GospodarkaPolska

Budowlany boom czy bum?

W wielu państwach Unii Europejskiej firmy, które startują w przetargach na realizacje dużych inwestycji infrastrukturalnych, muszą spełnić warunki, które w Polsce moglibyśmy odebrać jako wygórowane. To jednak przemyślana strategia, która chroni ich rodzime rynki. Inaczej jest w Polsce. U nas panuje wyjątkowa otwartość, jeśli chodzi o rynek zamówień publicznych. Brak mechanizmów ochrony wykorzystują firmy z całego świata, głównie z Azji, które coraz śmielej korzystają z faktu, że w Polsce ma miejsce budowlany boom. 

Sąsiedzi cenią bezpieczeństwo, a w Polsce najważniejsze są pieniądze

Członkostwo kraju, z którego pochodzi firma, w NATO; kadra posługująca się językiem kraju, w którym firma planuje budować czy własne zasoby, takie jak sprzęt czy wytwórnie w kraju klienta — to tylko niektóre z obostrzeń czekające na kontrahentów w Łotwie czy w Czechach. W Niemczech niezbędne są specjalne certyfikaty. W Polsce najważniejsze są pieniądze, czyli najniższa oferta.

Zobacz także: Mieszkań jest mniej i są coraz mniejsze. Podsumowanie 2023 r. w budownictwie

Dziś na budowach, także tych o znaczeniu strategicznym, pracują firmy, które bazują na rynku podwykonawczym. Ich referencje pochodzą często od partnerów, których późniejszy udział w inwestycji jest iluzoryczny. Na polskim rynku coraz pewniej czują się więc spółki z Azji, czego dowodem jest obecność takich gigantów jak: Hyundai E&C czy Samsung E&C.

Perspektywa odbudowy powojennej Ukrainy też jest magnesem dla wielu zagranicznych firm z sektora budowlanego, które będą chciały wykorzystać przyjazny polski rynek jak trampolinę do zdobycia kontraktów. Czy nie jest to ostatni moment, aby polski rząd poszedł śladem europejskich partnerów i zaczął chronić polski rynek i działające na nim firmy?

Centralny Port Komunikacyjny oraz związane z nim inwestycje drogowe i kolejowe czy energetyka jądrowa to tylko wybrane inwestycje z wielu strategicznych projektów, nad którymi polskie państwo powinno mieć szczególną kontrolę. Wszyscy pamiętamy przecież, choć minęła już dekada, problemy z budową autostrad przez chińskie konsorcja budowlane.

Zobacz także: No może i CPK nie będzie, ale za to rozbudują Chopina

Ważne, aby budowlany boom nie przerodził się w jedno wielkie bum

W jednym z wywiadów prezes Budimexu przedstawił wymogi wejścia na rynek czeski dla firm z zagranicy, to m.in. konieczność posiadania własnych wytwórni czy sprzętu. Z kolei prezes spółki STRABAG przekonywał, że rozwiązaniem, zarówno dla rynku, gospodarki czy przyszłych użytkowników jest certyfikacja generalnych wykonawców, czyli skrupulatna kontrola tego, czy kontrahent ma odpowiedni personel, sprzęt, jak i moce. Ten proces ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala wyeliminować nierzetelnych wykonawców, którzy prowadzą agresywną politykę cenową bez gwarancji realizacji zlecenia, chociażby z powodu braku lokalnych zasobów.

Ktoś może powiedzieć, że będzie drożej, a cały ten budowlany boom szybko się skończy. Pytanie, czy jeśli nic nie zrobimy, to inwestycje zaraz po oddaniu same nie zrobią bum?

Wszelkie prawa do treści zastrzeżone.

Andrzej Arendarski

Prezydent Krajowej Izby Gospodarczej

Polecane artykuły

Back to top button

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker