EnergetykaEuropaUncategorized

Kryzys energetyczny w Europie: MFW zaleca rządom zmianę polityki wsparcia dla obywateli

W ciągu dwóch lat świat doznał dwóch przeciwstawnych szoków energetycznych. Podczas pierwszego w okresie pandemii COVID-19 i związanych z nią restrykcjami, ceny surowców energetycznych znalazły się na wieloletnich minimach. Podczas drugiego, ożywienie gospodarcze i wciąż załamane łańcuchy dostaw oraz przede wszystkim wojna w Ukrainie spowodowały, iż ceny surowców energetycznych poszybowały do największych wielkości w historii. W kwietniu 2020 r. baryłka ropy notowana była po kursie 19,6 USD, a dokładnie 2 lata później po kursie 112,2 USD. Niestety najbardziej – jak prawie zawsze przy takich zjawiskach – cierpią najbiedniejsi. Kryzys energetyczny w Europie jest na horyzoncie, więc kraje wdrażają politykę wsparcia. Pytanie, czy jest ona właściwa? MFW sądzi, że nie. 

Europa cierpi najbardziej

Europa za sprawą silnego uzależnienia od rosyjskich surowców energetycznych przed wybuchem wojny, jest kontynentem najbardziej zmagającym się z szokiem energetycznym. Od początku ubiegłego roku ceny ropy naftowej na globalnych rynkach zwiększyły się dwukrotnie, ceny węgla niemal czterokrotnie, ceny gazu zaś prawie siedmiokrotnie! Jak szacuje MFW, koszty utrzymania przeciętnego europejskiego gospodarstwa domowego wzrosły o ok. 7% w stosunku do początku 2021 roku. Skok może być jeszcze wyższy w przypadku całkowitego odcięcia dostaw gazu.

Zobacz także: PIE: Koszt wytwarzania energii w elektrowni jądrowej może być nawet 4 razy niższy niż w węglowej!

Tak wysokie ceny energii utrzymają się przez jakiś czas. Przez jaki? Prawdopodobnie, dopóki a) Europa nie uzależni się od rosyjskich dostaw energii b) głównym źródłem energii będą produkty ropopochodne. Te dwa czynniki mają kluczowe znaczenie, gdyż dostawcą tychże ropopochodnych produktów jest Rosja, która może manipulować cenami, co zresztą dzieje się od lat. Groźby, że „Putin zakręci korek” nie pojawiły się przecież dopiero w czasie wojny. Wysokie ceny paliw kopalnych wymuszają na europejskich decydentach politycznych wsparcie dla gospodarstw domowych w celu jak najłagodniejszego przejścia przez ten kryzys energetyczny.

Najbiedniejsi tracą najwięcej

Jak widać na poniższym wykresie, najbiedniejsze gospodarstwa domowe najbardziej obciążone są wysokimi cenami energii, gdyż przeznaczają większą część dochodu rozporządzalnego na koszty energii elektrycznej i gazu. Jest to zgodne z mikroekonomicznym paradygmatem, który mówi, że w efekcie wzrostu dochodu maleje udział wydatków na żywność i energię oraz na odwrót – w efekcie spadku dochodu, udział wydatków na żywności i energię rośnie.

Zobacz także: Zróżnicowanie dochodów w Polsce w 2018 roku było znaczne [WYKRESY]

W Estonii i Wielkiej Brytanii koszty utrzymania 20% najbiedniejszych wzrosły aż o dwa razy więcej, niż koszty życia 20% najbogatszych. MFW zaleca, że między innymi tam priorytetem powinno być uruchomienie środków pomocowych rządów dla gospodarstw domowych o niskich dochodach, gdyż w obu tych krajach rozbieżności między dolną a górną grupą dochodową są największe. Spośród analizowanych przez MFW państw europejskich, jedynie w Rumunii i Bułgarii koszty utrzymania wzrosły w większym stopniu najbogatszym gospodarstwom domowym, a nie najbiedniejszym.

Kryzys energetyczny w Europie. Jaka polityka wsparcia?

Jak dotąd europejscy decydenci odpowiedzieli na gwałtowny wzrost kosztów energii głównie za pomocą szeroko zakrojonych środków obniżających ceny, w tym dotacji, obniżek podatków i kontroli cen. Jednak tłumienie wpływu na ceny detaliczne po prostu opóźnia konieczność dostosowania się do szoku energetycznego poprzez zmniejszenie zachęt dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw do oszczędzania energii i zwiększania wydajności. To utrzymuje globalne zapotrzebowanie na energię i wyższe ceny niż mogłyby być w innym przypadku – czytamy na blogu MFW

MFW dodaje, że wysokie wydatki na tego typu wsparcie ograniczają przestrzeń fiskalną krajów, ponieważ ceny energii utrzymują się na wysokich poziomach. W wielu krajach, wsparcie fiskalne w postaci dopłat do energii, kontroli cen czy obniżek podatków ma stanowić nawet 1,5% PKB. Co więc zaleca ta ponadnarodowa instytucja?

Decydenci powinni zdecydowanie odejść od szeroko zakrojonych środków na rzecz ukierunkowanej polityki pomocy, w tym wsparcia dochodu dla najsłabszych. Na przykład całkowite zrekompensowanie wzrostu kosztów utrzymania dolnych 20 procent gospodarstw domowych kosztowałoby rządy średnio 0,4 procent PKB w całym 2022 roku. Pełne zrekompensowanie dolnych 40 procent kosztowałoby 0,9 procent PKB – rekomenduje MFW

Zobacz także: Chiny łagodzą zasady „Zero-COVID” dla lotów międzynarodowych

Fundusz wskazuje, że odsetek ludności otrzymujący wsparcie różniłby się w krajach w zależności od rzeczywistych potrzeb społeczeństwa i przestrzeni fiskalnej. Ulga powinna być tak zaprojektowana, aby wraz ze wzrostem dochodu gospodarstwa domowego, korzyści z niej stopniowo malały.

Niektóre rządy wspierają również przedsiębiorstwa. Jest to właściwe tylko wtedy, gdy krótkotrwały wzrost cen spowodowałby upadek rentownych firm. Na przykład, gdyby Europa stanęła w obliczu całkowitego odcięcia przepływów gazu, a kraje musiałyby tymczasowo racjonować gaz dla przemysłu – dodaje MFW

Czy grozi nam kataklizm finansów publicznych? Ocena stabilności długu publicznego [RAPORT OG]

 

Polecane artykuły

Back to top button