GospodarkaNieruchomościPolska

PiS kompletnie popsuło rynek nieruchomości [FELIETON WYSOCKIEGO]

Odchodząca władza obiecywała tanie, dostępne mieszkania, a zostawia po sobie rozgrzany rynek z absurdalnie wysokimi cenami.

Kameralne osiedle na warszawskiej Pradze, nieopodal galerii handlowej z dobrym dojazdem do Centrum. Latem w budynku, który dopiero wyłaniał się z ziemi, można było kupić kawalerkę z miejscem garażowym za pół miliona zł. Tak „dobre” czasy bezpowrotnie minęły. Mieszkania się rozeszły, ale jest nadzieja. Deweloper stawia kolejny budynek i przedstawia ofertę. Podobne kawalerki tylko o 20% droższe. No i na razie, kopią dopiero dół w ziemi.

Bezpieczny Kredyt 2% sprawił, że mieszkania zaczęły znikać

Na alternatywnym rynku wtórnym prawie nic już nie zostało. Jak jest, to rudera do remontu, ale w astronomicznej cenie, maksymalnej, jaką obejmuje Bezpieczny Kredyt 2% – finansowy wynalazek prawicowej, populistycznej władzy. Zainteresowanie ogromne, bo tylko do końca roku można składać wniosek. Oglądam kawalerkę za 700 tysięcy złotych, zadając pytanie, czy to wielka płyta, czy też trochę lepsza rama H. Odpowiedzi nie ma, ogłoszenie znika. Pewnie kupił ktoś bez głupich pytań. Co ma być dalej, nie wiadomo. Lepiej załapać się teraz, więc nabywcy na klatkach schodowych licytują cenę i dopinają transakcję. Totalne wariactwo.

Zobacz także: Polska różnorodność, czyli gdzie i jak chcemy mieszkać? Raport z badań „jak chcą mieszkać Polacy w 2023 roku”?

Odchodząca władza obiecywała tanie nieruchomości w ramach programu Mieszkanie Plus, a zostawia po sobie rozgrzany rynek z absurdalnie wysokimi cenami. Na wolnym rynku cena to cena, wynika z popytu i podaży, więc nie powinno się o niej specjalnie dyskutować. Problem w tym, że wolnego rynku nie ma, a rządowa interwencja tanim kredytem tylko ten rynek jeszcze popsuła. Tani kredyt zrodził sztuczny popyt, na małe mieszkania rzucili się ci, których normalnie nie byłoby stać. Sprzedający podnieśli więc ceny do granic objętych programem, a i tak wszystko schodzi. Jednakże po stronie podażowej niewiele się zdarzyło. Owszem zeszły mieszkania, które deweloperzy mieli w ofercie, ale nowe budowy aż tak nie ruszyły. Na to trzeba czasu i stabilnych rozwiązań. Tymczasem nie wiadomo nawet, co dalej z kredytem. Środki się kończą, a nowa władza pogrążona jest w głębokim namyśle, co dalej z problem robić.

Pomaganie finansowo zamożnym nie ma sensu

Donald Tusk w kampanii wspominał, że kredyt dla młodych będzie na 0%. Rozumiemy, trzeba było wygrać wybory, stąd ta licytacja na obietnice. Na szczęście jest koalicja i wszystko trzeba uzgadniać od nowa. Pojawiają się  głosy idące w stronę ograniczenia preferencyjnych kredytów. Miałyby je dostawać tylko osoby o niskich dochodach i rodziny wielodzietne. Takie kryteria to dobry kierunek, a przede wszystkim zasadnicza zmiana podejścia do transferów socjalnych. Jeśli już pogodzić się musimy z socjalnym rozdawnictwem, to niech trafia ono do realnie potrzebujących. I to nawet z większym zakresie niż obecnie. Pomaganie finansowo zamożnym nie ma sensu, a wręcz rodzi poczucie niesprawiedliwości. Znam przypadki rodziców biorących kredyt 2% na dziecko, które studiuje za granicą i tam chce pozostać. Biorą, bo dają. Kiedyś na tym zarobią. A nawet od razu, bo kto sprawdzi, czy lokal nie poszedł na wynajem, co niby ustawą zabronione.

Zobacz także: Duży magazyn Panattoni w Zgierzu wynajęty! A jeszcze nie powstał!

Co zrobić, aby mieszkania zaczęły pojawiać się na rynku, zamiast z niego znikać?

Co trzeba więc zrobić, by zwiększyć podaż mieszkań? Po pierwsze, wykorzystać to, co jest. Mamy w Polsce blisko 2 mln pustostanów. Stary rząd rozważał nawet nałożenie podatku na właścicieli niezamieszkałych mieszkań. Jest to jakieś rozwiązanie, ale wpierw należy się przyjrzeć, dlaczego te nieruchomości stoją puste i zwalczyć przyczynę. Po pierwsze, to nieuregulowane kwestie własności, ciągnące się latami postępowania. To już rola nowego Ministra Sprawiedliwości, aby wziąć się za przewlekłość procesową, a nie za łamanie praworządności.

Jednakże po drugie, to skandaliczna ustawa o ochronie praw lokatora i kodeks karny, który grozi więzieniem za próbę usunięcia niepłacącego najemcy. Znam posiadaczy kilku mieszkań, którzy w obawie przed nieuczciwym najemcą trzymają pusty lokal, tylko jako pasywną inwestycję. Zwiększenie puli mieszkań na wynajem osłabi popyt na kupno, co powstrzyma wzrost cen. A prędzej czy później Polacy zrozumieją, że tak jak na Zachodzie, najem może być korzystniejszy, niż przepłacanie za własność lokalu.

Zobacz także: Mikrokawalerki królują w Łodzi. To co siódme mieszkanie na wynajem

Kolejna sprawa, grunty pod budownictwo. Jest ich wiele i są niewykorzystane. Poczta Polska przez 75 lat trzymała pustą działkę przy Dworcu Centralnym w Warszawie, by wreszcie sprzedać ją deweloperowi. W zasobach państwa i jego spółek, w zasobach miast i gmin wciąż jest wiele gruntów. Wystarczy je odblokować. Deweloperzy pobudują, a konkurencja korzystnie wpłynie na ceny. Do tego jeszcze uproszczenie procedur. Dziś, to właśnie na klientów przerzucane są koszty wlokącego się procesu pozyskiwania zgód i pozwoleń. Tym, którzy uważają, że to niezbędne dla uniknięcia patodeweloperki, odpowiem: dla tych, których nie stać, lepsze mieszkanie w bloku bez garażu, z widokiem na sąsiada i o niedopuszczalnym metrażu, niż pokój z dzieckiem przy teściowej. Słowem, to deweloperzy lepiej wiedzą, co ludziom potrzebne, i na co ich stać.

Potrzebujemy drobnych zmian, a nie wielkich programów

To są łatwe, bezkosztowe ruchy, które uwolnią proste rezerwy. Może nie potrzeba wielkich programów, które obiecywał każdy już rząd. Programów albo utopijnych jak „mieszkanie plus”, gdzie państwo próbowało być deweloperem, albo rozdawniczo-finansowych, które skutkowały wzrostem cen nieruchomości. Jest jeszcze jeden i to najlepszy sposób na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Sposób nie wymagający grzebania w skomplikowanej materii deweloperskiej. To wzrost gospodarczy i w następstwie wzrost zamożności Polaków. Na tym nowy rząd ma się skoncentrować, reszta przyjdzie sama. „Dobrobyt rodzi się z pracy, a nie z wyciągania ręki i rozdawania” – powiedział w kampanii Donald Tusk i trzeba mu życzyć na Święta i Nowy Rok, aby zawsze o tym pamiętał.

Ile jest mieszkań w Polsce? Ich liczba stale rośnie

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker