Lotnictwo

Zakup Condora przez LOT może być przełomowym

W piątek LOT oficjalnie kupił niemieckie linie lotnicze Condor będące na skraju bankructwa. Jest to milowy krok dla polskiego przewoźnika, ale jednocześnie duże wyzwanie.

Linia poprzednio była częścią grupy turystycznej Thomas Cook Airlines, jednak w wyniku jej bankructwa Condor popadł w tarapaty finansowej i wymagał natychmiastowej pomocy. Otrzymał ją od rządu w Berlinie w postaci pożyczki o wysokości 380 mln euro (1,6 mld złotych). LOT musi pożyczkę spłacić i to dość szybko, gdyż jest to zobowiązanie krótkoterminowe – podaje się jednak, że Condor nie wykorzystał w całości tych pieniędzy, więc kwota do spłaty może być niższa. Prócz tego polski przewoźnik musiał zapłacić dodatkowo za zakup linii, który oscyluje w okolicach 250 mln euro (1 mld złotych). Sumarycznie więc LOT przejmując Condora musi się liczyć z wydatkiem na poziomie 2,6 mld złotych. Transakcja jest finansowana przez banki PKO BP oraz Pekao SA, a także przez ubezpieczyciela PZU. Wszystko zostało zabezpieczone przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Condor to de facto linia tej samej wielkości co LOT. Polski przewoźnik w 2019 roku przewiózł nieco ponad 10 mln osób, a Condor około 8 mln podróżnych. Tym samym sumarycznie obaj przewoźnicy przewieźli około 18 mln pasażerów. Z takim wynikiem Polska Grupa Lotnicza w skład której wchodzą LOT i Condor plasuje się w piętnastce największych europejskich grup będąc wielkościowo porównywalną do włoskiej Alitalii.

„Po połączeniu z Condorem zwiększymy wszechstronność i zasięg geograficzny. Mieliśmy przychody w wysokości prawie 1,9 mld euro, a teraz przejmujemy firmę, która prawie podwoi nasze zyski” – poinformował prezes Polskiej Grupy Lotniczej Rafał Milczarski. Condor w roku obrotowym 2018/19 zanotował około 57 mln euro zysku operacyjnego, przy przychodach rzędu ok. 1,7 mld euro.

Condor ma do dyspozycji 42 maszyny, które są uważane za wiekowe. Na flotę przewoźnika składa się 9 Airbusów A320, z których najstarsze egzemplarze mają ponad 20 lat, siedem sztuk A321, gdzie najstarszy egzemplarz ma 9 lat, a także dziesięć Boeingów 757 oraz szesnaście Boeingów 767. W przypadku tych ostatnich najstarsze egzemplarze mają nawet 30 lat. To sprawia, że flota Condora nie dość, że jest niekompatybilna z flotą LOT, to na dodatek wymaga wymiany ze względu na swój wiek.

Zakup 30 szerokokadłubowców

Z tego też powodu LOT planuje złożyć duże zamówienie na 30 szerokokadłubowych samolotów. Dwadzieścia z nich ma trafić do Condor, a dziesięć do LOT. Prezes Polskiej Grupy Lotniczej Rafał Milczarski wspomniał, że w grę wchodzi zarówno Boeing jak i Airbus, przy czym z jego wypowiedzi wynikało, że coraz mocniej rozważane są zakupy u europejskiego przewoźnika.

Condor ma się docelowo stać nowym centrum kompetencyjnym PGL na loty czarterowe, których oferta była niegdyś w LOT bardzo bogata. Marka Condor ma zostać zachowana, co jest bardzo dobrym posunięciem, gdyż Niemcy są bardzo przywiązani do swoich brandów i chętniej korzystają z usług rodzimych marek. Ma to tym większe uzasadnienie, że wstępnie Condor ma się rozwijać na rynku DACH, czyli Niemiec, Austrii oraz Szwajcarii. W dalszej perspektywie nowy nabytek LOT ma się pojawić w Polsce i w Budapeszcie.

Mówi się jednak, że Condor ma latać z Radomia, tak by przekonać do tego innych przewoźników, a jednocześnie tworzyć masę krytyczną dla CPK, co w przypadku operowania na Lotnisku Chopina jest coraz trudniejsze.  

Sukces czy wtopa?

Czy zakup Condora jest dobrym pomysłem? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to całkiem dobre posunięcie. LOT chcąc się rozwijać musi prowadzić ekspansję zwłaszcza jeśli myśli o zbudowaniu odpowiedniego ruchu do przenosin na CPK. Ponadto Condor miał kilka cennych slotów, na trudno dostępnych z perspektywy podaży lotniskach. Zakup przedsiębiorstwa pozwoli na operowanie w tych portach. Z drugiej strony należy pamiętać, że z perspektywy LOT jest to dość duża transakcja, która w przypadku gdy coś pójdzie nie tak może pogrążyć obie linie. Mając jednak na uwadze rozwój LOT w ostatnich latach, należy być dobrej myśli, gdyż jeśli ta transakcja okaże się sukcesem, to LOT może zacząć coraz mocniej rozpychać się łokciami na europejskim niebie.  

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button