Komentarze I Analizy

Podatek cukrowy to dobry pomysł

Przeciętny Polak zjada rocznie ok. 50 kg cukru. Jeśli ktoś lubi słodycze lub pije dużo słodzonych napojów, to prawdopodobnie pochłania go jeszcze więcej. Generalnie wraz z rosnącym dobrobytem spożycie cukru rośnie.

Niektóre badania pokazują, że dzieci dostarczają z cukru nawet 40-60% zapotrzebowania energetycznego. To zdecydowanie za dużo. Nadmierne spożycie „białej śmierci” łączone jest z wieloma chorobami cywilizacyjnymi, sprzyja nadwadze i psuciu się zębów.

Niektóre produkty są sztucznie drogie (mocny alkohol, papierosy) przez podatek akcyzowy i VAT. Dzięki zawyżonej cenie można zmniejszyć ich konsumpcję. Prawdopodobnie, gdyby paczka papierosów lub butelka wódki kosztowała 2 zł, to więcej osób by paliło papierosy lub nadużywało alkoholu.

W grudniu pojawił się pomysł opodatkowania cukru. Na ten moment ustawa jest na końcowym etapie procesu legislacyjnego. Podatek prawdopodobnie wejdzie w życie 1 kwietnia 2020 roku.

Na czym podatek będzie polegał?

Opodatkowane zostaną napoje słodzone (cukrem i innymi substancjami). Każdy litr dosłodzonego napoju będzie kosztował producenta dodatkowo 50 gr bez względu na to, ile substancji słodzącej dodał. Co więcej, każdy dodatkowy gram cukru powyżej 5 g na 100 ml napoju, będzie opodatkowany kwotą 5 gr.

Opodatkowane zostaną również napoje z substancjami aktywnymi (dodatek kofeiny, tauryny lub guarany) opłatą wynoszącą 10 gr za litr.

Jakie wpływy będzie generował podatek? Około 2,3 mld zł. Dla porównania 13 emerytura kosztuje ok. 10 mld zł. Zatem dodatkowe wpływy będą niewielkie. Co ciekawe, dochody z „podatku cukrowego” będą przekazywane w 98% do NFZ, czyli mają wspomagać ochronę zdrowia. Z drugiej strony sektor finansów publicznych to system naczyń połączonych, zatem wpływy do NFZ mogą nieco zmniejszyć presję na rząd, aby wspomagać sektor zdrowia np. pod naciskiem lekarzy rezydentów.

Czy podatek od cukru jest dobrym pomysłem?

Moim zdaniem jest to odpowiedni kierunek, podatki wpływają na nasze zachowania i preferencje konsumpcji. Podatek od cukru w napojach jest lepszym źródłem dochodów budżetowych niż podatek dochodowy, jeśli chodzi o aktywność do której „zniechęca”. Wysokie opodatkowania pracy sprawia, że mamy mniejszą skłonność do pracy zarobkowej, zatem osłabia produkcję w kraju. To już faktycznie lepiej opodatkować ten rodzaj konsumpcji, który jest długookresowo mniej pożądany.

Czy coś bym zmienił? Tak. Nie tylko cukier powinien być na celowniku, ale również żywność silnie przetworzona z wieloma sztucznymi konserwantami.

Zwiększając opodatkowanie żywności niezdrowej, jednocześnie powinniśmy obniżyć opodatkowanie żywności nieprzetworzonej: warzyw, owoców, węglowodanów (ryże, kasze itp.) i mięso? Może to bez sztucznych hormonów i antybiotyków? Temat do dyskusji. Takie dwustronne działanie: większy podatek na napoje z dużą ilością cukru i obniżenie stawki podatku na napoje bez cukru przyniosło pożądany efekt np. w Chile.

Ważne jest całościowe podejście do uregulowania i opodatkowania żywności. Zgodnie z  raportem NIK-u z 2018 roku producenci skutecznie wymijają restrykcję regulujące zastosowanie chemicznych substancji dodawanych do jedzenia np. konserwantów. Limity dodatków danych substancji są przestrzegane, ale producent zamiast jednego konserwantu zastosuje trzy różne, w każdym trzymając się limitu, a w efekcie konsument i tak otrzymuje żywność naszpikowaną niezdrowymi substancjami.

Uszczelnienia jak widać, nie wymagał tylko system podatkowy, być może teraz czas, aby urealnić stosowanie przepisów w zakresie produkcji żywności zgodnie z ich celem oraz zmieniać strukturę opodatkowania w zależności od stopnia przetworzenia i dodatków substancji niepożądanych w danej ilości.

Nawiązuje tu do idei libertariańskiego paternalizmu propagowanej przez noblistę Richarda Thalera. Człon libertariański sugeruje wolność, a człon paternalizm prowadzącą rękę. Zadaniem odpowiedzialnego „architekta wyboru” jest skonstruowanie takiego systemu, w którym, to co jest najzdrowsze (w kontekście żywności), było jak najtańsze i najłatwiej dostępne. Eksperymenty pokazały, że osoby w bufecie jedzą więcej zdrowych komponentów posiłków (np. warzyw) niż słodyczy, gdy te pierwsze są postawione w najbardziej dostępnym miejscu, to jest najprostszy przykład skuteczności architektury wyboru.

dr Wojciech Świder

Polecane artykuły

Back to top button