GospodarkaUSA

Joe Biden uderzy w Ubera i Lyfta. Akcje spółek lecą w dół

Ceny akcji Ubera i Lyfta wręcz się załamały. W ciągu zaledwie jednego dnia potniały one o ponad 10 proc., a to wszystko za sprawą administracji Bidena. Departament Pracy ogłosił, iż zamierza wprowadzić specjalną regułę, która uczyni wielu teoretycznie niezależnych wykonawców pracownikami, co z pewnością uderzy w gig economy w USA. 

Gig economy w USA rozwinęło się i wywołało kontrowersje

Gig economy, czyli sektor gospodarki oparty na realizacji pojedynczych zleceń i projektów (tzw. gigów), w ostatnich latach dynamicznie rozwijało się w USA. Według raportu Upwork w 2021 roku niezależnymi wykonawcami tzw. freelancerami przez jakiś okres było 59 mln Amerykanów. Oznacza to, że 36 proc. całej amerykańskiej siły roboczej pracowało w zeszłym roku jako wolny strzelec. Co warto zaznaczyć, liczba ta jeszcze w 2014 roku wynosiła ok. 53 mln. Co więcej, wykonywanie pracy w taki sposób stało się podstawą modeli biznesowych niektórych firm, które w relatywnie krótkim okresie stały się globalnym przedsiębiorstwami. Choćby na rynek wkroczyły takie podmioty jak Lyft czy Uber, których działalność operacyjna opiera się głównie na niezależnych wykonawcach. 

Zobacz także: Maszyna zastąpi dostawcę? Serve Robotics osiągnęły autonomię 4 poziomu

Jednym z powodów takiego rozrostu sektora gig economy w USA była kwestia związana z kosztami pracy. Otóż niezależnym wykonawcom firmy nie muszą płacić między innymi za nadgodziny czy opłacać składek na ubezpieczenie zdrowotne lub od bezrobocia. Co więcej, nie są one zobowiązane do płacenia minimalnego wynagrodzenia, gdyż prawo regulujące kwestię federalnej, minimalnej stawki godzinowej dotyczy pracowników, a nie freelancerów. 

To właśnie ta kwestia budzi najwięcej kontrowersji w wypadku tego segmentu amerykańskiej gospodarki. Wielu Amerykanów pracujących dla firm takich jak Uber czy Lyft jest wolnymi strzelcami jedynie na papierze. Pracują oni wyłącznie dla jednego podmiotu, a od zwykłych pracowników różnią się jedynie tym, iż nie są ubezpieczeni i za nadgodziny nie otrzymują żadnej premii. Jak donosi agencja prasowa Reuters, z tego powodu gig economy w USA spotykała się z coraz większym oporem ze strony grup działających na rzecz pracowników. Według takowych organizacji przedsiębiorstwa coraz częściej błędnie klasyfikują pracowników jako niezależnych wykonawców po to, aby zmaksymalizować zyski. Grupy te zaczęły się domagać, aby rządzący uregulowali tę kwestię. Jak się ostatnio okazało, Joe Biden postanowił przynajmniej po części spełnić ich żądania. 

Zobacz także: InPost zablokował nadanie paczki w Żabce! Koniec współpracy?

Departament Pracy Stanów Zjednoczonych wkroczył do gry

Departament Pracy Stanów Zjednoczonych zapowiedział, iż rozpoczął prace nad stworzenie specjalnej reguły, która miałaby rozstrzygać czy dany niezależny wykonawca faktycznie nim jest. Z informacji opublikowanych przez The New York Times wynika, iż zaproponowana przez instytucję reguła przybierze formę testu. Ten będzie sprawdzał, jak dużą kontrolę freelancerzy mają nad wykonywaną pracą oraz jak duże mają możliwości zwiększania swoich zarobków poprzez oferowanie nowych usług. Jeżeli okaże się, że nie posiadają ani tego, ani tego, to zaczną być uważani za pracowników. 

Jak zaznaczają analitycy wspomnianego dziennika, nowe prawo nie wpłynie bezpośrednio na prawną klasyfikację danej osoby jako pracownika. Jednakże, jeżeli test wykaże, iż dana osoba nim jest, wtedy pracodawca będzie mu musiał płacić wynagrodzenie w wysokości co najmniej tego minimalnego. Do tego, sędziowie czy organy regulacyjne będą zapewne wykorzystywać nową regułę do rozstrzygania tego, czy dany wykonawca faktycznie nim jest, co z kolei może doprowadzić do zmiany statusu wielu osób.

Zobacz także: Lyft i Uber przeforsowały prawo pogarszające sytuację pracowników

Akcje Ubera i Lyfta lecą w dół

Choć jeszcze nie wiadomo, czy nowe prawo wejdzie w życie, to już zdążyło ono uderzyć w giełdę. Jak nietrudno się domyślić, jeśli zostanie reguła zostanie uchwalona stracą firmy z sektora gig economy w USA. Z badań, na które powołuje się agencja prasowa Reuters wynika, że zatrudnienie pracownika kosztuje o 30 proc. więcej niż niezależnego wykonawcy. Z tego powodu akcje firm z tego sektora znacznie spadły. W dniu ogłoszenia przez Departament Pracy Stanów Zjednoczonych nowej reguły, cena akcji Ubera spadła z 27,65 dolarów do nawet 23,14, a Lyfta z 12,85 dolarów do ok. 11. Co prawda cześć strat zdążyły one już odrobić, ale nadal ich notowania są poniżej tych sprzed 11 października. 

Hiszpański Sąd Najwyższy uznał dostawców jedzenia za pracowników

Polecane artykuły

Back to top button