Polska

Polska przeszła kryzys łagodnie? Prawdziwa recesja może dopiero nadejść

Kolejne dane standardowo zaskakują ekonomistów i okazują się lepsze niż przypuszczano jeszcze kilka miesięcy temu. Rząd, think tanki gospodarcze i media podają, że uniknęliśmy głębokiej recesji, a polska gospodarka kolejny raz ma się lepiej od innych. To oczywiście jest prawda, jednak pewne dane każą twierdzić, że wcale nie uniknęliśmy kryzysu i najgorsze może być dopiero przed nami.

Rząd w celu ratowania gospodarki wpompował w nią setki miliardów złotych. Miały one posłużyć ratowaniu przedsiębiorstw, a w konsekwencji miejsc pracy. Cały program pomocowy faktycznie się sprawdził przez co bezrobocie w Polsce nie eksplodowało, a sytuacja przedsiębiorstw była względnie dobra. Cała pomoc opierała się na udzieleniu firmom dotacji i pożyczek, które miały pomóc im przetrwać ten trudny okres. Jak to jednak przy takiej pomocy bywa, trzeba ją zwrócić, a moment spłaty długów zbliża się nieubłaganie.

I tak np. w przypadku Tarczy Finansowej PFR jeśli przedsiębiorca w ciągu roku utrzyma stan zatrudnienia lub je zwiększy to do spłaty będzie miał tylko 25 proc. otrzymanych środków.  

Tutaj jednak pojawia się problem. W przypadku wielu mikrofirm każdy etat stanowi istotny koszt, który może być w obecnych czasach trudny do udźwignięcia. W takiej sytuacji może się okazać, że wiele przedsiębiorstw będzie musiało zwrócić pożyczkę w całości, gdyż nie było w stanie utrzymać zatrudnienia.

Z kolei małe i średnie przedsiębiorstwa mają jeszcze jeden warunek. Jeśli chcą zwracać tylko 25 proc. uzyskanych środków, to w ciągu 12 miesięcy muszą zanotować straty gotówkowe na poziomie wyższym niż 25 proc. subwencji. I tylko utrzymanie zatrudnienia i poniesienie strat pozwoli firmom na minimalny zwrot uzyskanych środków.

Przedsiębiorcy korzystali także z innych pożyczek jak m.in. pożyczki płynnościowe POIR, które były wypłacane przez BGK, ale ich zwrot jest obligatoryjny. Oczywiście okres spłąty wynosi nawet 6 lat, ale ciągle są to środki, które wymagają zwrotu.

W kwietniu 2021 roku minie rok od uruchomienia programów pomocowych co oznacza, że wiele przedsiębiorstw będzie musiało spłacić swoje zobowiązania. Jeśli sytuacja w gospodarce nie zostanie opanowana (a nie zanosi się na to), to będzie to zwrot zobowiązań w warunkach trudnej sytuacji gospodarczej. Wiele firm może nie spełnić warunków, które pozwalają im na spłatę tylko 25 proc. środków, co będzie się wiązało ze spłatą całości. Z kolei te, które spełnią warunki, po upływie 12 miesięcy mogą rozpocząć procedurę cięcia etatów, co z kolei będzie wiązać się ze wzrostem bezrobocia.

Dlatego wieszczenie o końcu kryzysu są zdecydowanie zbyt odważne. Konieczność spłat zobowiązań przez firmy może okazać się dla gospodarki zabójcza. Kluczowa w obecnych prognozach jest informacja ile procent firm kwalifikuje się do umorzenia części zobowiązań. Publicznie takie dane nie są udostępnione, w związku z tym przewidywania na temat przyszłości gospodarki są obarczone dużą niepewnością. Należy mieć jednak świadomość, że sytuacja w gospodarce może się znacznie pogorszyć i prawdziwy kryzys do Polski dopiero nadejdzie. Chyba, że rząd postanowi całkowicie umorzyć zobowiązania firm wobec państwa.

Filip Lamański

Polecane artykuły

Back to top button