Azja i Oceania

Czarny koń wyborów na Tajwanie. Nie jest proamerykański, a od niego zależy teraz polityka Tajwanu

Tajwańska Partia Ludowa uzyskała ledwie 8 mandatów w wyborach na Tajwanie, ale w podzielonym parlamencie to ona zdecyduje, czy chce współpracować z prochińską czy proamerykańską partią

Sobotnie wybory prezydenckie na Tajwanie wygrał Lai Ching-te, proamerykański kandydat Demokratycznej Partii Postępowej (DPP). Media natychmiast ogłosiły, że Amerykanie świętują zwycięstwo nad prochińskim kandydatem. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Tego samego dnia Tajwańczycy głosowali w wyborach parlamentarnych. W nowym parlamencie pierwszy raz od 20 lat żadna partia nie uzyskała większości. To oznacza, że o koalicji zdecyduje partia TPP, która uzyskała ledwie kilka mandatów.

  • Nowym prezydentem Tajwanu został Lai Ching-te, kandydat Demokratycznej Partii Postępowej sprzyjającej USA.
  • Wybory parlamentarne pokazują podział społeczny tajwańskiego społeczeństwa. Prochiński Kuomintang uzyskał 52 mandaty, a DPP 51 mandatów.
  • Czarnym koniem wyborów okazała się partia TPP, która uzyskała jedynie 8 mandatów. Jednak to ona de facto zadecyduje o tym, czy parlament będzie bardziej prochiński czy proamerykański.

Wybory na Tajwanie

Lai Ching-te wygrał sobotnie wybory prezydenckie na Tajwanie. To proamerykański kandydat Demokratycznej Partii Postępowej (DPP). Uzyskał ponad 40 proc. głosów, wyprzedzając prochińskiego Hou Yu-ih z Kuomintangu (KMT), na którego zagłosowało 33,5% Tajwańczyków. Trzeci kandydat, dość neutralny przedstawiciel Tajwańskiej Partii Ludowej (TPP) Ko Wen-je, uzyskał 26,5% głosów. W wyborach wzięło udział blisko 14 mln Tajwańczyków, co oznacza, że frekwencja wyniosła 71 proc.

Na pierwszy rzut oka, USA mogą odetchnąć z ulgą. Wygrana Lai Ching-te powinna oznaczać kontynuację obecnej polityki podkreślającej odrębność Tajwanu od Chin. To trzecie wybory prezydenckie z rzędu wygrane przez DPP. Wyboru nowego prezydenta pogratulował Tajwańczykom sekretarz USA Antony Blinken, podkreślając rolę demokratycznych wyborów na Tajwanie. 

W zupełnie innym tonie zareagował jednak Joe Biden, który powiedział, że USA nie wspierają niepodległości Tajwanu. 

Skąd ten ton? Czy Biden nie chce eskalować napięcia z Chinami? Mimo pomyślnego dla USA wyniku wyborów prezydenckich, z mówieniem, że Tajwan w swojej polityce pozostanie proamerykański, trzeba jednak zaczekać. Wybory parlamentarne pokazały, że Tajwańczycy są bardziej podzieleni, niż wskazują na to wybory prezydenckie. 

Zobacz też: Tajwan notuje rekordową nadwyżkę handlową, dzięki rozwojowi AI!

Osiem mandatów, które zdecydują o polityce i gospodarce Tajwanu

Świadomość podziałów społecznych spowodowała, że nowy prezydent-elekt Tajwanu Lai Ching-te wypowiadał się w sobotę w dość wyważony sposób. Obok wielu słów o demokracji i obraniu właściwej ścieżki, mówił o współpracy, porozumieniu i otwarciu na dialog. Obiecał otwartość i wypracowywanie konsensusów. 

Prawdopodobnie przedstawiciel partii DPP będzie musiał rewidować niektóre ze swoich planów. Co więcej, niewykluczone jest, że większość z nich będzie kontestowana przez prochiński Kuomintang.

Wszystko rozbija się bowiem o to, że po raz pierwszy od 2004 r. żadna z partii nie uzyskała większości. Najwięcej, bo 52 mandaty uzyskała Kuomintang (KMT). Tylko jeden mandat mniej przypadł DPP – partii zwycięskiego prezydenta. O koalicji zadecyduje czarny koń tych wyborów – partia TPP, trzeciego z kandydatów na prezydenta. TPP uzyskała ledwie 8 mandatów, ale de facto to ona zadecyduje, z kim wejdzie w koalicję. Może zatem dojść do sytuacji, kiedy parlament będzie dążył do zbliżenia z Chinami, gdyby TPP wybrała współpracę z Kuomintangiem. Mogłoby to oznaczać nawet pewien paraliż w najbliższych 4 latach, gdyby KMT zdecydowała się blokować ustawy DPP.

Tajwańska Partia Ludowa (TPP), dla której były to pierwsze wybory, reprezentuje neutralne stanowisko wobec polityki zagranicznej Tajwanu. Nie opowiada się ani za zjednoczeniem z Chinami, ani za niepodległością i skutecznie rozbiła dotychczas funkcjonujący „duopol” KMT i DPP. Stosunkowo wysoki wynik Ko Wen-je wskazuje, że wielu Tajwańczyków nie jest pozytywnie nastawiona do żadnego ze skrajnych stanowisk pozostałych dwóch partii. Szczególnie młodzi opowiadają się za alternatywą wobec trwającego latami sporu politycznego. 

Wybory na Tajwanie pokazały podziały społeczne. Młodzi chcą mieszkań

Wybory parlamentarne pokazały, że przez osiem lat poparcie dla proamerykańskiej DPP spadło. W 2016 r. DPP uzyskała 68 mandatów. W ostatnich wyborach w 2020 r. partia uzyskała 61 mandatów i ponownie dawało jej to większość w 113-mandatowym parlamencie. W sobotnich wyborach straciła zatem 10 mandatów. Z kolei powoli rośnie w siłę Kuomintang. W 2016 r. miał 35 mandatów, w 2020 r. – 38, a teraz 52. 

Mówi się, że entuzjazm Tajwańczyków wobec Amerykanów spada, po tym, jak USA prowadzą niejednoznaczną politykę. Oficjalnie Tajwan nie ma gwarancji militarnych od USA, ale otrzymuje od nich broń. Balansowanie USA między Tajwanem i Chinami najlepiej zresztą obrazują wspomniane wcześniej słowa Bidena. 

Zobacz też: Tajwański przewoźnik składa ogromne zamówienie na nowe Airbusy

Ale polityka wobec Chin i USA to oczywiście nie wszystko, czym żyją Tajwańczycy. Gospodarka Tajwanu zwalnia, według szacunków do 1,3% wzrostu PKB w 2023 r. Spada popyt na czipy, w których Tajwan jest światową potęgą. Zmartwień dostarcza też spowolnienie chińskiej gospodarki, do której trafia eksport z Tajwanu. Chińczycy nieustannie traktują cła i ograniczenia importu z Tajwanu jako broni handlowej. Ruchy te często są nieprzewidywalne, co utrudnia funkcjonowanie przedsiębiorstwom. Dla młodych szczególnie ważny jest temat bezrobocia i rynku mieszkaniowego. Komentatorzy wskazują, że wielu młodych ludzi głosowało właśnie na TPP. Nowe pokolenie ma chcieć też bardziej pluralistycznego krajobrazu politycznego i większego skupienia na problemach gospodarczych zamiast podgrzewania nastrojów niepokoju wobec Chin i USA. 

Lai Ching-te wskazał, że wśród najpilniejszych kwestii, którymi chce się zająć, są stabilność tajwańskiego rynku pracy i ubezpieczeń zdrowotnych, a także transformacja energetyczna wyspy.

Tajwańska polityka zagraniczna może zatem okazać się mniej proamerykańska, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Niewykluczone, że w zależności od tego, kto ostatecznie stworzy koalicję, Tajwan będzie w najbliższych latach rozchwiany między dwoma supermocarstwami. Wybory za cztery lata będą już naprawdę ciekawe. 

Gra o Tajwan rozpoczęta. Chiny wyprowadzają cios w amerykańskie firmy zbrojeniowe

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker