Gospodarka

Wyznaczanie granic czy objaw braku ambicji? Czym jest właściwie quiet quitting?

Na amerykańskim rynku pracy pojawił się nowy trend. Tzw. quiet quitting ma dotyczyć osób wchodzących na rynek pracy, które starają się odnaleźć balans pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. 

Quiet quitting – tożsame z powolną rezygnacją?

Quiet quitting staje się coraz popularniejszym terminem w kontekście rynku pracy. Media używają go od kilku tygodni, wskazując na nowy istotny trend i przemiany rynkowe.

O tzw. cichym odejściu mówimy w momencie, gdy pracownicy nie wykraczają poza swoje obowiązki i wykonują wyłącznie zlecone zadania w sztywnym harmonogramie. Mowa również o nieodpowiadaniu na e-maile poza godzinami pracy czy nieodbieranie przysłowiowych telefonów od szefa. Staje się to popularne przede wszystkim wśród osób z pokolenia Z, które właśnie wchodzą na rynek. Młodzi wyznaczają sztywną granicę 40-godzinnego tygodnia pracy. Ciche odchodzenie to również głośne mówienie o problemach natury psychicznej i zmiana przekonań utrwalanych przez lata.

Zobacz także: Czy trudno połączyć naukę z pracą? W Holandii staje się to normą

„Ciche odejście” nową falą amerykańskiej Wielkiej Rezygnacji

W Stanach Zjednoczonych zjawisko zwane cichym odejściem jest odpowiedzią na kulturę zgiełku i pośpiechu obserwowaną szczególnie w wielkich aglomeracjach.

W ubiegłym roku wiadomości gospodarcze zdominowała Wielka Rezygnacja. Teraz, w drugiej połowie 2022 roku, to quiet quitting, ciche i powolne wychodzenie z rynku i rezygnowanie z określonego stylu życia nabiera tempa w czasie, gdy tempo produktywności w USA budzi pewne obawy. Według danych dotyczących wydajności pracowników w USA, w drugim kwartale tego roku odnotowano największy roczny spadek. Jak wskazują eksperci, podobna dynamika pomogła napędzać „Wielką Rezygnację”, a więc gwałtowny wzrost liczby pracowników odchodzących lub zmieniających pracę w warunkach presji powiązanej z pandemią (Więcej: Wielka Rezygnacja – amerykańscy pracownicy masowo rzucają pracę). 

Zobacz także: Pracownicy brytyjskiego portu planują dwutygodniowy strajk

Quiet quitting przybrał na sile w trakcie pandemii. Wówczas osoby, które przeszły na tryb pracy zdalnej często nie umiały oddzielić kwestii prywatnych od zawodowych. Gdy doszły do tego kolejne obostrzenia, niektórzy zaczęli bardzo rzadko wychodzić z domu. Pracując z domu trudno całkowicie odseparować problemy związane z pracą i życiem osobistym. Amerykańscy pracownicy przyjmują koncepcję „cichego rzucenia palenia” jako kolejną fazę Wielkiej Rezygnacji.

Przez lata w USA utrwalany był model pracy stawiający na poświęcanie się wykonywanemu zajęciu oraz przywiązaniu do miejsca pracy. Ambitni pracownicy mieli pozostawać po godzinach oraz wykonywać dodatkową pracę, co miało przesądzać o ich awansie. Z czasem wyodrębnił się model work-life-balance, który miał udowadniać, że da się całkowicie oddzielić strefę prywatną od wykonywanej pracy. Oczywiście są osoby, które radzą sobie z tym całkiem dobrze, jednak w większości przypadków niemożliwe jest, aby całkowicie zapomnieć o problemach w pracy po dotarciu do domu, gdyż te dwie strefy nieustannie się przenikają, wpływając na siebie.

Równowaga między życiem zawodowym a prywatnym czy lenistwo?

Trend ten jest coraz popularniejszy w social mediach, głównie w aplikacji TikTok. Osoby, które zdecydowały się na ten krok opisują swoje doświadczenia i wyjaśniają, co sprawiło, że podjęły taką decyzję. Najczęściej przekonują, że nie chodzi o rzucenie pracy czy odejście z danego stanowiska, ale o rezygnowanie z z idei wykraczania poza granice. Tak więc wciąż wykonujesz swoje obowiązki, niemniej jednak nie akceptujesz już mentalności kultury pośpiechu, która praca musi być twoim życiem.

„Cisi rezygnujący” nawiązują raczej do europejskiego stylu życia, którzy wydaje się bardziej zrównoważony, niż wciąż popularna w Stanach Zjednoczonych idea pracy i w pełni oddania się zawodowym obowiązkom. Tak więc, aby w pełni zrozumieć zjawisko zyskujące na sile należy zrozumieć specyfikę pracy w warunkach amerykańskich, która często wiąże się z pracą ponad godziny i wykonywaniem dodatkowych poleceń.

Badania pokazują, że w 2019 roku stres w pracy zgłaszany był przez 39%, podczas gdy po pandemii osiągnął poziom 43%. Były amerykański sekretarz pracy, Robert Reich, podsumował zjawisko, mówiąc stanowczo: Pracownicy nie 'cicho rezygnują’. Po prostu nie chcą być wykorzystywani do ich pracy.

Rynek pracownika to przeszłość? Spowolnienie dociera do rynku pracy

Polecane artykuły

Back to top button