Polska

Dane nie wróżą nic dobrego. Liczba urodzeń w Polsce runie?

Liczba urodzeń w Polsce spada coraz bardziej. Tymczasem wiele wskazuje na to, że spadki nie zakończą się zbyt szybko.

Liczba urodzeń w Polsce jest z roku na rok coraz niższa. Obecnie wynosi ona o blisko 100 tys. mniej niż w 2017 roku. Prognozy demograficzne dla Polski nie są zbyt optymistyczne. Niemal wszyscy są zgodni co do tego, że spadek populacji naszego kraju jest nieuchronny. Kryzys na rynku mieszkaniowym może pogłębić ten problem.

Liczba urodzeń w Polsce spada

Liczba urodzeń w Polsce cały czas spada. Według danych GUS, jeszcze w 2017 roku suma 12-miesięczna urodzeń wynosiła ponad 400 tys. Tym samym wróciła ona do poziomu z 2011 roku. Był to też duży postęp względem lat 2013-2016, kiedy liczba urodzeń oscylowała koło 370-375 tys.

Niestety, po 2017 roku liczba urodzeń w Polsce runęła w dół. Gdy wprowadzano 500+ na każde dziecko, liczba urodzeń wróciła do poziomu z lat 2013-2017. Z kolei w 2021 roku spadła już poniżej 350 tys. Teraz jest jeszcze gorzej. W ciągu ostatnich 12 miesięcy urodziło się zaledwie 318 tys. dzieci (dane za okres wrzesień 2021 – sierpień 2022 roku). Co gorsza, nic nie wskazuje, aby miała ona znowu zacząć rosnąć.

Sytuację uratować miał program 500+, lecz wzrost liczby narodzin był krótkotrwały. Dziś w kontekście 500+ mówi się o tzw. baby boom. Faktycznie rok po wprowadzeniu programu wzrosła dzietność Polek, a liczba urodzeń wręcz wystrzeliła. Miało to być spowodowane przesunięciem decyzji o posiadaniu dziecka. Wielu ekspertów skłania się ku tezie, że trwały wzrost dzietności jest niewielki, a baby boom w żaden sposób nie rozwiązuje problemu w dłuższym terminie.

Liczba urodzeń w Polsce (suma 12-msc, tys.) (1)

Czy mniejsza liczba urodzeń niżeli przed wprowadzeniem programu Rodzina 500+ świadczy o tym, że program w ogóle nie zadziałał? Takie wnioski są już zbyt dalekie. Dlaczego? Spadek liczby dzieci był nieunikniony. Przyczyną tego stanu rzeczy jest wyż demograficzny z lat 80. Ten z kolei był pokłosiem wyżu z lat powojennych. Urodzone w 1980 roku kobiety mają już 42 lata. Oznacza to, że przekroczyły one wiek największej dzietności. Mówiąc najprościej – zmniejsza się obecnie liczba potencjalnych matek. Wraz z nimi w dół idzie także liczba urodzeń.

Liczba urodzeń w Polsce na przestrzeni lat (1946-2018)
GUS

Demografia uderza w naszą gospodarkę

Liczba urodzeń jest bardzo istotna z punktu widzenia gospodarki. Oddziałuje ona m.in. na rynek pracy. Dziś niska liczba urodzeń jest szczególnie widoczna właśnie tam. Niskie bezrobocie to jeden z jego objawów. Bezrobocie BAEL w Polsce wynosi obecnie jedynie 3,5% (z kolei dane z Urzędów Pracy sugerują, że to 5,1%). Tym samym jest ono najniższe w historii.

Zobacz też: Liczba urodzeń w Europie znacznie spadła

Sama Warszawa, Wielkopolska czy Pomorze należą do regionów o najniższym bezrobociu w UE. Gdy do małej liczby urodzeń dodamy bardzo szybki wzrost gospodarczy, to otrzymujemy rynek pracy z dużymi brakami w podaży pracy. Braki pracowników są w dużej mierze rekompensowane przez imigrację z Ukrainy czy Azji. Coraz częściej widzimy zagranicznych pracowników w Polsce. Dla przykładu media informowały ostatnio, że w bydgoskich autobusach mogą pojawić się kierowcy z Indii. W Poznaniu kierowcy z tego kraju wożą pasażerów już od ponad 3 lat.

Współczynnik dzietności w Polsce

Do samej oceny trendów demograficznych lepszy jest jednak współczynnik dzietności. Współczynnik dzietności, z angielskiego TFR (total fertility rate), to najprościej mówiąc, liczba dzieci, które urodzi przeciętna kobieta w ciągu swojego życia. Na stronie GUS możemy znaleźć taką definicję:

Oznacza liczbę dzieci, które urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego (15 – 49 lat) przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną w badanym roku, tzn. przy przyjęciu cząstkowych współczynników płodności z tego okresu za niezmienne.

Współczynnik ten osiąga wśród rozwiniętych państw wartość od 1 do 2 (choć zdarzają się takie jak np. Izrael, gdzie wynosi on aż 3). W przypadku najbiedniejszych krajów jest on nawet wyższy od 5. Poziom zastępowalności pokoleń wynosi ok. 2,15. Jest to dość dużo i obecnie żaden kraj UE nie znajduje się nawet w pobliżu tego wyniku.

Dzietność w Polsce jest zbyt niska

W Polsce od lat ten współczynnik jest na niezadowalającym poziomie. Tutaj warto zwrócić uwagę na fakt, że w zależności od metodyki, może się on nieco różnić. Różnice wynikają ze sposobów liczenia populacji Polski (szacowania emigracji). Wszystkie metody wskazują jednak, że po 2017 roku współczynnik ten spada. Co istotne – w latach 2015-2017 wzrósł on z 1,3 do 1,45 (dane mogą się nieco różnić w zależności od tego, czy zastosujemy dane GUS, czy Eurostatu).

Ten wzrost, jak na tak krótki okres, był więc dość znaczny (w Europie osiąganie dzietności wyższej niż 1,8 jest obecnie rzadkością). Niestety wzrost nie był trwały i po 2017 roku dzietność w Polsce zaczęła spadać. Wszystko wskazuje na to, że w 2022 roku ponownie zejdzie poniżej poziomu 1,3. Dzietność jest odporna na wahania liczby kobiet w wieku rozrodczym (czyli wyże i niże demograficzne nie powinny wpływać na wartość odczytu). Właśnie dlatego możemy powiedzieć, że w Polsce zaczynamy mierzyć się z coraz większym kryzysem demograficznym.

Współczynnik dzietności w Polsce

Zobacz też: Czesi z najwyższą dzietnością w Europie! Polacy z najmniejszą w regionie

Warto zauważyć, że na wykresie znajduje się także skorygowany wskaźnik dzietności, który jest zauważalnie wyższy od tego podawanego przez Eurostat. Dlaczego? Część demografów zwraca uwagę na to, że podawany oficjalnie wskaźnik jest niedoszacowany. Wynika to z przeszacowania populacji Polski, czy raczej niedoszacowania skali emigracji zarobkowej.

Dzietność w Polsce na tle Europy nie wygląda dobrze

Jedną z osób aktywnie śledzących wskaźniki dzietności na świecie jest użytkownik Twittera Birth Gauge. Systematycznie publikuje on własne szacunki (skorygowane o emigrację) dzietności na świecie. Wynika z nich, że dzietność w Polsce spadnie w tym roku do 1,38 (wobec 1,45 w 2021 roku i 1,52 w 2020 roku). Także również te wyliczenia sugerują, że kryzys się pogłębia (choć odczyty są nieco bardziej optymistyczne).

Liczba urodzeń w Polsce: Dzietność i liczba urodzeń na świecie
Birth Gauge

Jeśli prognoza i wyliczenia są bliskie prawdzie, będzie to jeden z niższych poziomów w UE. Choć nasi południowi sąsiedzi odnotowali większy spadek, to w Czechach dzietność w 2022 roku wyniesie 1,69. Na Słowacji będzie to 1,55 (czyli więcej niż Polska w 2020 roku). Wyższą dzietność zanotuje także Rosja (1,44). W UE niższą dzietność osiągnąć mają: Hiszpanie (1,15), Włosi (1,25), Litwini (1,26), Grecy (1,29), Finowie (1,32) i Portugalczycy (1,34). Poziom dzietności w Polsce nie jest więc na tle UE tragedią, ale nasz wynik na pewno nie należy do dobrych.

Sytuacja gospodarcza a dzietność

Wróćmy jeszcze raz do państw o najniższej dzietności w UE. Są to głównie państwa południowej Europy: Hiszpania, Włochy, Grecja i Portugalia. Co łączy te państwa? Wysokie bezrobocie i problemy gospodarcze. Marazm gospodarczy towarzyszy tym krajom w zasadzie od kryzysu finansowego z 2008 roku. Warto tutaj podać 5 krajów o najniższym wzroście PKB w latach 2010-21. Są to: Grecja, Włochy, Hiszpania, Portugalia i Finlandia. Czyli na 6 państw o najniższej dzietności, aż 5 zamyka również zestawienie najszybciej rozwijających się gospodarek.

Zobacz też: Populacja polskich miast spada. Ludzie wolą mieszkać na wsi

Choć sytuacja gospodarcza to oczywiście nie wszystko, ma ona olbrzymie znacznie dla dzietności. Im wyższe bezrobocie, niższe zarobki czy droższe mieszkania, tym mniej osób zdecyduje się na posiadanie potomka. I tutaj przechodzimy do kolejnej złej wiadomości. Jak wynika z nowego badania Expandera, para z dwójką dzieci i dochodem na poziomie 8000 zł netto, może liczyć obecnie na około 264 tys. zł kredytu. Czy to źle? To najniższy wynik, od kiedy zbierane są te dane (czyli od 2010 roku). Jeszcze rok temu mogli liczyć na 655 tys. zł.

Średnia zdolność kredytowa dla rodziny z 2 dzieci
Tomasz Narkun

Gdyby założyć cenę 1m2 na poziomie 9000 zł, to taki kredyt pozwoliłby na kupno jedynie 29m2 nowego mieszkania. Zarobki na poziomie 8000 netto (dla pary osób) nie należą do niskich, a mimo to kredyt pozwoliłby na zakup kawalerki. Demografowie nie mają złudzeń – zła sytuacja na rynku mieszkaniowym odbije się na liczbie urodzeń w Polsce.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że w 2016 roku mieszkania były w Polsce względnie najtańsze w ostatnich latach (jako udział w średnim wynagrodzeniu). Dziewięć miesięcy później odnotowaliśmy najwyższą dzietność i liczbę urodzeń w ostatnich kilkunastu latach.

Tomasz Narkun

Inflacja uderza w portfele a liczba urodzeń w Polsce spadnie jeszcze bardziej

Warto odnotować, że rosną nie tylko ceny mieszkań. Obecnie aż 86% Polaków odczuwa skutki inflacji w dużym lub bardzo dużym stopniu – wynika z badania CBOS. Rok temu było to 65%. Tak duży wzrost pokazuje, że drożejące paliwa, energia i żywność, mocno ograniczają wydatkowe plany rodaków.

CBOS odczucie wzrostu cen
CBOS

Oznacza to, że odczuwalny poziom życia w naszym kraju również spadnie. Na dodatek, jeśli państwo nie ochroni skutecznie najbiedniejszych, wzrośnie także ubóstwo. To kolejny czynnik, który przełoży się na ograniczenie dzietności Polek. Obok braku mieszkań będą to bardzo poważne czynniki ekonomiczne, które sprawią, że liczba urodzeń po raz pierwszy od początku pomiarów (czyli 1946 roku) spadnie poniżej 300 tys. Niska zastępowalność uderzy nie tylko w rynek pracy, ale sprawi, że utrzymanie wysokich emerytur będzie coraz trudniejsze.

Czeski cud demograficzny – mieli najniższą dzietność na świecie, dziś są wzorem do naśladowania [RAPORT OG]

Polecane artykuły

Back to top button