Komentarze I Analizy

Dopłata do wkładu własnego, czyli słaby postulat Trzaskowskiego

Kampania wyborcza, mimo że zbliża się ku końcowi, to ciągle rozpala wielu do czerwoności. Kandydaci natomiast chcąc przekonać do siebie jak największy elektorat proponują kolejne postulaty, którymi chcą uszczęśliwić kolejnych wyborców. Jeden z postulatów Rafała Trzaskowskiego, mianowicie dopłata do wkładu własnego na zakup mieszkania dla młodych ludzi, szczególnie mnie zaciekawił dlatego nieco go omówię.

Dopłata do wkładu własnego na zakup mieszkania dla młodych nie rozwiąże problemu

Na sam koniec kampanii został elektorat, który jest najmniej przydatny politykom, czyli ludzie młodzi. Powszechnie wiadomo, że frekwencja wyborcza wśród najmłodszych wyborców jest najniższa, więc liczba postulatów kierowanych w ich stronę jest niewielka i jakościowo też nie najlepsza. Idealnym przykładem takiego działania może być najnowszy postulat Rafała Trzaskowskiego skierowany do młodych. Notabene postulat żywcem zaczerpnięty od Władysława Kosiniaka-Kamysza. 

Zobacz także: Młodzi Europejczycy najmocniej ucierpieli na rynku pracy

Dopłata do wkładu własnego na zakup mieszkania dla młodych w absolutnie żaden sposób nie rozwiąże problemu. Dlaczego?

  1. W Polsce jest problem z podażą mieszkań, tzn. buduje się ich za mało. W efekcie okrojone są także zasoby mieszkaniowe. W zależności od szacunków w Polsce brakuje od 3 do 4 mln mieszkań. W 2019 roku pobudowano ich najwięcej od 1980 roku – 207 tys. jednak to ciągle nie zaspokaja potrzeb rynkowych. Z tego też powodu ceny na rynku nieruchomości rosną ostatnimi czasy w dużych miasta blisko dwa razy szybciej niż średnia krajowa pensja. Wynika to m.in. z niskich stóp procentowych przez co mieszkania są traktowane jako alokacja kapitału. W 2019 roku 40 proc. kupowanych mieszkań było na cele inwestycyjne, z czego duża część z nich była opłacana gotówką. Czy w związku z tym dopłaty do wkładu własnego w czymś pomogą? Absolutnie nie, a wręcz przeciwnie, jeszcze przyspieszą wzrost cen i jestem skłonny stwierdzić, że pogorszy to sytuację wielu młodych osób.
  2. Wkład własny jest czymś przydatnym jeśli mamy zdolność kredytową. Według Fundacji Habitat for Humanity Poland, aż 70 proc. polskich rodzin nie ma zdolności kredytowej. W przypadku młodych ludzi odsetek może być (ale nie musi) jeszcze wyższy. Wynika to z faktu, że banki najchętniej preferują osoby z umowami o pracę. Niestety młodzi ludzie w dużej mierze są zatrudnieni na umowy zlecenie, a nawet umowy o dzieło, które bardzo często są odrzucane przez banki, zwłaszcza obecnie w okresie niepewnej sytuacji rynkowej. Komu więc ma pomóc wkład własny?{loadmoduleid 155}

Politycy mówią o wkładzie własnym, bo to jest po prostu wygodne

Politycy proponują wkład własny, bo jest to po prostu wygodne. Pokazują, że coś robią z rynkiem mieszkaniowym, a jednocześnie proponują gotówkę, co może się podobać. Niestety to nie rozwiązuje w żaden sposób problemu polskiego rynku mieszkaniowego, a wręcz może go pogłębiać. Politycy uderzają w rynek od strony popytowej, gdzie absolutnie nie ma z tym problemu. Problem jest po stronie podażowej, gdyż tych mieszkań buduje się za mało. Najlepszym pomysłem byłoby zliberalizowanie przepisów budowlanych dla podmiotów prywatnych, ale także zwiększenie zaangażowanie państwa. Niestety obecna aktywność państwa na rynku mieszkaniowym to jedna wielka porażka. Programem, który pobudził nadzieję było  Mieszkanie plus, w ramach którego miało powstać 100 tys. mieszkań w ciągu czterech lat. Powstało tysiąc.

Zobacz także: Eurostat: w 2020 roku na jednego mieszkańca UE przypadało 0,53 samochodu

Można by było nieco zahamować spekulacje nieruchomościami, które mocno podbijają ceny mieszkań, jednak i na to się nie zanosi.

Oczywiście większa aktywność państwa na rynku mieszkaniowym pobudzi głosy, zwłaszcza wśród młodych ludzi, że to komunizm. Komunizmu teraz np. nie ma, ale też zakup mieszkania przez młodych ludzi jest bardzo trudny, przez co często muszą wynajmować pokoje, za które miesięczna opłata jest niewiele niższa niż rata kredytu na 30 lat.  Nie mówiąc już o kosztach wynajmu całego mieszkania.

Konkludując. Politycy nie przejmują się młodymi ludźmi, co mnie nie dziwi, bo dlaczego mieliby to robić skoro młodzi nie przejmują się polityką. Ponadto jeśli już coś zaproponują to jest to pójście po linii najmniejszego oporu i często działanie w żaden sposób nie rozwiązujące problemu. W ostatecznym rozrachunku rynek mieszkaniowy dalej działał jak działa i nikt się tym nie będzie specjalnie przejmował. W zamian politycy zaproponują rozwiązania, które niczego nie rozwiążą.

Filip Lamański

Rynek mieszkaniowy w Polsce i jak go naprawić

Polecane artykuły

Back to top button