ChinyEuropaGospodarka

Stosunki handlowe UE z Chinami w kryzysie? Niemcy chcą „skończyć z naiwnością”

Chiny są największym partnerem handlowym Niemiec od sześciu lat, z wartością obrotu towarowego przekraczającą 245 miliardów euro (246 mld dolarów). Niemiecki minister gospodarczy Robert Habeck zapowiada jednak „koniec z naiwnością”. Czy stosunki handlowe UE z Chinami, w której Niemcy mają przewodnią rolę, ulegną zmianie? 

Wymiana handlowa Niemcy-Chiny

Największymi partnerami handlowymi Niemiec w 2021 r. były Stany Zjednoczone, Chiny, Francja, Holandia i Polska. Skupiając się na Państwie Środka, eksport Niemiec do tego kraju wyniósł w poprzednim roku ponad 103 mld euro, natomiast import ponad 142 mld euro. Chiny tradycyjnie zanotowały więc nadwyżkę handlową w wymianie towarowej z naszym zachodnim sąsiadem w wysokości niemal 38 mld euro. Drugim krajem z dodatnim bilansem handlowym wobec Niemiec jest Irlandia, gdzie wartość ta wynosi 13,5 mld euro. To dobitnie pokazuje, jak towary chińskie zalewają rynek europejski.

Struktura towarowa wskazuje na wysokie zapotrzebowanie niemieckiej gospodarki na półprzewodniki i specjalistyczny sprzęt służący podnoszeniu wydajności firm oraz wspierający (do momentu wybuchu wojny) niemiecki model gospodarczy polegający na nisko kosztowych pośrednich dobrach importowanych zwiększających marżowość i potencjalny PKB, tzn. tanie surowce z Rosji i tanie dobra pośrednie z Chin. Import sprzętu elektrycznego i elektronicznego wyniósł w 2021 r. 51,4 mld dolarów, co stanowi ok. 36% całkowitego importu. Drugą pozycję zajmują maszyny, reaktory jądrowe i kotły. Import tych komponentów wyniósł 40,4 mld dolarów (ok. 28% udziału w imporcie). Natomiast Niemcy eksportują do Chin pojazdy (bez kolejowych i tramwajowych). Wolumen eksportu tych dóbr wyniósł w poprzednim roku 31,54 mld dolarów, co stanowi ok. 30% całkowitego eksportu. Wysoki udział mają także maszyny, reaktory jądrowe i kotły (ok. 24%) oraz sprzęt elektryczny i elektroniczny (ok. 20%).

Zobacz także: Ekspansja Chin trwa… Udział w światowym handlu rośnie w najlepsze, a spada na Zachodzie

Stosunki handlowe UE z Chinami na zakręcie?

Percepcja niemieckich decydentów co do kształtowania się stosunków międzynarodowych z Chinami uległa zmianie o 180 stopni. Tak wynika przynajmniej z komunikatów wysyłanych z Berlina. Minister gospodarki Niemiec Robert Habeck w wywiadzie udzielonym dla Reutera stwierdził, że trzeba „skończyć z naiwnością”. Dodał również, iż hipotetyczne zamknięcie rynku chińskiego dla Niemiec skończyłoby się gospodarczą katastrofą. Trzeba więc jak najszybciej uniezależnić się od wymiany towarowej z Państwem Środka.

Gdyby (rynek chiński) miał się zamknąć, co w tej chwili jest mało prawdopodobne… mielibyśmy ekstremalne problemy ze sprzedażą – powiedział R. Habeck

Choć scenariusz ten mało prawdopodobny (mówiący o zablokowaniu chińskiego rynku), to w obliczu obecnych napięć geopolitycznych objawiających się również w wojnie handlowej pomiędzy supermocarstwami o prymat ekonomiczny i polityczny, wydaje się, że wszystko jest możliwe. Protekcjonistyczna polityka handlowa Chin coraz bardziej drażni unijnych polityków. Mimo że wojna na Ukrainie, względem której Chiny oficjalnie przyjęły neutralne stanowisko, jednak w praktyce wraz z Indiami są sojusznikiem Rosji, stanowi bodziec do europejskich działań antychińskich, coś takiego ma już miejsce od poprzedniego roku, albo i wcześniej.

Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) z Chin do Niemiec kurczy się z roku na rok. W 2017 r. BIZ wyniosły 2,7 mld dolarów. W następnych latach BIZ zmniejszyły się o niemal połowę, spadając do 1,5 mld dolarów w 2018 r. i 2019 r. oraz 1,4 mld dolarów w 2020 r. To pokazuje, że spadek chińskich inwestycji w Europie Zachodniej nie jest wynikiem pandemii COVID-19.

Zobacz także: Terapia szokowa w Niemczech? Chcą ciąć wydatki, obniżać dług i podnosić stopy

Natomiast w 2021 roku Parlament Europejski przyjął Raport w sprawie nowej strategii UE-Chiny, w którym azjatyckie państwo nazywane jest „konkurentem gospodarczym” i „rywalem systemowym”, a kraje UE wezwano do asertywnej i spójnej polityki wobec Chin. Nowa strategia wobec Chin zakłada między innymi wspieranie strategicznej autonomii. Unia Europejska chce uzyskać gospodarczą suwerenność i obniżyć import półprzewodników i surowców z Państwa Środka. Oczywiście kierunek tych zmian wyznaczają Niemcy. Jest takie przysłowie, które materializuje się w Brukseli:

politykę handlową UE wyznaczają Niemcy, których politykę handlową wyznaczają niemieccy producenci eksportowi, których politykę handlową wyznacza niemiecki przemysł samochodowy, którego politykę handlową wyznacza Volkswagen

To duże uproszczenie, które jest satyryczne i należy brać je z przymrużeniem oka, jednak wyjaśnia fakt, który niewątpliwie ma miejsce. Niemcy wyznaczają kierunek polityki handlowej UE, która wobec Chin jest obecnie na zakręcie.

Zobacz także: Chiny wysyłają pociąg z towarami za 7,5 mln PLN do Sankt Petersburga

Drugi raz do tej samej rzeki się nie wchodzi

Niemcy nie chcą popełnić drugi raz tego samego błędu, co wobec Rosji. Potencjalny wybuch wojny pomiędzy USA a Chinami lub oficjalne zapozycjonowanie się Chin po stronie Federacji Rosyjskiej w wojnie rosyjsko-ukraińskiej skończyć się może presją polityczną na nałożenie surowych sankcji wobec chińskiej gospodarki, co w obliczu wysokiego uzależnienia spowoduje kolejny cios dla niemieckiego przemysłu, który obecnie cierpi na skutek braku gazu z Rosji. Niemiecki przemysł wcześniej upierał się merkantylistycznej polityce handlowej UE wobec Chin polegającej na zakazie importu towarów, których proces produkcyjny odbywa się przy użyciu pracy przymusowej (łamanie praw człowieka). Niemcy byli także pasywni wobec unijnej krytyki ujgurskich obozów reedukacyjnych w chińskiej prowincji Xinjiang, gdzie przecież Volkswagen ma fabrykę. Być może ulegnie to zmianie. Będzie to jednak proces żmudny, gdyż dywersyfikacja handlowa potrwa latami, a sami Niemcy mogą zmienić swoje nastawienie, gdy tylko wojna się skończy. Nagła wojna handlowa Niemiec z Chinami wywołałaby skutki dla UE o wiele potężniejsze niż Brexit.

PKB Niemiec spadnie o 0,3%, zamiast wzrosnąć o 3,7%

Polecane artykuły

Back to top button