Polska

Główny ekonomista FOR: Polska zaczyna kroczyć ścieżką Grecji

Podczas zorganizowanej przez Warsaw Enterprise Institute debaty, ekonomiści spierali się na temat budżetu państwa po pandemii. Główny ekonomista FOR stwierdził, że Polska zaczyna kroczyć ścieżką Grecji


Podczas zorganizowanej przez Warsaw Enterprise Institute (WEI) debaty, zaproszeni goście spierali się na temat wyglądu finansów publicznych oraz głównych zagrożeń dla nich. Wśród zaproszonych byli: Sławomir Dudek (główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju), Jakub Sawulski (ekonomista Polskiego Instytutu Ekonomicznego) oraz Kamila Sotomska (prawniczka Związku Przedsiębiorców i Pracodawców).

Wśród dyskutantów dało się zauważyć inny nacisk na różne problemy związane z obszarem finansów publicznych.

Główny ekonomista FOR: zaczynamy kroczyć ścieżką Grecji

Sławomir Dudek reprezentujący liberalne Forum Obywatelskiego Rozwoju, w swoim wypowiedziach skupił się głównie na przejrzystości finansów publicznych. Główny ekonomista FOR uważa, że o ile daleko nam jeszcze do Grecji, to zaczynamy kroczyć jej ścieżką. Zwrócił on uwagę, że Grecja też posiadała kiedyś dług publiczny na poziomie Polski, ale przez stopniowe zwiększanie wydatków bez pokrycia w dochodach, pojawił się tam deficyt strukturalny, który doprowadził do stałego zwiększania się zadłużenia kraju. Wskazuje, że przez 13. i 14. emeryturę oraz obniżkę wieku emerytalnego, taki deficyt może pojawić się również u nas. Ewolucję greckiego długu przedstawia poniższy wykres.

Grecki dług publiczny jako % PKB, 1980-2020

Gracki dług publiczny jako % PKB, 1980-2020

Ekonomista zwraca uwagę na to, że obecnie zbyt wiele podciąga się pod działania antykryzysowe. Pod pretekstem pandemii COVID-19 rząd zadłuża się poprzez BGK i PFR i wyciąga w ten sposób budżet poza kontrolę sejmu. Jak wskazuje, już co 4 złotówka w budżecie jest poza kontrolą. Tymczasem rząd planuje w ten sposób kolejne programy pomocowe. Zaznacza przy tym, że obecnie gospodarka jest bardzo rozgrzana, o czym świadczyć ma bardzo wysoka inflacja. Tymczasem rząd postanowił rozdać 14. emeryturę. Zdaniem ekonomisty, te pieniądze powinny być wykorzystane do obniżenia opodatkowania, aby zmniejszyć uciążliwość podwyżek cen.

Zadłużenie poza kontrolą parlamentu

Główny ekonomista FOR zwraca też uwagę na to, że takie rozluźnienie finansów publicznych podważa zaufanie do rządzących. Uważa, że jeżeli — jak twierdzi wielu ekonomistów rządu — limit zadłużenia w wysokości 60% PKB, jest zbyt niski, to powinien być on legalnie zwiększony, a nie omijany. Zasady jego zdaniem należy przestrzegać, ponieważ od tego zależy wiarygodność rządu. Zauważa też, że jeszcze na początku roku przedstawiciele władz twierdzili, że wysoka inflacja nam nie grozi, a tymczasem jest ona znacznie wyższa, niż wskazywałyby na to modele NBP.

Ekspert FOR odniósł się również do propozycji Jakuba Sawulskiego sprzed kilku miesięcy, który postulował zwiększenie limitu długu publicznego z 60% do 90% PKB. Stwierdził, że jest to kiepski pomysł, ponieważ politycy w takim przypadku zostaną pokuszeni możliwością zwiększenia wydatków i nasz dług znów wzrośnie do okolic limitu i znów w czasie kryzysu pojawi się podobny problem.

Jako drugi głos zabrał Jakub Sawulski. Odniósł się on do słów swojego przedmówcy i potwierdził, że nadal postuluje, aby zwiększyć limit zadłużenia do 90% PKB. Zaznaczył przy tym, że musi być liczony na podstawie unijnej, a nie polskiej definicji.

— Żeby reguły w Polsce w ogóle miały sens, to musimy przyjąć unijną definicję długu publicznego. A jeżeli mamy przyjąć unijną definicję długu publicznego, to nie możemy zachować limitu długu 60%, bo on jest zbyt niski. Oznaczałby dekadę znacznych oszczędności budżetowych, które wpędziłyby nas w druga falę kryzysu — skomentował.

Unijna definicja różni się tym, że wlicza ona zarówno wydatki kontrolowane przez sejm jak i te, których obecnie nie wlicza się do długu (BGK, PFR). To zadaniem ekonomisty ma przywrócić przejrzystość finansów publicznych.

Ekonomista uważa, że kryzys finansów publicznych nie jest obecnie zagrożeniem. Podobnego zdania są m.in analitycy PKO, którzy twierdzą, że polski dług publiczny (według unijnej definicji) już spadł od początku tego roku o 2 pp. Do końca przyszłego roku ma zmniejszyć się jeszcze o blisko 3 pp.

Dług publiczny Polski

Ekspert PIE zauważa, że dziś mimo wzrostu wysokości długu, koszty jego obsługi są 2 razy niższe niż 20 lat temu, gdy ustalano limit zadłużenia. Dodatkowo według badań, starzenie się społeczeństwa i postęp technologiczny obniża naturalne oprocentowania długu. Mamy też zupełnie inna wiarygodność. Nasze PKB znacznie wzrosło oraz jesteśmy członkami UE.

Innym korzystnym dla finansów publicznych zjawiskiem jest obecne otoczenie makroekonomiczne. Wysoka inflacja oraz szybki wzrost PKB sprzyjają zbijaniu zadłużenia i uspokajają Ministerstwo Finansów. 

W tym miejscu prowadzący Sebastian Stodolak zarzucił rządowi, że inflacja jest mu na rękę, więc nie ma motywacji do walki z nią. Moderator zauważył, że spóźniona decyzja ws. stóp ma być dowodem na to, że rządowi zależy na wzroście cen. Zarzuty te jednak ekonomista PIE odrzucił, zauważając, że wysoka inflacja nie jest na rękę rządzącym.

— W polskich warunkach wysoka inflacja jest najgorszym, co może się zdarzyć politykom, bo nasi obywatele jeszcze bardziej niż obywatele innych państw nienawidzą inflacji. Wysoka inflacja oznacza po prostu spadek poparcia politycznego  — argumentował.

Odniósł się też do spóźnionej decyzji. Twierdzi on, że ekonomiści naprawdę wierzyli, że będzie ona przejściowa. Na ponad 20 zespołów biorących udział w badaniu Parkietu dotyczącym przewidywań inflacyjnych, ani jeden nie wskazał, że będzie ona aż tak wysoka. Być może gdyby było wiadomo to wcześniej, to kroki byłyby inne. O tym jak inflacja zszokowała ekonomistów, może świadczyć fakt, że w ciągu jednego kwartału mediana prognoz zwiększyła się o 1,5 pp. Tonajwiększy wzrost w historii badania.

Głos zabrała też Kamila Sotomska, przedstawicielka ZPP. Stwierdziła ona, że inflacja była do przewidzenia.

— Inflacja zaskoczyła ekonomistów, tak jak co roku zima zaskakuje drogowców — zażartowała.

Zwróciła za to uwagę na rosnącą akcyzę. Ma ona urosnąć o 10% w 2022 roku, a następnie o 5% rocznie do 2027 roku. To daje 40% w ciągu kilku lat. Jej zdaniem podwyższanie podatków może zwiększyć inflację, co jest nierozsądnym działaniem.

Zdaniem Jakuba Sawulskiego działa to zupełnie na odwrót. Owszem — rośnie cena produktu, ale również spada na niego popyt. Jak inaczej chcemy zmniejszyć inflację jak nie poprzez zmniejszenie popytu? – pyta ekonomista. Zauważa też, że są to szkodliwe towary i podwyżka ich opodatkowania nie jest szkodliwa ekonomicznie.

Następnie głos zabrał główny ekonomista FOR. Kontynuował on swoją myśl dotyczącą zaufania do rządu. Uważa on, że brakuje w Polsce uczciwej polityki. Politycy mogą propagować takie programy jak 500 plus, ale pod warunkiem, że będą przy okazji wspominać, że zostaną one sfinansowane z ich własnych podatków. Ekonomista żalił się również na poziom komunikacji ministerstwa z obywatelami. Przywołał on sytuacje gdy minister tłumaczył, że danina nie jest podatkiem. Takie zachowania jego zdaniem obniżają poziom zaufania społecznego.

— Gdybyśmy nie byli w UE, nie raportowali do Eurostatu, to wiarygodność finansów publicznych byłaby na zerowym poziomie. Nikt by nie wierzył w polskie statystyki — stwierdził.

Jakie są największe zagrożenia dla finansów publicznych?

Na zakończenie debaty, Jakub Sawulski postanowił podsumować, jakie są największe zagrożenia dla finansów publicznych. Stwierdził, że na pewno nie jest nim podwyżka akcyzy ani wysokość długu publicznego. Zgodził się za to, że wiarygodność państwa jest problemem. Twierdzi jednak, że są ważniejsze. Zaliczył do nich jakość usług publicznych. Zauważa on, ze przeciętny wiek pielęgniarki w Polsce wynosi ponad 50 lat, w wielu szkołach nie ma nauczycieli do prowadzenia konkretnych przedmiotów, a ustawy są napisane źle, ponieważ niskie zarobki nie zachęcają fachowców do pracy w sektorze publicznym.

Radzi on, aby zająć się pensjami pielęgniarek, kształceniem nowych nauczycieli oraz zwiększyć wynagrodzenia w administracji publicznej i ministerstwach. Sawulski uważa, że jest to inwestycja, która się szybko zwróci. Jakość usług publicznych determinuje według niego nie tylko poziom życia, ale i wzrost gospodarczy kraju.

Z tymi tezami zgadza się Dudek, dodając, że należy uprościć prawo i odchudzić urzędy. Jako przykład dobrze działającego państwa wskazuje Estonię, która dzięki prostemu prawu i informatyzacji wielu usług, zwiększyła swoją konkurencyjność i wzrost gospodarczy. Zwraca też uwagę na poziom wiedzy ekonomicznej Polaków. Twierdzi, że musimy przywrócić elementarność w finansach publicznych.

Zobacz też: Polska z długiem publicznym poniżej 60% PKB. Grecja przekroczyła 200% PKB

Polecane artykuły

Back to top button