Gospodarka

Świat sportu stanął na głowie i stracił potężne pieniądze

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 sieje spustoszenie niemal w każdym kraju na świecie. Nie dziwi więc, że cierpi również świat sportu. Obecnie branża ponosi gigantyczne straty.

A co ma świat sportu do ekonomii?

Niejednokrotnie spotykałem się z pytaniem: „A co ma świat sportu do ekonomii?”. Otóż ma. Bardzo wiele. Wystarczy spojrzeć na fakt, jakie kwoty stoją za organizacją wydarzeń sportowych czy też za kontraktami sponsorów z poszczególnymi zawodnikami. Dla przykładu, organizacja Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku to koszt rzędu 40 miliardów dolarów. Zapewne niemała część tej kwoty zwróciła się z tytułu praw telewizyjnych, gdyż impreza przyciągnęła przed odbiorniki 4,3 miliarda widzów.

Firmy chcące się zareklamować podczas finału Super Bowl w futbolu amerykańskim w 2019 roku musiały się przygotować na wydatek w wysokości 5,3 miliona dolarów za 30 sekund emisji. Wszystko to, przed telewizorami, oglądało ponad 110 milionów Amerykanów.

Zobacz także: Nagrody finansowe dla medalistów. Ile warte jest olimpijskie złoto?

Wydatki związane z organizacją wielkiego sportowego eventu wpływają również często na wzrost jakości życia w danym kraju. Mogliśmy to zaobserwować w Polsce przy okazji EURO 2012. Od roku 2007, w którym Polska dowiedziała się, że zorganizuje imprezę do roku 2012 oddano do użytku ponad 2,6 tysiąca kilometrów dróg. Znacznej poprawie uległa także infrastruktura lotnicza czy hotelowa. W tym miejscu należy podkreślić, iż istnieje również druga strona medalu przy organizacji imprez sportowych. Mowa między innymi o masowych wysiedleniach ludności, które można było zaobserwować przy organizacji Olimpiady w Soczi oraz Rio de Janeiro, jednak jest to temat na osobny artykuł.

Jak zatem pandemia koronawirusa wpłynęła na świat sportu?

Jak zatem pandemia koronawirusa wpłynęła na świat sportu? W pierwszej kolejności należy wspomnieć o przełożeniu najważniejszej imprezy czterolecia, czyli Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Miały się one odbyć na przełomie lipca i sierpnia 2020 roku, jednak z uwagi na szerzącą się pandemię i nieustanny wzrost liczby zakażeń zostały przełożone o rok. Mają się odbyć w terminie  23.07–8.08 2021 roku. Całkowitych (faktycznych) kosztów imprezy prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Zresztą można odnieść wrażenie, że sami organizatorzy również stracili już rachubę. Pierwotnie koszt igrzysk miał wynieść 7,3 miliarda dolarów, z czego ponad połowa miała być sfinansowana przez japońskie władze. Szybko nastąpiła jednak zmiana planów, a budżet imprezy został zwiększony do 12,6 miliarda dolarów. Na tym jednak nie koniec, bo po przeprowadzeniu audytu okazało się, iż realny koszt przeprowadzenia imprezy może wynieść nawet 26-28 miliardów dolarów. Do tej kwoty należy doliczyć koszty związane z przesunięciem imprezy. Według Forbesa wynoszą one 2,7 miliarda dolarów, natomiast portal Learnbonds.com wskazał na jeszcze wyższą kwotę – 5,3 miliarda dolarów. Sęk w tym, że władze Japonii nie chcą pokryć dodatkowych kosztów, przerzucając odpowiedzialność na Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Trudno stwierdzić jak finalnie będzie wyglądało finansowanie wydarzenia. Biorąc pod uwagę, że koszty imprezy odbywającej się 12 lat temu wyniosły 40 miliardów dolarów, można natomiast sądzić, iż kwota organizacji, o której informują Japończycy nie jest ostateczna i będzie znacznie wyższa.

Zobacz także: Globalny wzrost transportu intermodalnego. Czy tendencja się utrzyma?

Przeniesione na 2021 rok zostały również piłkarskie mistrzostwa Europy. Odbędą się one prawdopodobnie na przełomie czerwca i lipca. Ich formuła oraz miasta-gospodarze pozostaną bez zmian. Piłka nożna to jedna z dyscyplin, które ucierpiały najbardziej w wyniku pandemii. Dzieje się tak, gdyż współtwórcami widowiska tworzonego, w dużej mierze, przez piłkarzy, byli też widzowie obecni na stadionach. Drużyny, oprócz strat finansowych, stracą również atut w postaci „dwunastego zawodnika”, który swym dopingiem potrafił niejednokrotnie wpłynąć na wynik meczu. Pandemia koronawirusa odbija się najbardziej na klubach, które notowały największe zyski z transmisji telewizyjnych oraz które notowały największą frekwencję na stadionach. Przedstawiciele Manchesteru United poinformowali, że straty wynikające z transmisji spotkań wyniosły do tej pory około 20 milionów funtów.

Co istotne, coraz więcej klubów decyduje się też na odwoływanie zagranicznych tournée, które zapewniały duże wpływy do klubowej kasy (dla zobrazowania – FC Barcelona za tournée po Stanach Zjednoczonych przed startem obecnego sezonu zainkasowała 5 milionów euro). Do tej pory na takie kroki zdecydowały się czołowe angielskie drużyny.  Ze związku z tym zarządy klubów starają się zrekompensować  starty,. Najczęściej czynią to przez obcinanie pensji piłkarzom. Warte podkreślenia jest, że na takie obniżki  zawodnicy często godzili się dobrowolnie. Sportowcy wszystkich sekcji FC Barcelony dzięki obniżce wynagrodzeń pozwolili zaoszczędzić klubowi już 39 milionów euro. Nie wszędzie jednak stosowane są takie zabiegi. Liga białoruska kontynuuje rozgrywki, wbrew opinii piłkarzy, którzy wyrażali obawy o własne zdrowie. Prezydent kraju, Aleksandr Łukaszenka, z uśmiechem na twarzy, zalecał jednak kurację wódką, smalcem, częste wizyty w saunie oraz wierność jednemu partnerowi (przynajmniej przez jakiś czas). Nawet szwedzki model walki z koronawirusem wydaje się przy tym konwencjonalny.

Ważne rzeczy dzieją się również w siatkówce. Włoska SuperLega, uważana za najsilniejszą ligę na świecie, może, w związku z pandemią, ponieść duże straty. Problemy dotykają nawet czołowych klubów. Leo Shoes Modena była zmuszona do sprzedaży Bartosza Bednorza do Zenitu Kazań, a z klubu odejdą również Matthew Anderson oraz, prawdopodobnie, Ivan Zaytsev. Trentino jest na etapie przeciągania liny ze swoim nowym nabytkiem, Nimirem Abdel-Azizem, gdyż ten nie chce obniżyć swego kontraktu. Sytuacja klubów polskiej Plusligi, mimo że trudna, wydaje się być o wiele stabilniejsza od klubów włoskich. Czołowe drużyny w Polsce posiadały budżet na poziomie około 18 milionów złotych. W wyniku pandemii zmniejszy się on średnio o 20-25%. To nie przeszkadza jednak polskim drużynom w byciu konkurencyjnym – pokazują to ich transfery. Może się okazać, że poziom rozgrywek, dzięki zakupionym zawodnikom, będzie jeszcze wyższy niż w minionym sezonie. Atrakcyjność krajowych rozgrywek może wzrosnąć również dzięki niestabilnej sytuacji zagranicznych lig. Barkom-Każany Lwów oraz Berlin Recycling Volleys zgłosiły się do włodarzy Polskiej Ligi Siatkówki z zapytaniem, czy mogłyby występować w Pluslidze. Szczególnie w przypadku Niemców taka postawa nie może dziwić, gdyż są zdecydowanie najsilniejszą drużyną w kraju, szukają nowych wyzwań, a dodatkowo pojawiają się informacje, że już 3 drużyny wycofały się z niemieckich rozgrywek z powodu problemów finansowych.

Zobacz także: Polski rynek sponsoringu sportowego jest warty ponad miliard złotych

Rozgrywki tenisowe powoli wracają do życia. Hubert Hurkacz ma już pierwsze mecze za sobą. Podobnie sytuacja wygląda w sportach walki. Dana White zorganizował po przerwie już dwie gale UFC, które oprócz braku kibiców wyróżniały się świetnym poziomem sportowym. Mariusz Wach 12 czerwca wraca na ring w walce z Kevinem Johnsonem. Również inne dyscypliny uwalniają się ze stanu hibernacji. Ta informacja to błogosławieństwo, zarówno dla wielu sportowców, dla których sport to praca i źródło utrzymania, jak i dla jeszcze większej liczby kibiców, którzy na pewien czas utracili źródło emocji.

Branża szybko otrząśnie się i wyjdzie z kryzysu związanego z wirusem

Widząc jaki głód odczuwają ludzie z powodu braku wydarzeń, jestem przekonany, że akurat świat sportu szybko otrząśnie się i wyjdzie z kryzysu związanego z wirusem Covid-19. Prawdopodobnie wiele klubów i sekcji sportowych upadnie. Prawdopodobnie polityka podmiotów zarządzających klubami sportowymi się zmieni. Prawdopodobnie wiele osób początkowo będzie miało opory, aby przyjść i oglądać widowiska sportowe w dużym skupisku ludzi. Z całą pewnością jednak można powiedzieć, że wrócą wszelkie rozgrywki, wrócą kibice i wrócą gigantyczne pieniądze, które za tym wszystkim stoją.

Polski tor do wyścigów motoryzacyjnych może powstać dzięki CPK

Polecane artykuły

Back to top button