Komentarze I Analizy

Polski sukces gospodarczy w dobie pandemii, co za niego odpowiada?

Nasz kraj przechodzi obecny kryzys bardzo łagodnie. Drugie najniższe bezrobocie w UE, jeden z najniższych spadków PKB i dobre perspektywy. Nie są to żadne czary, a wszystko to zasługa wielu sprzyjających czynników i szczęścia. Z czego wynika polski sukces gospodarczy? Przyjrzymy się liczbom.

Polski sukces gospodarczy jest niepodważalny

Trzy tygodnie temu GUS opublikował wstępny szacunek polskiego PKB w 2020. Spadek o 2,8% i pierwsza recesja (w ujęciu rocznym) od czasów transformacji ustrojowej, przerwana 28-letnia passa. Choć wynik bezwzględnie może nie wydawać się zbyt optymistyczny, to na tle Europy jest on całkiem niezły. Lepsze od naszego kraju rezultaty osiągnęły tylko dwa państwa Unii Europejskiej — Litwa i Irlandia. Warto mieć na uwadze, że wzrost Irlandii wynika m.in. ze sztucznego napompowania jej PKB przez międzynarodowe korporacje. Niskie stawki podatkowe ściągają wielki biznes, który chętnie lokuje swoje siedziby na wyspie św. Patryka.

zmiana pkb panstw ue

Liczby mówią jasno – Polska należy do państw, które przeszły rok 2020 najlepiej w Europie. Żeby się upewnić co do stanu gospodarki można spojrzeć też na dłuższą perspektywę. Jeżeli weźmiemy pod uwagę także obecny rok, to okaże się, że tylko 4 państwa UE (według prognoz KE) odrobią straty spowodowane koronakryzysem. Będą to kolejno – Irlandia, której PKB w stosunku do 2019 zwiększy się aż o 6,5%, Litwa której PKB urośnie o 1,3%, Polska o 0,2% i Luksemburg, którego PKB wróci do stanu z 2019. Irlandię ze wspomnianych wyżej powodów należy odsunąć na bok i znowu Polska znajduje się w ścisłej unijnej czołówce.

Polski sukces gospodarczy, wzrost PKB

Polski sukces gospodarczy, czyli nie myślmy tylko o PKB

No dobrze, ale gospodarka to nie tylko PKB. Są też inne wskaźniki takie jak bezrobocie, zatrudnienie, pensje, zadłużenie itd. Pełna zgoda – suche PKB nie oddaje często prawdziwego stanu państwa. Przyjrzyjmy się zatem reszcie wskaźników. Na pierwszy ogień idzie bezrobocie. Obecnie możemy mówić w Polsce o dwóch różnych stopach bezrobocia – BAEL i GUS-owskie. Bezrobocie według Głównego Urzędu Statystycznego ma sporo wad. Na przykład nie uwzględnia osób pracujących na czarno czy takich, które mimo gotowości podjęcia pracy nie mogą tego zrobić (np. z uwagi na lockdown). Dużo lepsze do porównywania będzie BAEL, czyli Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności. Badanie ma charakter ankiet w których statystycy pytają się o to czy ktoś poszukuje pracy, czy przepracował w tym tygodniu choćby godzinę itd. Dużą zaletą tego pomiaru jest większe oddanie stanu faktycznego poprzez branie pod uwagę pracujących na czarno. Co miesiąc Eurostat oblicza i publikuje jego wartość dla państw członkowskich, dzięki czemu możemy je porównać. Jak zatem wygląda bezrobocie w Europie? Przyjrzyjmy się.

Polski sukces gospodarczy, czyli niskie bezrobocie

Co się okazuje? Niższe bezrobocie niż w Polsce jest tylko u naszych południowych sąsiadów. No ale sama stopa nie oddaje jeszcze reakcji na pandemię. Jak zmieniła się ona w ciągu ostatniego roku? Dla porównania przedstawię pozostałe państwa z podium. Wyniki są znów dobrą wiadomością dla rządzących – wzrost bezrobocia w Polsce należał do najniższych. W Czechach w okresie grudzień 2019 – grudzień 2020 stopa bezrobocia wzrosła z 2 do 3,1 proc., a w Holandii z 3,2 do 3,7 proc. U nas to skok z 2,9 do 3,3 proc. Biorąc pod uwagę wartość bezwzględną jak i jej przyrost cały czas jesteśmy w czołówce (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Znajdą się oczywiście tacy co powiedzą, że to sztuczne podtrzymywanie statystyk – pracujemy na pół etatu albo nic nie robimy w pracy, a pracodawca nas trzyma, bo takie były wymogi przyjęcia tarczy finansowej. Spójrzmy zatem na liczbę przepracowanych godzin.

godziny pracy

Kolejny raz nasz kraj pozytywnie zaskakuje. Podsumujmy więc: bezrobocie w normie, a zatrudnienie spadło najsłabiej. To bardzo dobry wynik którym nie może pochwalić Irlandia czy Litwa, które obok nas najmocniej trzymały się pod względem PKB. No dobrze, a jeżeli  pracodawcy utrzymali zatrudnienie i produkcję, ale obcięli pensje dla swoich pracowników? Taki wariant jest bardzo prawdopodobny, więc przyjrzyjmy się wynagrodzeniom w Polsce. Dane z GUSu prezentują się tak:

Polski sukces gospodarczy, czyli wynagrodzenia w naszym kraju dalej rosną

Jak widać rok 2020 był czasem wzrostu pensji. Cytując GUS: “W grudniu 2020 r. (…) przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) było wyższe o 6,6% r/r”. Dość dobry wynik biorąc pod uwagę jak ciężki to był czas.

Zobacz także: Gospodarka Rwandy odnotuje w 2021 roku dwucyfrowy wzrost gospodarczy

Polski sukces gospodarczy, czyli nie taki straszny dług jak go na zielono malują

Pesymiści powiedzą teraz – no dobrze, dobrze – sytuacja jest stabilna, ale to zasługa wielkiego zadłużania kraju. Za kilka lat skończymy jak Grecja, a już teraz międzynarodowe instytucje załamują ręce patrząc na nasz deficyt i dług. Otóż jest zgoła inaczej. Nasza sytuacja jest oceniana optymistycznie. Nawet bardzo. Do tego stopnia, że zostaliśmy ocenieni najbardziej pozytywnie w całej Unii Europejskiej. Komisja Europejska stworzyła dokument w którym analizowała stabilność fiskalną państw członkowskich. Dzięki zastosowaniu heat mapy, można łatwo zobaczyć które państwa mają z tym problem, a które nie. Polska jako jedyna wszystkie rubryki ma wypełnione na zielono, co oznacza, że KE nie widzi większego zagrożenia dla naszej stabilności.

matryca

źródło: Eurostat

Często słychać też głosy o to, że deficyt jest ogromny i nie stać nas na kolejne wydatki. Jak dużo wydaliśmy na przeciwdziałanie pandemii? Impuls fiskalny Wielkiej Brytanii, Polski, Niemiec i Francji porównano w zamówionej przez Senat ekspertyzie na ten temat. Gdyby wziąć pod uwagę całość wydatków, gwarancji i obniżek podatków to wypadamy naprawdę blado – Polska z wynikiem 13,1% PKB plasuje się daleko w tyle za Francją (23,5%), Wielką Brytanią (32,4%) i Niemcami (38,9%). Skale zaburzają jednak gwarancje, które stanowią u pozostałych państw całkiem pokaźną sumę. Uczciwie byłoby odjąć gwarancje (które nie generują deficytu) i przyjrzeć się samym wydatkom i obniżkom podatków. Tutaj dysproporcja już nie jest tak duża. Widzimy kilka ciekawych rzeczy. Obniżki podatków stanowią naprawdę małą część wsparcia – najmniejsze są w Polsce (0,7%) i stanowią blisko połowę niemieckich i francuskich (1,3%). Jeżeli spojrzeć na wydatki to są tutaj już większe różnice. Na samym dole plasuje się Francja i Polska z wynikami kolejno 6,4% i 7%, dalej Niemcy z 9,7%, a daleko z przodu Wielka Brytania z wydatkami rzędu 15,3% PKB.

wsparcie publiczne

Nasze wydatki nie były duże

Można więc powiedzieć, że nasze wydatki nie były duże. Patrząc na wielkość pomocy łatwo zauważyć, że powinniśmy mieć jeszcze trochę miejsca na nowe tarcze, które mogłyby na przykład zasilić osłabioną gastronomię. W swoim raporcie z lutego, Międzynarodowy Fundusz Walutowy sugerował Polsce, aby ta zwiększyła wsparcie dla firm i nie przejmowała się zadłużeniem. Tak – MFW krytykowała nasz rząd za zbyt mały deficyt. Jak stwierdzili autorzy tego raportu, czas na zbijanie zadłużenia będzie po kryzysie. Fundusz wskazuje, że mamy względnie niski dług publiczny. Jest w tym sporo prawdy, bo był on w 2019 na relatywnie bezpiecznym poziomie 46% PKB, co uplasowało nas w tej mniej zadłużonej części Europy. Jak widać – nie jest tutaj źle. Warto jednak zaznaczyć, że o ile gospodarczo mamy jeszcze luz, to prawnie nasze możliwości są ograniczone. W konstytucji zapisany jest limit poziomu długu publicznego, który wynosi 60%. Tak sztywny górny próg jest z pewnością czynnikiem krępującym ekspansywną politykę fiskalną rządu. Dalsze zwiększanie długu byłoby więc możliwe tylko w sytuacji zmiany konstytucyjnych zapisów.

Zobacz także: Polska gospodarka niedługo przestanie dynamicznie rosnąć

Polski sukces gospodarczy osiągnięto bez znacznego zadłużania się

Dobrze – skoro ustaliliśmy już, że nasza gospodarka przeszła ten kryzys stosunkowo łagodnie, nasze finanse publiczne zdają się być w stabilne, a bezrobocie w normie, to pora na znalezienie odpowiedzi – dlaczego? Co sprawia, że nasz kraj tak dobrze się trzyma? Wszystko to zasługa charakteru tego kryzysu i dużego szczęścia naszej gospodarki.

Gastronomia, hotelarstwo i automotive głównymi winowajcami recesji

W wyniku lockdownu (bo to on jest bezpośrednią przyczyną spadków) wiele branż zostało zamkniętych. Hotele, atrakcje turystyczne, gastronomia czy siłownie,  to branże które najmocniej się wykrwawiły. Spójrzmy zatem które sekcje gospodarki oberwały najsilniej. Świetnie zobrazowali to ekonomiści banku Pekao w swoim raporcie „Oprogramowanie i usługi IT. Charakterystyka branży, perspektywy rozwojowe, główne obszary”, co widać na poniższym wykresie:

przychody pekao

Wnioski są dość oczywiste i intuicyjne — kryzys uderzył z największym impetem w hotele i restauracje. Do tego należy z pewnością doliczyć ukrytą w pozostałych usługach działalność kulturowo-rozrywkową. W przetwórstwie przemysłowym ukryto zaś motoryzację, która ciągnęła całą branżę w dół. I to jest główny powód względnej odporności naszej gospodarki. Omówmy go po kolei. Na początek gastronomia, która jest u nas względnie małym sektorem. Dlaczego? Bo Polacy nie jedzą na mieście. Statystycznie polska rodzina jedynie 3% swoich wydatków przeznacza na jedzenie poza domem. Średnia w UE to 7%, a w niektórych państwach to dwucyfrowy wynik. Czemu tak mało? Na pewno po części to wina naszych zarobków, ale myślę, że w większej mierze to zasługa kultury. Portugalczycy czy Węgrzy nie odbiegają nam tak bardzo w zarobkach aby różnica była znaczna, a jest. A tak prezentują się polskie wydatki na tle Europy:

jak duzy procent

Zobacz także: PKB per capita 2020: Europa Środkowa goni Południową

Kolejna ważna statystyka to hotele. Istnieje ekonomiczne pojęcie HoReCa (ang. Hotel, Restaurant, Catering/Café), które oznacza branżę gastronomiczno-hotelarską. To właśnie ona najmocniej oberwała. Jak wyglądają wydatki Polaków na hotele i restauracje? Według najnowszych dostępnych danych Eurostatu (z 2019) to 3,7%. Czyli najmniej w całej UE. Mniej od Litwy czy Rumunii. Wśród wydających najwięcej są m.in. Grecy (17,8%) czy Hiszpanie (14,8%). To ich kraje najsilniej oberwały. Korelacja (i wyjątkowość Irlandii) pięknie prezentuje się na poniższej wizualizacji:

udzial wydatkow

Jak widać, jest to jeden z najważniejszych czynników. Ważny, ale nie jedyny. Innym bardzo istotnym jest też przemysł motoryzacyjny, który mocno oberwał z powodu spadku ruchu na ulicach oraz odłożeniu zakupu nowego samochodu na później. Największymi producentami samochodów w Europie są Niemcy, Francuzi, Hiszpania, Czesi i Włosi. Przestoje spowodowane kwarantanną pracowników i zamykaniem niektórych fabryk spowodowały duże straty dla gospodarki. Kolejny istotny segment gospodarki to kultura i rozrywka, które stanowią spory procent PKB we Włoszech czy Grecji. Bardzo ważni w czasie pandemii byli kurierzy i e-commerce, który należy w Polsce do bardzo rozwiniętych. Niewiele osób wie, ale to właśnie w Polsce znajduje się najwięcej paczkomatów w Europie. To bardzo istotna przewaga w czasach zamkniętych sklepów stacjonarnych. 

Polski sukces gospodarczy, czyli eksport przede wszystkim

Następną rzeczą, nad którą chciałbym się pochylić, jest eksport, który jest w dużej mierze odpowiedzialny za polski sukces gospodarczy. W 2020 odnotowaliśmy rekordową nadwyżkę handlową. W najprostszych słowach oznacza to, że sprzedaliśmy więcej niż kupiliśmy. I jeżeli spojrzymy na PKB w zeszłym roku to właśnie eksport ratował nasz wynik. Dobrze to widać na poniższej grafice ekonomistów Pekao obrazującej składowe wzrostu polskiego produktu krajowego brutto w ciągu ostatnich 8 lat.

peka pkb

źródło: Twitter Pekao

Zobacz także: W 2020 roku Polska odnotowała 10-krotny wzrost nadwyżki w zagranicznym handlu towarami

Dlaczego eksport trzymał się tak silnie na nogach w takich czasach? Powodów jest kilka. Najważniejszym jest struktura naszego eksportu, który jest mocno zdywersyfikowany, dzięki czemu nie ma u nas takich sytuacji jak np. na uzależnionej od przemysłu samochodowego Słowacji, gdzie wiosenny lockdown silnie odbił się na całej gospodarce. A jakie produkty są naszą specjalnością? Baterie do samochodów elektrycznych, meble, AGD i RTV. Przyjrzymy się liczbom dokładniej, a znajdziemy głównych „winowajców” siły polskiego eksportu. Niemcy – to właśnie handel z nimi okazał się być tutaj kluczowy w kontekście rekordowej nadwyżki handlowej. Jeżeli chodzi o konkretne towary to zgodnie z danymi NBP prym w zeszłym roku wiodły baterie. Doskonale łączy się to z wiadomością, że Polska w zeszłym roku stała się największym dostawcą baterii do Niemiec i została unijnym liderem eksportu tych towarów. Jeszcze w 2019 Chiny i Korea odpowiadały za ⅔ dostaw do Niemiec. Według najnowszych danych to Polska jest obecnie liderem (z ponad 40% wynikiem). Wśród powodów takiej sytuacji należy doszukiwać się przede wszystkim efektów potężnej inwestycji LG Energy Solution, które ulokowało i nadal rozbudowuje megafabrykę w Kobierzycach. Innym winowajcą może być sama pandemia, która na wiosnę sparaliżowała handel z Chinami, a pod koniec roku przyczyniła się do wzrostu kosztów żeglugi. Dlaczego? Bo zabrało kontenerów. Wiele z nich utknęło w europejskich portach, a w Azji rozpoczęła się walka o nie. W grudniu stawki frachtu  na trasie Azja-Europa Północna były o 264% wyższe w porównaniu z cenami z 2019. Popyt na baterie też rośnie. CEO Volvo stwierdził jakiś czas temu, że pandemia przyspieszyła rozwój e-mobilności. Jak widać jest sporo czynników, które działały na naszą korzyść.

Zamknięci w czterech ścianach Europejczycy zaczęli zdawać sobie sprawę, że pora na małe przemeblowanie. Dotyczą nie zwracaliśmy takiej uwagi na kanapę czy szafy w salonie, ale praca zdalna zmieniła tutaj bardzo dużo. Wzrost popytu na meble notowano w całej Europie. Polska jako jeden z największych światowych producentów z pewnością znów zyskała na takich trendach. Analogiczna sytuacja tyczy się też AGD, którego jesteśmy czołowym eksporterem na Starym Kontynencie, czy RTV – a to właśnie od nas pochodzi połowa europejskich telewizorów. Dodajmy do tego jeszcze silny i szybko rosnący rynek IT, który reprezentowało w zeszłym roku m.in. studio CD Projekt.

Drugi powód to kurs złotego. Choć dla wielu drożejące euro może oznaczać coś złego, to nie zawsze tak jest. Dzięki temu, że złoty jest tańszy, nasi eksporterzy mogli sprzedawać swoje towary relatywnie taniej. Jeżeli wzrostu kursu nie odbija się na cenach produkcji, to sprzedając towary w euro zarabiamy realnie dużo więcej w złotówkach. Między innymi dlatego tani złoty może być czymś pozytywnym. To szczególnie ważne, ponieważ w czasach kryzysu następuje wielki reset rynku i można się wtedy wbić w globalne łańcuchy dostaw, co jest bardzo trudne w czasach hossy, a przynosi profity przez wiele następnych lat. Wzrost kursu w czasie pandemii widać na wykresie poniżej.

kurs euro

Ostatnią ważną sprawą związaną z eksportem jest wiosenna fala, która była w Polsce stosunkowo niewielka. Podczas gdy Zachód zmagał się z pełnymi szpitalami, to u nas notowano pojedyncze przypadki zachorowań. To bardzo istotne, bo pierwszy lockdown był dużo bardziej niebezpieczny dla firm niż następne. Całkowicie nieprzygotowany przemysł bezsilnie starał się walczyć z wirusem. Dzięki szybkiemu zamknięciu w Polsce był on opanowany, a to dało firmom czas na wdrożenie procedur na kolejne fale, które były już mniejszym obciążeniem dla lepiej przygotowanej gospodarki. Szybko zamykając granice i szkoły kupiliśmy sobie bardzo cenny wówczas czas.

Polski sukces gospodarczy jest głównie względny

Pamiętajmy, że o ile patrząc przez pryzmat całej gospodarki i innych państw UE nie jest u nas źle, to nie znaczy, że jest dobrze. Wiele branż w kraju (gastronomia, hotelarstwo, siłownie) jest na skraju bankructwa. Mówimy o setkach tysięcy miejsc pracy i tysiącach interesów życia. Nie należy mówić, że jest dobrze. Jest źle – to nadal wielki kryzys. Dlatego państwo powinno opracować skuteczne metody ochrony firm, które pomogą im przetrwać czas pandemii. Ich upadek będzie nie tylko osobistą tragedią tysięcy ludzi, ale to też wzrost bezrobocia i osłabieniem naszej gospodarki. Kluczowe w tej kwestii wydaje się jak najszybsze zaszczepienie Polaków i zwiększenie wsparcia dla zagrożonych upadkiem przedsiębiorstw.

Radosław Ditrich

Polska gospodarka w latach 2019-2023 będzie stosunkowo szybko rosnąć

Polecane artykuły

Back to top button