Polska

Rynek pracownika to przeszłość? Spowolnienie dociera do rynku pracy

Rynek pracownika to obraz polskiego rynku pracy ostatnich lat. Wyjątkowo silny rynek pracy spowodował, że bezrobocie w Polsce osiągnęło najniższe poziomy w historii. Jednocześnie stopa zatrudnienia bije kolejne rekordy. Spowolnienie gospodarcze dotarło również do rynku pracy.

Najnowsze dane Eurostatu pokazują jednoznacznie, że rynek pracy w Polsce nadal jest silny. Twierdzi on, że bezrobocie w Polsce wynosiło w czerwcu jedynie 2,7%. Oznacza to, że stopa bezrobocia jest taka sama jak w maju. Biorąc jednak pod uwagę liczbę bezrobotnych, ta spadła o 6 tys. (z 471 do 465 tysięcy). Taki wynik pozwolił nam znaleźć się na drugim miejscu w całej UE. Najniższe bezrobocie odnotowano w Czechach.

Wykres 1. Bezrobocie w UE

Bezrobocie w Polsce na tle UE

To bardzo dobra wiadomość, ponieważ sytuacja gospodarcza w kraju nie jest obecnie najlepsza. Z jednej strony uderza w nas wywołany szokami podażowymi kryzys gospodarczy. Kryzys energetyczny doprowadził do nagłych skoków cen na całym świecie. W UE inflacja już w trzech krajach przekroczyła 20%. W Polsce według najnowszych danych GUS co prawda nie wzrosła, ale nadal jest rekordowo wysoka.

Ceny w Polsce rosły w lipcu w tempie 15,5%. Z drugiej strony Polski rynek pracy musi zaabsorbować tysiące ukraińskich uchodźców. To jednak według rządowych danych udaje się bardzo dobrze. Spośród 661 tys. zarejestrowanych w systemie uchodźców w wieku produkcyjnym, aż 358 tys. z nich znalazło zatrudnienie. Tak liczony wskaźnik zatrudnienia wynosi 54,8%. To bardzo dobry rezultat, biorąc pod uwagę, że te osoby przebywają w naszym kraju stosunkowo krótko.

Rekordowo niskie bezrobocie potwierdza także GUS.

Główny Urząd Statystyczny potwierdził wstępne dane dotyczące poziomu bezrobocia w Polsce. Zgodnie z nimi stopa bezrobocia rejestrowanego w lipcu wynosiła 4,9%. Oznacza to spadek o 0,2 p.p. względem maja i taki sam poziom jak w czerwcu. Poziom bezrobocia w Polsce spada od początku 2021 roku. W 2020 roku wzrosło ono w wyniku kryzysu pandemicznego. Wtedy osiągnęło poziom 6,5%. Od tamtego czasu spadło o 1,6 p.p. Jeszcze rok temu wynosiło 5,9%. Na początku tego roku było to już 5,5%. Zgodnie z sezonowym trendem, bezrobocie w Polsce powinno jeszcze odrobinę spaść.

Jak wynika z danych GUS, na koniec czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było 818 tys. bezrobotnych. To o 32,2 tys. (czyli 3,8%) mniej niż w maju. W ujęciu rocznym z rejestru ubyło znacznie więcej, bo aż 175,4 tys. osób bezrobotnych.

Wykres 2. Finalne odczyty stopy bezrobocia rejestrowanego w Polsce

Spowolnienie dotarło na rynek pracy

To właśnie niezwykle silny rynek pracy sprawił, że od kilku lat mamy w Polsce do czynienia z rynkiem pracownika. Braki rąk do pracy sprawiały, że to pracodawcy muszą szukać pracowników, a nie na odwrót. Oczywiście jest to pewna generalizacja. Z pewnością na wsi w województwie warmińsko-mazurskim o pracę nie jest tak łatwo jak w Warszawie, lecz na poziomie kraju można mówić o tym, że to pracodawcy mają większe problemy ze znalezieniem pracowników, niżeli pracownicy ze znalezieniem pracy.

Potwierdzają to także inne dane Eurostatu. Europejski Urząd Statystyczny podzielił się informacjami nt. tzw. niewykorzystanej siły roboczej. To ta część siły roboczej w wieku 15-74 lat, która mogłaby pracować, a z jakiegoś powodu tego nie robi. Statystycy dzielą osoby, które tworzą tę niewykorzystaną siłę na cztery podgrupy.

Pierwszą są oczywiście osoby bezrobotne zgodne z definicją Międzynarodowej Organizacji Pracy. To ta sama statystyka co bezrobocie BAEL. Bezrobotnym według tej definicji jest osoba, która jest w wieku 15-74 lat, nie pracuje w okresie badanego tygodnia, aktywnie poszukiwała pracy w ciągu ostatnich 4 tygodni i jest gotowa do podjęcia pracy w ciągu dwóch tygodni po przeprowadzeniu badania.

Zobacz też: Ilu Polaków nie pracuje i nie szuka pracy? Jak wypadamy na tle Europy?

Drugą kategorią są osoby, które poszukują pracy, ale nie są w stanie jej chwilowo podjąć. Ich liczba jest w Polsce bardzo niewielka, ponieważ stanowią jedynie 0,2% siły roboczej. Trzecią kategorią są osoby, które pracują na część etatu. Są to często studenci czy marki, które nie mają czasu na pracę na pełen etat. Ostatnią, najciekawszą grupą są osoby, które są dyspozycyjne, ale nie podejmują pracy. Mogą to być osoby, które po prostu nie chcą pracować, bądź nie muszą. Mogą to też być dawni bezrobotni, którzy stracili nadzieję na znalezienie pracy. Bardzo duży odsetek takich osób zanotowano we Włoszech, gdzie stanowią aż 10% siły roboczej.

Nie dość, że znajdujemy się we wszystkich kategoriach w unijnej czołówce, to odsetek osób, które są dyspozycyjne do pracy, ale jej nie poszukują, stale spada. Są to często osoby, które nie widzą szansy na jej znalezienie lub nie chcą pracować z powodu niskich płac. Tak niski odsetek świadczy o tym, że rynek pracy w Polsce jest naprawdę bardzo silny.

Wykres 3. Niepracujący w Polsce

Spowolnienie dotarło na rynek pracy

Nadchodzące miesiące mają być jednak czasem negatywnych zmian na rynku pracy. Spowolnienie gospodarcze już widać w danych z polskiego rynku pracy. Jedną z nich jest miesięczna zmiana liczby bezrobotnych.

MRiPS (Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej) podało, że stopa bezrobocia w lipcu utrzymała się bez zmian na poziomie 4,9%. Choć to nie jest finalna liczba (szacunek pracujących jest sprzed miesiąca), to pierwsze symptomy pogorszenia widać przede wszystkim w (sezonowo) małym spadku rejestracji — komentują.
Dotychczas spadek liczby bezrobotnych był większy bądź porównywalny z zeszłym rokiem. Lipiec przyniósł jednak pierwsze dane pokazujące spowolnienie na rynku pracy.

Wykres 4. Miesięczne zmiany liczby bezrobotnych w Polsce

Zmiana liczby bezrobotnych

mBank

Spowolnienie dostrzega także ekonomista Arkadiusz Balcerowski. Zwraca on uwagę na malejącą liczbę wolnych wakatów w gospodarce. Pokazuje to, że pracodawcy mają mniejsze zapotrzebowanie na dodatkową siłę roboczą niż rok temu. Jeszcze niedawno notowane były bardzo wysokie wzrosty.

Wykres 5. Miesięczne zmiany liczby bezrobotnych w Polsce

Liczba wolnych wakatów w gospodarce
Arkadiusz Balcerowski

Rynek pracownika odchodzi w zapomnienie?

Czy to oznacza, że rynek pracownika stanie się przeszłością? Według większości ekonomistów bezrobocie w Polsce (rejestrowane) wzrośnie w niewielkim stopniu. Najwięksi optymiści wskazują, że nie przekroczy ono nawet 5%, jednak za najbardziej prawdopodobny przedział można uznać 6-7%. Niewielu zakłada, że będzie ono wyższe niż 8%. Jeżeli zrealizują się najbardziej optymistyczne prognozy, to pracownicy nie odczują tego kryzysu aż tak bardzo. Wzrost do 8% byłyby już zauważalny i mógł zmienić równowagę na rynku pracy. Jest jednak mało prawdopodobne, aby w ciągu najbliższych lat wróciły czasy, gdy o pracę było tak trudno, że setki tysięcy Polaków postanowiło wyjechać za granicę.

Bezrobocie w Polsce nadal spada. Jest najniższe w historii

Polecane artykuły

Back to top button