Uncategorized

Między Zachodem a Wschodem nasila się ekologiczny konflikt

Większość problemów środowiskowych koncentruje się na obszarze, na którym powstają zanieczyszczenia. To dobrze, ponieważ o wiele łatwiej jest jednemu miastu lub krajowi sprostać wyzwaniu ekologicznemu niż społeczności międzynarodowej.

Istnieją dwa wyjątki od tego. Pierwszym z nich jest globalne ocieplenie, które (jak sama nazwa wskazuje) dotyczy wszystkich. Drugi to Ocean Światowy, którego większość nie jest uważana za terytorium jakiegokolwiek narodu lub własność jakiejkolwiek osoby.

Z Oceanu Światowego korzystają wszyscy, a on sam w sobie jak już wspomniano nie ma właściciela. W ostateczności prowadzi do to sytuacji, która przez ekonomistów nazywana jest tragedią wspólnego pastwiska. Każdy człowiek ma motywację, by spożywać konsumować tyle ile może ponieważ wie, że jeśli tego nie zrobi, to zrobi to ktoś inny. Ostatecznie nieuniknioną jest degradacja oceanów, które są domem dla połowy ziemskich organizmów żywych. Jeśli tragedia wspólnego pastwiska nie zostanie zatrzymana to wody oceanów ulegną nieodwracalnym zmianom.

Największym bezpośrednim zagrożeniem o charakterze globalnym jest przełowienie. Już w 2011 r. szacowano, że 90 proc. łowisk było albo w pełni eksploatowanych, albo nadmiernie eksploatowanych – podaje Bloomberg.

Niektóre szacunki mówią, że liczebność ławic rybnych spadła o połowę w stosunku do 1970 roku. Jest to olbrzymie zagrożenie dla oceanicznego ekosystemu, a także dla ludzi, dla których ryby są cennym pożywieniem. Jednym z winowajców takiego stanu rzeczy są subsydia, które kraje są udzielane flotom rybackim. Chodzi tutaj głównie o kraje Azji Południowo – Wschodniej. Oprócz zniesienia subsydiów, główną bronią przeciwko przełowieniu są akcje połowowe, program ograniczenia i handlu dla rybołówstwa, który z powodzeniem przywrócił zdrowie wielu łowisk w Stanach Zjednoczonych.

Kolejny problem to plastik. W krajach rozwiniętych prawie wszystkie tworzywa sztuczne trafiają na odpowiednie wysypiska śmieci (co również generuje pewne problemy), ale w niektórych krajach rozwijających się są one wyrzucane na otwarte wysypiska skąd około 8 milionów ton rocznie trafia do rzek, a stamtąd do oceanów.

Będąc przy oceanach warto wspomnieć, że plastik gromadzi się w ogromnych wyspach śmieci, które zanieczyszczają wodę i szkodzą dzikiej przyrodzie. Niektóre z nich osadzają się na plażach, niszcząc je. Jednym z przykładów takich wysp jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, która dryfuje po północnym Pacyfiku. Wyspa składa się praktycznie w całości z tworzyw sztucznych i zajmuje powierzchnie 1,6 mln km kwadratowych. Oznacza to, że jest ona pięciokrotnie większa od Polski, a porównywalna do Mongolii. To też pokazuje jak poważnym zagrożeniem jest plastik w wodach oceanu.

Jeszcze jest CO2, być może największy problem ze wszystkich. Zmiany klimatu nagrzewają wody oceanów, niszcząc rafy koralowe i morskie ekosystemy. Oceany pochłaniają również około 30 proc. dwutlenku węgla emitowanego przez ludzi. Chociaż pomaga to spowolnić globalne ocieplenie, to jednak dwutlenek węgla łączy się z wodą, tworząc kwas węglowy. Jak można się spodziewać, zakwaszenie często szkodzi morskim organizmom.

Z punktu widzenia ekologii masowa zagłada życia w oceanach jest ogromną tragedią. Ale dla większości ludzi stanowi ona niewielkie bezpośrednie zagrożenie. Jeśli większość lub wszystkie zwierzęta morskie wymrą, ludzkość może polegać na akwakulturze stworzonej dla naszych sushi i filetów z łososia – można przeczytać na łamach Bloomberga.

Podobnie jest w przypadku zanieczyszczenia mórz, oceanów oraz powietrza. Pływający plastik, czy też cząstki szkodliwych substancji unoszących się w powietrzu nie wpływają natychmiastowo czy też bezpośrednio na nasze życie. Stąd też wielu ludzi bagatelizuje problemy traktując wody oceanów jako zsyp na śmieci powodując śmierć tysięcy morskich stworzeń. Ludzkość jednak nie jest tego świadoma, gdyż dramat który ma miejsce rozgrywa się z dala od naszych wzroków.

Dlatego jeśli nie chcemy doprowadzić do naszej samozagłady, bo przecież efekty tych zanieczyszczeń w końcu w ludzkość uderzą, to musimy zacząć działać w kierunku naprawy obecnej sytuacji.

Powstrzymanie tej autodestrukcji będzie wymagało od ludzkości działań na szczeblu międzynarodowym, gdyż pojedyncze kraje nie są w stanie same nic zmienić. Wiele w kierunku poprawy już się dzieje, gdyż bogate kraje Zachodu faktycznie zmieniają politykę. To jednak nic nie znaczy w sytuacji gdy takie molochy demograficzne jak Chiny, Wietnam, Bangladesz, czy też Indonezja (które zamieszkuje blisko 2 mld ludzi, co daje blisko 1/3 światowej populacji) kompletnie nie przejmują się zanieczyszczeniami, które generują. Niemniej jednak trudno im się dziwić, są to kraje rozwijające, które chcą osiągnąć zachodni poziom życia. Krajom Zachodu natomiast łatwo jest pouczać państwa rozwijające się, gdyż same mogły prowadzić niczym nieskrępowaną ekspansję gospodarczą w latach 70. XX wieku.

Tutaj też pojawia się największy mankament. W momencie, gdy sytuacja staje się poważna i wymaga jednoznacznych działań, najludniejsze kraje świata dopiero wchodzą do gry, a przed nimi bardzo szybki rozwój gospodarczy, za którym muszą iść poważne konsekwencje dla globalnego ekosystemu. Dlatego też bogate kraje Zachodu będą na nie naciskać by stały się bardziej eko (co być może zatrzyma również rozwój, co jest Zachodowi na rękę). Kraje rozwijające się natomiast niespecjalnie będą o tym chciały słyszeć i należy sądzić, że jeśli nie będą za tym szły poważne sankcje to nic się z tym nie zmieni.

Niemniej jednak jak wspomina prof. Kołodko, największy ciężar zmian ciąży na krajach rozwiniętych, które swój poziom już osiągnęły i powinny przeskoczyć na kolejny level rozwoju jakim jest gospodarka ekologiczna, dzięki czemu będą łagodzić negatywne zmiany wywierane przez Chiny i inne kraje rozwijające się. Czy tak się stanie? Czas pokaże.

Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju. Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.

Polecane artykuły

Back to top button