GospodarkaPolska

Polityka NBP: Zdusi inflację czy kredytobiorców?

Narodowy Bank Polski zaskoczył dziennikarzy, ekonomistów a przede wszystkim kredytobiorców swoją wczorajszą decyzję. Podwyżka stóp procentowych nie wyniosła 50 czy 75 pkt bazowych. RPP zdecydowała się podnieść stopę referencyjną aż o 100 pkt bazowych, dając jednoczesny sygnał swojego jastrzębiego nastawienia. Wygląda na to, że to stabilność finansowa, a nie dbałość o wzrost gospodarczy staje się priorytetem w działaniach NBP, co w ostatnim czasie nie było regułą. Rośnie jednak ryzyko, że polityka NBP zdusi kredytobiorców. 

Co wpływa na obecną inflację?

Bank centralny silnie podnosi stopy procentowe, aby zahamować wzrost cen. Z punktu widzenia wpływu zaostrzania polityki monetarnej na poziom inflacji niezbędna jest jej obecna struktura. Co na nią wpływa? I w jakim stopniu?

Wszelkie analizy wskazują, że średnioroczna inflacja w 2022 roku będzie na poziomie ok. 10,8 proc. Co istotne, obecny wzrost cen napędzany jest głównie wzrostem cen żywności oraz energii i ma charakter ogólnoeuropejski. Według danych Eurostatu, rachunki za energię w UE były średnio o niemal 29 proc. wyższe aniżeli rok temu. Natomiast w strefie euro o 32 proc. W Polsce wzrost cen energii w lutym wyniósł 15,2 proc. rok do roku.

Podobnie jest z cenami żywności, które rosną w całej Europie. Niemniej jednak najsilniejszy wzrost cen żywności dotyczy regionu Europy Środkowo-Wschodniej, co jest pochodną szybszej reakcji tych gospodarek na szoki podażowe. Mianowicie, w państwach bałtyckich wzrost cen żywności w lutym był na poziomie dwucyfrowym, z kolei w Polsce, Czechach, Rumunii i na Węgrzech oscylował w okolicach 7-9 proc. Dlatego też region EŚW charakteryzuje się wyższym wskaźnikiem stopy inflacji, aniżeli Europa Zachodnia.

Co więcej, wzrost cen żywności i energii w Polsce w większym stopniu oddziałuje na poziom inflacji niż w rozwiniętych gospodarkach UE. Dlaczego? Po pierwsze koszty rachunków w polskich gospodarstwach domowych stanowią większy odsetek niż w gospodarstwach domowych w Europie Zachodniej. Jak wskazuje PIE, w Polsce jest to 14 proc. całkowitych wydatków konsumpcyjnych, zaś w strefie euro 10 proc.

Po drugie, z pomocą przychodzi nam prawo Engla, które w uproszczeniu mówi, że udział wydatków na żywność w gospodarstwach domowych o niższych rozporządzalnych dochodach jest wyższy aniżeli w gospodarstwach o wyższych dochodach. Średni udział wydatków na żywność według koszyka HICP wśród polskich gospodarstw domowych wynosi 18,5 proc., natomiast w strefie euro 16 proc. Opierając się na polskim wskaźniku CPI, udział ten w Polsce jest większy i wynosi 26 proc.

Ceny energii i paliwa oraz żywności odpowiadają aż za 64 proc. obecnego wzrostu cen. Dekompozycja wzrostu inflacji CPI z marca świadczy o tym, że egzogeniczne czynniki — zewnętrzne — są jej głównym motorem napędowym. Inflacja bazowa w zdecydowanie mniejszym stopniu wpływa na inflację w Polsce, co oznacza, że decyzje NBP mogą być niczym innym jak „syzyfową pracą” lub „walką z wiatrakami”.

Zobacz także: Gwałtowny wzrost stóp procentowych! RPP zaskakuje wszystkich

Ruchy NBP: Syzyfowa praca?

Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego na łamach Rzeczpospolitej użył stwierdzenia, że walka z inflacją w Polsce przypomina walkę z wiatrakami.

Choć ruch RPP wydaje się radykalny, to niemal z pewnością nie wyznacza końca cyklu zacieśniania polityki pieniężnej. Bo walka z inflacją w Polsce zaczyna przypominać walkę z wiatrakami. Sytuacja zmienia się dynamicznie, ciągle niestety dochodzą nowe elementy, które wzmacniają wzrost cen — wskazuje ekonomista

Zobacz także: Prezes Narodowego Banku Polskiego zarobił ponad „bańkę” w 2021 roku

W pewnym stopniu można zgodzić się z opinią Rafała Beneckiego, gdyż jak sam zaznacza, coraz mocniej w polskiej gospodarce uwidaczniają się tzw. efekty drugiej rundy — wcześniejsze skoki cen energii i żywności przekładają się na wzrost cen innych produktów i usług. Ponadto nasza policy mix charakteryzuje się brakiem koordynacji. Polityka monetarna zmierza ku coraz silniejszemu zaostrzaniu, z kolei polityka fiskalna w postaci obniżek podatków w związku z naprawą Polskiego Ładu, tarczą antyinflacyjną oraz czternastą emeryturą z jednej strony zwiększa poziom dochodów realnych gospodarstw domowych i łagodzi wzrost cen, a z drugiej strony stymuluje popyt, który wpływa na poziom inflacji bazowej, jednocześnie osłabiając wpływ podwyżki stóp proc.

Pamiętajmy jednak, że polityka NBP nie ogranicza się jedynie do decyzji związanych z poziomem stóp procentowych, luzowania ilościowego czy interwencji walutowych. Polityka monetarna to również komunikacja z rynkiem. NBP chce sprawiać wrażenie bezkompromisowości i nadawać jastrzębi ton, aby pokazać rynkowi, że jest zdolny podnieść stopy procentowe do takiego poziomu, aby za wszelką cenę zdusić inflację. Taki sposób prowadzenia polityki monetarnej ma na celu zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych w perspektywie 4-12 kwartałów. W związku z powyższym decyzje Rady Polityki Pieniężnej nie są „syzyfową pracą”, jednak mając na uwadze obecne uwarunkowania (komponenty inflacji i policy mix) rzeczywiście mogą takową przypominać.

Czego można się spodziewać?

Termin sprowadzenia inflacji do poziomu celu inflacyjnego, a więc 2,5 proc. jest owiany wieloma wątpliwościami. Wszelkie perspektywy są narażone na wysokie ryzyko ze względu na wojnę w Ukrainie i ewentualną eskalację konfliktu militarnego, co wpływa na rynek surowców energetycznych oraz rolnych. Ponadto nie wiadomo czy tarcza antyinflacyjna zostanie przedłużona do końca roku.

Ekonomiści mBanku są zdania, że cykl podwyższania stóp proc. zakończy się w czerwcu na poziomie 5,5 proc.

Cykl trwa i naszym zdaniem zakończy się na 5,5% (czerwiec), bo powyżej tego poziomu znacząco przybliżamy się do zjawisk recesyjnych w 2023 roku — wskazują analitycy mBanku

Nieco bardziej restrykcyjne nastawieni są ekonomiści ING Banku Polskiego.

Szok na rynku energii, metali, żywności dopiero zaczął się przekładać na CPI. Już widać mocne efekty drugiej rundy. Duża skala poluzowania fiskalnego wymaga większego zacieśnienia monetarnego. Stąd nasze prognozy (6,5% stopy ref. w 22, 7,5% stopy ref. 23) – wskazują na Twitterze

W średnim terminie, na szczególną uwagę zasługiwać będą odczyty stopy inflacji bazowej. W przypadku jej znacznego obniżenia będzie można spodziewać się spadku inflacji CPI, kiedy sytuacja na rynku surowców energetycznych się ustabilizuje. Jeżeli inflacja bazowa pozostanie na względnie stałym poziomie, oznaczać to będzie, że wzrost cen zakorzenił się w polskiej gospodarce na dłuższy okres.

Zobacz także: Rosja wznawia połączenia do 52 krajów. Wykorzysta skradzione samoloty?

Polityka NBP: zdusi inflację czy kredytobiorców?

Ekonomista Ignacy Morawski oszacował wpływ podwyżki stóp procentowych na koszty obsługi długu gospodarstw domowych. Gwałtowny wzrost inflacji, która znacząco obniżyła poziom dochodów realnych (nie we wszystkich sektorach poziom wzrostu płac podąża za poziomem inflacji) oraz wzrost rat kredytu spowoduje, że kredytobiorcy mogą borykać się z rekordowo wysokimi odsetkami od swoich zobowiązań.

Źródło: Twitter — Ignacy Morawski

Poziom dynamiki wzrostu cen pozostanie co najmniej do końca obecnego roku podwyższony i najprawdopodobniej NBP nie zdusi inflacji nawet do poziomu poniżej 10 proc. Natomiast polskie gospodarstwa domowe mocno odczują jastrzębie nastawienie NBP. Jeżeli sprawdzi się prognoza ekonomistów ING, koszty obsługi długu wzrosną jeszcze bardziej w 2023 roku. Warto jednak zaznaczyć, że jest to mocno pesymistyczny scenariusz.

Tradycyjnie! Inflacja w Polsce zaskoczyła ekonomistów i wyniosła prawie 11%!

 

Polecane artykuły

Back to top button