Komentarze I Analizy

Ekonomiści to samoluby, bo tak uczą ich na uniwersytetach

Na studiach ekonomicznych człowieka nie przedstawia się jako homo sapiens, a raczej jako homo oeconomicus, czyli człowieka ekonomicznego (ekona). Ekony to samoluby, charakteryzują się tym, że myślą racjonalnie, a jego głównym celem życiowym jest maksymalizacja użyteczności. Ekon chce mieć jak najwięcej, jest osobą chciwą, kalkulująca jedynie w pieniądzu. Oczywiście, że żaden człowiek się tak nie zachowuje. Ludzie w swoich działaniach, kierują się bardzo różnymi motywami, a korzyść finansowa jest tylko jedną z nich. Jednak jest pewna grupa, która zachowuje się w bardzo zbliżony sposób do ekona.  Są nią ekonomiści. 

Ekonomiści to samoluby

Trzej ekonomistów Robert H. Frank; Thomas Gilovich; Dennis T. Regan postanowili się przyjrzeć jak na studentów ekonomii, wpływa nauczanie ich, że inni ludzie są samolubni i kierują się tylko własną korzyścią. Autorzy przeanalizowali i sami dokonali kilku eksperymentów.

A o to jeden z nich. Gra w ultimatum ma banalnie proste zasady. Jeden uczestnik otrzymuje pewną sumę pieniędzy (w naszym przypadku będzie to 10 dolarów), a następnie ma zadecydować, jaką cześć kwoty przekaże drugiemu uczestnikowi. Z kolei uczestnik, który otrzymuje pieniądze, może tej oferty nie zaakceptować. W wypadku odrzucenia oferty, obaj uczestnicy nie otrzymują nic. Według teorii ekonomicznej najlepiej przekazać drugiej osobie 1 centa, a pozostałe 9,99 dolarów zatrzymać dla siebie. Może wydawać się to absurdalne, ale z punktu widzenia rachunku zysków i strat decyzja ta jest racjonalna. Pierwsza osoba zatrzymuję najwięcej pieniędzy dla siebie, a druga akceptuję tę umowę, bo lepiej jest mieć jednego centa, niż nic.

Jednak ludzie nie myślą tylko w kontekście zysków, równie ważna jest dla nich sprawiedliwość. Wiele osób woli nie zarobić nawet centa, jeśli druga osoba ma się wzbogacić na ich krzywdzie. Tak samo wiele osób, które dzielą 10 dolarów, uważa za niegodne danie drugiej osobie małej kwoty. Z tych powodów według badań człowiek dystrybuujący 10 dolarów zazwyczaj dzieli je równo między siebie i drugiego uczestnika. No, chyba że tym uczestnikiem jest ktoś po kierunku ekonomicznym. W tym wypadku podział jest zdecydowanie bardziej nierówny. Pierwszy uczestnik bierze dla siebie zdecydowanie większą kwotę. 

Dlaczego ekonomiści w grach, zachowują się jak samoluby?

Czemu jednak tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie może dać nam inny eksperyment. Tym razem uczestnicy będą bawić się w grę o dobro publiczne. Znowu zasady są proste. W jednej sali gromadzi się kilka osób i każda z nich otrzymuję 100 dolarów. Każdy badany ma dwie opcje, może „wpłacić” pieniądze do prywatnego albo publicznego banku. W pierwszym za każdego wpłacanego dolara dostanie on jednego dolara, w drugim zaś każdy wpłacony dolar przełoży się na zysk w wysokości dwóch dolarów, ale ten przychód zostanie podzielony równo między uczestników. Oczywiście dolary można dowolnie podzielić między oba banki, nie trzeba wpłacić całej sumy do jednego z nich. Najlepszą strategią według nauki ekonomicznej jest wpłacanie wszystkiego na konto prywatne. Nie dość, że zarobi się 100 dolarów, to jeszcze dodatkowe środki przyjdą od frajerów, którzy wpłacili do publicznego. Jednak znowu większość ludzi kieruje się poczuciem sprawiedliwości i średnio wpłaca do banku publicznego 49 dolarów. Ekonomiści również tym razem nie zachowali się mniej samolubnie i średnio wpłacali do banku publicznego 20 dolarów. Wynik nie zaskakuje, ale odpowiedzi uczestników już tak. 

Po badaniu zapytano uczestników, ile powinno się wpłacać do banku publicznego, aby było to uczciwe i czy w ogóle powinno się brać idee uczciwości podczas inwestowania? 75% ludzi niestudiujących ekonomii na pierwsze pytanie odpowiedziało, że połowę lub więcej, a 25%, że całą sumę. W wypadku drugiego pytania polaryzacja była jeszcze mniejsza, bo wszyscy z nich zgodnie odpowiedzieli, że tak. Z kolei ekonomiści nie byli w stanie odpowiedzieć na tak proste pytania. Autorzy badania podsumowali odpowiedzi ekonomistów tak:

„Ponad jedna trzecia ekonomistów odmówiła lub udzieliła bardzo złożonych, niezrozumiałych odpowiedzi na pytanie dotyczące tego, czy inwestycje powinny być uczciwe. Wydaje się, że znaczenie słowa „uczciwość” w tym kontekście było nieco obce dla tej grupy”.

Czy ekonomiści w prawdziwym życiu też są samolubami?

Co ciekawsze, ekonomiści nie tylko w grach są samolubni. Autorzy badania przeprowadzili ankietę, w której pytali się profesorów różnych dziedzin, ile pieniędzy przekazują oni na cele charytatywne. Wśród wykładowców uczących ekonomii aż 9,3% nie przekazywało żadnych środków na fundacje charytatywne. Wśród wykładowców uczących innych niż ekonomia przedmiotów odsetek ten wynosił od 2,9 do 4,2 procent. Mimo że profesorowie ekonomii średnio zarabiali lepiej od innych badanych wykładowców, średnio przelewali mniej pieniędzy na duże organizacje charytatywne. 

Badań takich jak to było przeprowadzonych więcej i zawsze wniosek był ten sam – ekonomiści to samoluby. Uważam, że to wszystko spowodowane jest tym, że uniwersytety ekonomiczne uczą studentów, że człowiek jest chciwy, że zawsze myśli o sobie, że kieruje się tylko zyskiem. Gdy przez kilka lat słucha się o tym, jak bardzo ludzie dbają tylko o siebie, podświadomie samemu zaczyna się takie zachowanie normalizować, bo co jest złego w moim samolubstwie, skoro wszyscy inni mają zachowywać się dokładnie tak samo? 

Zobacz także: Wpływ irracjonalności na decyzje konsumentów

Polecane artykuły

Back to top button