PSL podaje, że podwyżka pensji minimalne nie była nawet dyskutowana z minister przedsiębiorczości Jadwigą Emilewicz, co świadczy o tym, że jest to chwyt stricte kampanijny.

Pan Skiba opowiada o działaniach rządzących przez ostatnie cztery lata. Podaje, że obniżono m.in. podatki, a podwyżka płacy minimalnej jest zabiegiem dokładnie przeanalizowanym i uważa, że podwyżka płacy minimalnej w takim tempie nie będzie szkodliwa. Zauważył również, że duzi przedsiębiorcy dadzą sobie radę z podwyżką płac, natomiast mali przedsiębiorcy otrzymają szereg ułatwień w prowadzeniu biznesu. Przedstawiciel PiS podaje w ripoście, że podwyżka pensji minimalnej jest krokiem w kierunku osiągnięcia poziomu 50 proc. średniego wynagrodzenia i zauważa, że mimo to PO jest temu przeciwna, w sytuacji gdy sama forsuje tego typu zabiegi.

Dariusz Standerski zwraca uwagę, że płaca minimalna powinna być podnoszona odpowiedzialnie i tym różni się Lewica od PiS. Lewica zauważa, że płaca  minimalna powinna rosnąć 6-8 proc. rocznie do 2029 roku, a nie tak gwałtownie jak proponuje to PiS. Standerski również wspomniał o dojściu płacy minimalnej do poziomu 60 proc. średniej, gdyż Polska powinna konkurować innowacjami, a nie niskimi kosztami. Przedstawiciel Lewicy w ripoście sugeruje by politycy, którzy nie chcą podnosić płacy minimalnej sami popracowali za takie pieniądze.

Sławomir Mentzen powołuje się na podwyżkę płacy minimalnej w Korei Południowej, która bardzo negatywnie wpłynęła na koreańską gospodarkę. Zaznacza, że płace muszą rosnąć wraz z produktywnością, a nie za pomocą dekretu. Powołuje się też na podwyżkę płac na Węgrzech przywołuje wzrost inflacji, która niespecjalnie urosła, o czym nawet pisaliśmy na portalu. Powołuje się również do emocji i twierdzi, że chleb będzie kosztował 8 złotych, co wcale nie musi mieć miejsca. Zaznacza jednak, że są to postulaty szkodliwe dla gospodarki. Mentzen zauważa w ripoście, że nawet Lewica nie ma pomysłów by tak szybko podnosić płacę minimalną. Jednocześnie powołuje się na słowa ministra Piontkowskiego, który twierdzi, że budżet nie jest z gumy i nie ma pieniędzy na nauczycieli, natomiast budżet przedsiębiorców już z tej gumy jest – dodaje przedstawiciel Konfederacji.

Izabela Leszczyna również powołała się na kazus Węgier jednak dane, które podała były bardzo ogólne. Bardzo trafnie zauważono, że podwyżka pensji najmocniej uderzy w małe firmy oraz najuboższych, co faktycznie jest prawdą. Paradoksalnie osoby, które najmocniej cieszą się z podwyżki płacy minimalnej, najmocniej mogą na niej ucierpieć. Pani Leszczyna w ripoście podaje, że płaca minimalna powinna być powiązana ze wzrostem gospodarczym i powinna wynosić 50 proc. pensji średniej. Z kolei najmniej zarabiający mieliby dopłacane do pensji 600 zł, które jak zrozumiałem miałoby maleć do momentu osiągnięcia zapowiadanego poziomu.

Pytanie numer cztery dotyczyło systemu emerytalnego. Czy da się coś zrobić by pokolenie dzisiejszych 20 latków nie otrzymywało głodowych emerytur i czy da się tego uniknąć nie podwyższając wieku emerytalnego.

Przedstawiciel PSL postuluje dobrowolny ZUS, który ma zwalczyć szarą strefę i być panaceum na problemy systemu emerytalnego. To rozwiązanie jest fatalne, gdyż przy dobrowolnym ZUS-ie z systemu uciekłoby miliony pracujących, co w ostateczności doprowadziłoby do jego załamania. PSL podaje w ripoście, że PSL wieku emerytalnego na pewno nie podniesie, za to chce obniżyć powrotnie wiek emerytalny dla rolników, który został podwyższony przez PiS.

Skiba atakuje pomysł zwiększenia wieku emerytalnego przez PO-PSL i twierdzi, że Polacy powinni pracować do momentu, do którego pozwoli im zdrowie. Idea państwa dobrobytu właśnie na to pozwala dając wybór, a jednocześnie zachęca się osoby starsze do aktywności na emeryturze. Przedstawiciel PiS odpiera zarzut jakoby wiek emerytalny dla rolników podniosło PiS i obarcza za to PSL i Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Pan Standerski powołuje się na niewydolne OFE i nierówne traktowanie emerytów. Lewica proponuje emeryturę minimalną dla każdego przy jednoczesnym oszczędzaniu samemu w różnych formach. Powołuje się na Kanadę i inne państwa, jednak nie wspomina, że nigdzie na świecie taki system nie działa samoistnie. Emerytura minimalna jest zazwyczaj malutkim dodatkiem i dopełnieniem szerszego systemu. W żadnym państwie na świecie system emerytalny nie opiera się tylko na emeryturze minimalnej. Ponadto przy tak szybko starzejącym się polskim społeczeństwie emerytura minimalna jest bardzo niebezpieczna, gdyż może się okazać narzędziem nacisku politycznego przez osoby starsze na politykach, którzy temu naciskowi będą ulegać podnosząc świadczenia i obciążając coraz mocniej osoby pracujące. W ripoście Pan Standerski również podaje, że Lewica nie podniesie wieku emerytalnego.

Sławomir Mentzen zauważa, że sytuacja polskiego systemu emerytalnego jest niezwykle trudna, poziom przyszłych emerytur ma być na poziomie 20 – 25 proc. ostatnich wynagrodzeń. Obarcza za to rządy PiS i PO i twierdzi, że od tego systemu trzeba jak najszybciej odejść tak by młodzi ludzie mogli sami odkładać na swoje emerytury, gdyż w innym wypadku starość spędzą w strasznej biedzie. W ripoście Pan Mentzen powtarza de facto to samo to w pierwotnej wypowiedzi.

Pani Leszczyńska słusznie zauważa, że jeśli młodzi ludzie nie wejdą do systemu emerytalnego to wówczas obecni emeryci popadną w problemy. Proponuje w związku z tym rozwiązania, które będą zachęcać do dłużej pracy. W momencie gdy osiągnie się wiek emerytalny, to wówczas składka emerytalna płacona przez pracownika w całości trafi do jego kieszeni, a część płacona przez pracodawcę w połowie trafi do pracownika, a druga połowa zostaje umorzona. Państwo ma natomiast dopłacić do kapitału emerytalnego, a podstawą do naliczania składek ma być średnie wynagrodzenie. Pomysł fatalny, gdyż nie państwo ma dokładać na emerytury, a ludzie mają umieć na nie oszczędzać przy pomocy obecnego systemu. To, że państwo coś dopłaci oznacza, że dopłacą pracujący. Wypowiedź Pani Leszczyny wydawała się być bardzo trafną, niestety ostatecznie jest bardzo przeciętna. W ripoście przedstawicielka platformy podaje, że wbrew temu co twierdzi Mentzen pieniądze z OFE nie zostały nikomu zabrane i są na subkontach w OFE. Ponadto podaje, że te środki mogą być dziedziczone, o czym niewiele osób wie.

Tutaj muszę niestety skomentować wypowiedzi debatujących. Wypowiedzi te to istny festiwal populizmu. Osoby uczestniczące w debacie doskonale wiedzą, że podwyżka wieku emerytalnego jest nieunikniona i to w końcu będzie to zabieg nieunikniony. Niestety wymyśla się kolejne ulgi i zwiększenie świadczeń, co przy demografii Polski jest podejściem destrukcyjnym. Pomysł porzucenia tego systemu, który propaguje Konfederacja jest równie absurdalny, co wypowiedzi pozostałej czwórki. Takie działania doprowadzą do załamania się systemu emerytalnego w naszym kraju i gigantycznych problemów gospodarczych oraz społecznych. Niestety ode mnie wszyscy debatujący za dyskusję o systemie emerytalnym dostają szkolne jedynki.

W piątej rundzie zapytano, czy jeśli dane ugrupowanie będzie u władzy, to czy drastycznie wzrosną ceny prądu?

Pan Paszyk większość swojego czasu spożytkował na ripostę dotyczącą zarzutów jakoby to PSL podniósł emerytury dla rolników, co sugerował przedstawiciel PiS. Resztę czasu wykorzystał na propagowanie OZE oraz walkę ze sprowadzaniem rosyjskiego węgla. W ripoście Pan Paszyk atakuje PiS za to, że nie dba o stan powietrza.

Przedstawiciel PiS powołuje się na fundusz wsparcia, który zamroził wzrost cen, a także przedstawia dalsze plany wspierania produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Wspomina również o konieczności zbudowanie elektrowni jądrowej. W ripoście Skiba podaje, że w przypadku polityki energetycznej nie mamy co liczyć na Unię Europejską.

Pan Standerski z kolei jasno przedstawia, że potrzebna jest transformacja energetyczna oparta o OZE, których finansowanie ma być zapewnione przez Unię Europejską. Nie wspomina natomiast o elektrowni jądrowej, która jak wiemy, dzieli Lewicę. W ripoście Pan Standerski poddaje wątpliwościom zapowiedzi PiS-u.

Pan Mentzen twierdzi, że do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polsce potrzebna jest elektrownia jądrowa. Przedstawiciel Konfederacji zauważa, że na budowę elektrowni atomowej wydano już w Polsce 700 mln złotych, a dalej trudno mówić nawet o jakichkolwiek planach jej budowy. Mentzen zauważa w ripoście, że obniżka cen energii elektrycznej to zagrywka rządzących na czas wyborów i ze względu na fakt, że specustawa, która zamroziła ceny prądu jest niezgodna z prawem UE, to w perspektywie roku lub dwóch te ceny ostatecznie wzrosną.

Przedstawicielka Koalicji Obywatelskiej atakuje PiS za próbę tworzenia gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Obarcza PiS o to, że manipulacja cenami jest tylko po to byśmy na rachunku nie mieli wyższych rachunków za prąd teraz, natomiast później i tak mają one wzrosnąć. W ripoście Pani Leszczyna zachęca do zapoznania się z programem KO, w którym szczegółowo omawiane są kwestie energetyki.

Moja opinia

Słuchając debaty muszę powiedzieć jasno. Wygrał ją Pan Sławomir Mentzen. Jego wypowiedzi były stonowane i było w nich najwięcej merytoryki. Podawał twarde dane, co dla mnie jest dużym plusem. Oczywiście padały z jego strony również populizmy, jednak trzeba powiedzieć, że był najbardziej konkretny ze wszystkich rozmówców.

Drugi wynik w mojej ocenie osiągnął Dariusz Standerski z Lewicy, który również dobrze argumentował swoje wypowiedzi, jednak w stosunku do Pana Mentzena jednak mu trochę brakowało.

Trzecie miejsce to w mojej opinii Pani Izabela Leszczyna, jednak wyraźnie odstawała od pozostałej dwójki. Pan Paszyk z PSL nie jest niestety Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i wypadł w debacie bardzo przeciętnie. Zdecydowanie najgorszym w tej debacie był Pan Leszek Skiba z PiS, którego wypowiedzi kompletnie mnie nie przekonywały, na dodatek prezentował się fatalnie. Odniosłem wrażenie, że kompletnie nie przygotował się do tej debaty.

Trzeba przyznać, że po raz kolejny Konfederacja i Lewica były bardzo dobrze przygotowane do debat, co zasługuje na pochwałę.

Filip Lamański

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju.

Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę

Polecane artykuły

Back to top button