GospodarkaUSA

Jak Fed chce zwalczyć inflację? Obniżając wynagrodzenia pracownikom

Dość wymowne i kontrowersyjne są ostatnie słowa przewodniczącego amerykańskiego banku centralnego (Fed) Jerome’a Powella, który stwierdził, że jednym ze źródeł inflacji są rekordowo wysokie płace i to w tym segmencie należy działać, aby trwale obniżyć wzrost cen w USA. Powell zupełnie zignorował ostatnie badania Fed-u, które wskazują, iż to monopolizacja napędza inflacje, nie płace. 

Zabierzmy pracownikom część pensji, to zwalczymy wzrost cen w USA — zdaje się myśleć Powell

Pracodawcy mają trudności z obsadzaniem wakatów, a płace rosną w najszybszym tempie od wielu lat. Płace są wysokie, najwyższe od dłuższego czasu. Istnieje droga, dzięki której bylibyśmy w stanie ograniczyć popyt na rynku pracy i – w związku z tym, zmniejszylibyśmy wakaty bez wzrostu bezrobocia, ponieważ wakaty są na tak niezwykle wysokim poziomie. Na każdego bezrobotnego przypada 1,9 wakatów; 11½ miliona wakatów, 6 milionów bezrobotnych –  stwierdził Powell na konferencji prasowej

Warto przeanalizować, co sugeruje przewodniczący Systemu Rezerwy Federalnej. Mianowicie, wakat to inaczej wolne miejsce pracy, natomiast liczbę wakatów w danej gospodarce można interpretować jako poziom nadwyżki popytu na pracę (zapotrzebowanie na pracownika ze strony pracowników) nad podażą pracy (liczba osób, które chcą pracować w danym okresie za określoną stawkę). Skoro na każdego bezrobotnego przypada 1,9 wakatów, to oznacza, iż nawet w przypadku pełnego wykorzystania zasobów pracy (jeden z czynników produkcji) – co się jednak nie zdarza (nie spotyka się sytuacji, w której bezrobocie jest zerowe) – i tak popyt na pracę byłby wyższy od podaży.

Zdaniem Powella należy doprowadzić do stanu, w którym spadnie liczba wakatów, a więc pracodawcy nie będą zgłaszali popytu na pracowników. Kiedy tak się dzieje? Kiedy na danym rynku panuje dekoniunktura lub kiedy stawki płac są za wysokie.

Dzięki moderowaniu popytu moglibyśmy zaobserwować spadek liczby wolnych miejsc pracy, a w rezultacie – i mogą one spaść dość znacząco i myślę, że podaż i popyt są przynajmniej bliżej siebie niż są, co dałoby nam szansę na mniejsze — uzyskać inflację — obniżyć płace, a następnie obniżyć inflację bez konieczności spowalniania gospodarki, recesji i znacznego wzrostu bezrobocia. Więc jest do tego ścieżka – dodaje Powell

Zobacz także: Walmart robotyzuje wszystkie regionalne centra dystrybucji w USA

W związku z powyższym Jerome Powell poprzez wykorzystanie instrumentów polityki monetarnej chce doprowadzić do równowagi rynkowej (podaż=popyt) na rynku pracy lub chociażby sytuacji, w której popyt i podaż będą blisko siebie. W tym celu służyć mają stopy procentowe, których podwyższenie ma wywołać trwałe obniżenie się poziomu cen oraz trwałe obniżenie się popytu na pracę. Skoro jednak zdaniem Powella stawki płac są „za wysokie”, a i tak panuje tzw. rynek pracownika, to popyt może spaść jedynie na skutek dekoniunktury.

Aby do tego doszło, pogorszyć się musi sytuacja ekonomiczna amerykańskich przedsiębiorstw. Wydaje się, że obniżenie płac bez wywoływania recesji może być karkołomnym zadaniem. Reasumując, w USA mają przekonanie, że istnieje spirala płacowo-cenowa, a do jej zatrzymania niezbędny jest spadek płac. Jest to nieco kontrowersyjna teza, biorąc pod uwagę ostatnie badanie Fed (przypominam — instytucji, której Powell jest przewodniczącym).

Zobacz także: Gospodarka USA skurczyła się o 1,5%, mimo rosnących wydatków konsumpcyjnych

Zdaniem ekonomistów Fed to monopolizacja napędza inflację

Gospodarka amerykańska jest dziś o co najmniej 50 procent bardziej skoncentrowana niż w 2005 roku. W niniejszym opracowaniu autorzy szacują wpływ tego wzrostu na przenoszenie się szoków kosztowych na ceny. Z ich szacunków wynika, że w przypadku wzrostu koncentracji podobnego do tego obserwowanego od początku bieżącego stulecia, przełożenie to staje się o około 25 punktów procentowych większe. Wynikający z tego ponadtrendowy wzrost cen utrzymuje się przez około cztery kwartały. Ustalenia autorów sugerują, że wzrost koncentracji przemysłu w ciągu ostatnich dwóch dekad może wzmacniać presję inflacyjną wynikającą z obecnych zakłóceń w łańcuchu dostaw i napiętego rynku pracy — czytamy w streszczeniu badania

Warto podsumować tym, iż płace w USA (odmiennie niż w polskiej gospodarce) rosną wolniej niż ceny. Trudno więc zgodzić się z faktem, iż płace są za wysokie, skoro realnie spadają.

Płace w USA rosły w najszybszym tempie od dziesięcioleci w 2021 r., ale ceny wzrosły jeszcze bardziej — wskazują ekonomiści amerykańskiego think-thanku Peterson Institute for International Economics

FED: Monopolizacja napędza inflację w USA [BADANIE]

 

Polecane artykuły

Back to top button