Świat

Boomerzy, a nie Millenialsi odpowiadają za niedobór siły roboczej w USA

W USA w tym roku często podnoszony był problem, jakim jest niedobór siły roboczej. Część polityków twierdziła, że młodzi ludzie nie chcą pracować, gdyż za bardzo polegają na programach socjalnych. Okazuje się jednak, że za obecną sytuację na rynku pracy odpowiadają głównie emeryci. 

Niedobór siły roboczej w USA – winni emeryci?

Analiza opublikowana przez CNN przeczy tezie, że młode osoby z pokolenia Millenialsów nie chcą pracować. W Stanach Zjednoczonych ogromny wpływ na rynek pracy wywarła fala przechodzenia na wcześniejszą emeryturę w trakcie pandemii. Osoby z boomu demograficznego są bardziej odpowiedzialne za obecną sytuację niż Millenialsi, często kreowani w mediach jako leniwi. W listopadzie na wcześniejszą emeryturę odeszło 3,6 miliona więcej Amerykanów, niż w analogicznym okresie w 2019 roku, z czego 90% tych osób stanowiły osoby w wieku powyżej 55 roku życia. Zdaniem Neli Richardson, głównej ekonomistki ADP, przyczyny tej sytuacji należy upatrywać w kilku czynnikach. Po pierwsze, rynek akcji jest wyjątkowo silny. Po drugie, ceny nieruchomości gwałtownie rosną. Kolejnym czynnikiem jest charakter pandemii. Na utratę życia narażone są głównie osoby starsze, dlatego ryzyko skłania ich do pozostania w domu. Z pracy najczęściej rezygnują  osoby o wyższych dochodach, które posiadają spore oszczędności.

Wykres 1. Wzrost liczby osób niepracujących według statusu na rynku pracy i oczekiwań na 2022 rok.

Zobacz także: COVID czterokrotnie mocniej uderzył w rynek pracy niż kryzys z 2009 r.

Rynek pracy w USA w 2021 roku

Pomimo tego, że krajowa stopa bezrobocia utrzymuje się na wysokim poziomie, badanie przeprowadzone przez Conference Board udowadnia, że obecnie w USA znalezienie pracy jest łatwiejsze niż w przeszłości. Jednakże pracodawcy mają duży problem z obsadzeniem wolnych miejsc pracy ze względu na niedobór siły roboczej.

Wykres 2. Odsetek respondentów zgłaszających obfitość pracy i trudność w znalezieniu pracy.

Zobacz także: Spada liczba osób w wieku produkcyjnym w USA. Winny brak imigrantów

Wskaźnik otwarcia (miejsc pracy), jak i rezygnacji pozostaje na wysokim poziomie. Historycznie wysoki jest także stosunek ofert pracy do liczby zatrudnionych. Po pandemii pracodawcy w USA przypuszczali, że uda im się dużo szybciej obsadzić wolne stanowiska. Obecnie jednak zmagają się oni z trudnościami rekrutacyjnymi. Szacuje się również, że planowany wzrost wynagrodzeń nie będzie na tyle silny, aby wpłynąć na trajektorię inflacji.

Wykres 3. Wskaźnik rezygnacji i wskaźnik otwarcia miejsc pracy na przestrzeni ostatnich lat.

Nick Bunker, ekonomista Indeed, wskazuje, że wskaźnik przejścia na emeryturę spadł na początku pandemii do 2%, a w ostatnich miesiącach wzrósł natomiast do ok. 2,6%. Na brak rąk do pracy narzeka m.in. FedEx. Zdaniem przedstawicieli firmy niedobór siły roboczej kosztował przedsiębiorstwo ok. 470 milionów dolarów tylko w ostatnim kwartale. Konieczne było podniesienie wynagrodzeń oraz wdrożenie aplikacji umożliwiającej pracownikom ułożenie elastycznego harmonogramu. Firmy w USA liczą na przyciągnięcie emerytów, aby móc kontynuować działalność po pandemii.

Polecane artykuły

Back to top button