Gospodarka

Multilateralne sankcje mogłyby zwiększyć skuteczność środków wymierzonych w Rosję

Po agresji rosyjskiej na Ukrainę, sankcje coraz częściej padają na nurt badań ekonomicznych. Tym razem na łamach Centrum Badań Polityki Gospodarczej (CEPR) ekonomiści dowodzą, że skuteczność sankcji jest większa, jeżeli wprowadzane są one przez państwa multilateralnie, co oznacza, że jednocześnie w ramach wspólnych pakietów. Multilateralne sankcje mogłyby więc zintensyfikować wpływ obecnych środków państw zachodnich przeciwko Rosji. 

Sankcje na Rosję jako temat publicznej debaty

Wokół zachodnich sankcji na Rosję co jakiś czas rozbrzmiewa dyskusja odnośnie ich skuteczności. W publicystyce niektóre głosy sugerowały nawet, że czynią one więcej szkód Zachodowi, niż Rosji. Takie tezy stawiali Maciej Kisilowski i Anna Wojciuk na łamach Gazety Wyborczej.

Takie przekonanie oczywiście oparte jest na domysłach, a determinowane w dużej mierze poglądami, aniżeli twardymi danymi dla Rosji i gospodarek świata zachodniego. Ostatnie badanie, które odbiło się szerokim echem Business Retreats and Sanctions Are Crippling the Russian Economy” zakończyło jakąkolwiek dyskusję. Sankcje sprawiają, że gospodarka Rosji gnije od środka i to dopiero początek wieloletniej stagnacji na wielu polach życia społeczno-gospodarczego.

Zobacz także: Sankcje nie działają? Działają i to jeszcze z jaką siłą! [ANALIZA]

Nowe badanie „Sanctions coalitions: Stronger together” autorstwa czterech ekonomistów (Sonali Chowdhry, Julian Hinz, Katrin Kamin, Joschka Wanner) analizuje wpływ wspólnotowych (multilateralnych) sankcji na koszty gospodarcze krajów. Analiza ta koncentruje się na sankcjach dla Iranu z 2012 r. i Rosji z 2014 r. Główny wniosek płynący z badania jest taki, że multilateralne sankcje w ramach koalicji państw zmniejszają średnie straty dobrobytu w kraju, który je wdraża, a jednocześnie pogłębiają straty dobrobytu w państwach objętych sankcjami.

Sankcje, czyli narzędzie do realizacji celów geopolitycznych

Wykorzystanie sankcji jako narzędzia do realizacji celów geopolitycznych jest coraz częściej wykorzystywane przez polityków. Składają się na to dwie przyczyny. Pierwsza jest taka, że od lat 70. XX wieku silnie rośnie gospodarcza komplementarność handlowa między gospodarkami zwana globalizacją. Jako prosty przykład warto podać casus Unii Europejskiej i Rosji. UE importowała tanią energię z Rosji, natomiast Rosja importowała technologię z UE wykorzystywaną np. przy wydobywaniu ropy naftowej i gazu. Obie strony uzyskiwały korzyści z takowej wymiany handlowej. W UE były to w szczególności Niemcy, które de facto cały swój model rozwojowy opierały na tanich surowcach energetycznych, które napędzały konkurencyjność przemysłu, chociażby motoryzacyjnego.

Podobnie sytuacja wygląda z kolei w relacjach handlowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami, choć w tym przypadku do pewnego momentu kluczową rolę odgrywały także rynki finansowe. Chińscy inwestorzy bardzo chętnie finansowali amerykański dług poprzez transakcję kupna obligacji emitowanych przez Departament Skarbu. W ten sposób pośrednio kapitalizowali gospodarkę amerykańską, a środki zainwestowane wracały z dodatkowym zyskiem (wykraczającymi poza rentowności obligacji) w formie kupowanych przez Amerykanów wysoce technologicznych towarów takich koncernów jak Huawei, ZTE, Xiaomi czy BAT (Baidu, Alibaba, Tencent).

Zobacz także: Sankcje na Rosję są omijane? Moskwa znalazła sposób na transport ropy

Ostatnie lata to stopniowy upadek obu z tych modeli handlu międzynarodowego. Do pierwszego z nich przyczyniła się wojna w Ukrainie, natomiast do drugiego walka geopolityczna o prymat na arenie światowej.

Druga przyczyna z kolei to rosnące napięcia geopolityczne pomiędzy mocarstwami. Gdyby nie one, to postęp globalizacji trwałby w najlepsze. Jednak komuś, a konkretniej USA nie spodobała się rosnąca potęga gospodarcza Chin, a już w szczególności nie spodobały się słowa ekonomistów Banku Światowego, którzy skalę ekonomicznego sukcesu Państwa Środka spuentowali słowami, że jest to „najszybsza utrzymująca się ekspansja dużej gospodarki w historii”.

Zobacz także: Stany Zjednoczone luzują sankcje nałożone na Wenezuelę. Ropa popłynie do Europy!

Multilateralne sankcje zwiększają skuteczność

Chowdhry i in. (2022) badają skuteczność multilateralnych sankcji (sankcji inicjowanych w ramach wspólnych pakietów przez kilka państw), skupiając się na zmianach ogólnego dobrobytu. Wyniki symulacji wskazują, że średni spadek dobrobytu członków koalicji (państwa nakładające sankcje) jest o blisko 8,3% niższy w przypadku sankcji wobec Iranu i 9,6% w przypadku sankcji wobec Rosji (z 2014 r.), gdy środki wprowadzone są multilateralnie, a nie indywidualnie.

Dodatkowo taki sposób koalicji sankcji zwiększa ich siłę, ponieważ koszty dobrobytu rosną o 4,5% w przypadku Iranu i 9,3% dla Rosji. Multilateralne sankcje wiążą się więc z dwoma korzyściami: zmniejszają stratę dobrobytu dla członków nakładających środki oraz zwiększają straty dobrobytu dla państw objętych sankcjami. Dobrze to widać na przykładzie sankcji na Rosję z 2014 r.

Poniższy wykres pokazuje członków koalicji sankcji pod względem skuteczności (po prawej stronie) oraz koszty ekonomiczne wynikające z nałożenia kar na Rosję. Jak widać, Niemcy, USA i Holandia najsilniej wpłynęły na ekonomiczne koszty sankcji dla gospodarki rosyjskiej, a jednocześnie poniosły z tego tytułu minimalne straty dobrobytu. Natomiast państwa bałtyckie (Litwa, Estonia, Łotwa) i Ukraina, choć w marginalnym zakresie przyczyniły się do utraty dobrobytu w Rosji, to poniosły największe koszty ekonomiczne.

Wykres 1. Poniesione (lewy wykres) i nałożone (prawy wykres) koszty dobrobytu sankcji rosyjskich z 2014 r. 

Źródło: Sonali Chowdhry, Julian Hinz, Katrin Kamin, Joschka Wanner (2022): Sanctions coalitions: Stronger together

Multilateralne sankcje w ramach wspólnych pakietów przez niżej przedstawione kraje mogłyby zwiększyć ekonomiczną siłę środków i zmniejszyć straty dobrobytu dla członków. Mimo to, państwa takie jak USA, Niemcy, Kanada, Nowa Zelandia, Japonia, czy Wielka Brytania wciąż działają w ramach odrębnych działań przeciwko gospodarce rosyjskiej. Badanie to dowodzi, iż potrzebna jest konsolidacja instytucjonalna całego Zachodu w ramach utworzenia wspólnoty sankcyjnej nakładającej równocześnie sankcje na dany kraj, gdyż nie chodzi tylko o wspólną linię w międzynarodowym dialogu, lecz także o wspólne działania.

Zobacz także: Polscy przedsiębiorcy chcą, aby sankcje nałożone na Rosję były kontynuowane

Chiny jako potencjalny partner w sankcjach

Ekonomiści zbadali również dodatkową skuteczność sankcji, zakładając przystąpienie do nich krajów trzecich. Przodującymi partnerami, które zwiększyłyby stratę dobrobytu dla Rosji przez nałożenie sankcji, byłyby Chiny (-0,37%), Wietnam (-0,15%), Białoruś (-0,14%) i Turcja (-0,08%). Wpływ chińskich sankcji na gospodarkę Rosji byłby porównywalny do skali oddziaływania sankcji niemieckich. Są to oczywiście rozważania z cyklu „co by było, gdyby”, ponieważ prawdopodobieństwo wymierzenia sankcji na Rosję przez Chiny czy Białoruś są równe zeru.

Koalicyjna wspólnota sankcyjna

Wyniki badania podkreślają, że obecne sankcje cechuje asymetryczny koszt ekonomiczny. Podczas gdy Niemcy i USA w ujęciu relatywnym poniosły najniższe straty z tytułu nałożenia środków ekonomicznych na Rosję, tak Litwa, Estonia i Ukraina poniosły kilkukrotnie większe koszty dobrobytu. Kluczowe wydaje się więc zbudowanie wspólnej koalicji sankcyjnej z państw, które charakteryzuje zbieżne stanowisko odnośnie rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Jakie są perspektywy gospodarcze dla Rosji? [RAPORT OG]

Polecane artykuły

Back to top button